Niespodziewane rozstanie z Legią, padła kosmiczna kwota. Kibice tak tego nie zostawią
Kto by się spodziewał, że w ostatnich dniach zimowego okienka transferowego dojdzie do sensacyjnego transferu z Legii Warszawa do Widzewa Łódź i to za rekordową kwotę. Steve Kapuadi ma lada dzień zostać głoszony zawodnikiem klubu będącego w wyjątkowo wrogich stosunkach z "Wojskowymi". Nic więc dziwnego, że w środowisku wybuchła burza. Jedno jest pewne - kibice tak tego nie zostawią.

"Steve Kapuadi zostanie zawodnikiem Widzewa Łódź. Legia Warszawa właśnie zaakceptowała warunki transferu. Jutro testy medyczne 27-letniego obrońcy" - przekazał w poniedziałek wieczorem dobrze zorientowany w sytuacji Marek Włodarczyk z redakcji "Meczyki.pl".
Historyczny transfer z Legii do Widzewa. Kapuadi przenosi się do Łodzi
Na finiszu zimowego okienka transferowego kibice są świadkami historycznego ze względu na kwotę, ak również kierunek transferu wewnątrz Ekstraklasy. Szczegóły operacji ujawnił Piotr Koźmiński.
"Kapuadi może liczyć na wynagrodzenie rzędu 950 tysięcy euro rocznie. Za podpisanie kontraktu przewidziana została premia w wysokości 250 tysięcy euro" - podał dziennikarz. Do tego kwota operacji ma wynieść nawet 3 miliony euro. I jak można było się spodziewać, w środowisku zawrzało.
"Głupszego ruchu z punktu widzenia Widzewa zrobić nie można! Gość za pół roku do wyjęcia za darmo a z całym szacunkiem nie jest gracz klasy Isaaca z FC Cordoba. Dno i metr mułu", "Oby sabotował Widzew", "Za duży przypał bujać się z Łodzią", "Jaki ten Widzew jest głupi w tych swoich decyzjach. Zostaną potem z tymi ogromnymi kontraktami na lata" - brzmiało tylko kilka z krytycznych komentarzy, które nadają się do cytowania.
Kibice grzmią ws. transferu Kapuadiego. W przeszłości już nie raz zgotowali piekło
Wątpliwości dotyczące słuszności tego ruchu masowo wyrażają także fani łodzkiej drużyny na widzewskich forach. Większość z nich wskazuje, że dla klubu priorytetem powinno być wzmocnienie ofensywy, aniżeli bloku defensywnego, gdzie już i tak panuje "tłok".
Po co nam kolejny obrońca bez formy nam trzeba napastnika od zaraz bo Zakir jest słaby i lepiej nie będzie sam Bergier nie da rady a spadek jest blisko; Kto chce uratować finanse legii i zniszczyć Widzew? Jeszcze info o zarobkach. Przecież takie różnice w zarobkach rozwalą szatnię; Czy oni chcą zeby Widzew spadł To jakiś sabotaż
A historia pokazała, że tego typu ruchy potrafią generować wiele napięć i negatywnych emocji, które kibice głośno wyrażają później na trybunach. Swego czasu prawdziwe piekło przechodził Marek Citko, który przeniósł się w 2000 roku z Widzewa do Legii.
Sympatycy łodzkiej drużyny zareagowali na taki ruch bez zrozumienia. Wulgaryzmy i wrogie nastawienie stało się częścią nowej rzeczywistości pomocnika. Frustrację potęgował fakt, że Citko był kapitanem Widzewa i prawdziwym bożyszczem tamteszej społeczności.
Z czasem sytuacja się unormowała, a 10-krotny reprezentant Polski uczestniczył w wielu wydarzeniach związanych z Widzewem, gdzie dalej postrzegany jest za jedną z klubowych legend. Czy podobny los może spotkać Steve'a Kapuadiego? Wszystko zależy od tego, jak potoczy się jego kariera w Łodzi.
Trudno oczekiwać, żeby stoper mający kongijsko-francuskie korzenie miał szybko skraść serca wymagających kibiców Widzewa. Do tego ekipa z Łodzi mocno zawodzi i pomimo wydania kilkunastu milionów na transfery, znajduje się w strefie spadkowej. Jeśli klub szybko nie zacznie regularnie punktować, latem może dojść w nim do kolejnej rewolucji kadrowej.
Margines błędu dla Kapuadiego jest niewielki. Od obrońcy przychodzącego za tak wielką kwotę fani oczekują solidnych występów już od pierwszych minut. Do tego przenosi się ze znienawidzonej w Łodzi Legii, a więc tym bardziej musi udowodnić coś kibicom i to obu drużyn.














