Niesamowity powrót Legii. Papszun dokonał niemożliwego. Wystarczyły dwie okazje
Po nieudanym debiucie na ławce trenerskiej Legii Warszawa Marek Papszun stanął przed kolejnym wyzwaniem. Tym razem jego ekipa udała się do Gdyni, gdzie zmierzyła się z tamtejszą Arką. Spotkanie było bardzo wyrównane, a finalnie zakończyło się remisem 2:2. Bohaterem meczu został Antonio Colak. Ten miał właściwie tylko dwie okazje i zamienił je na dwa gole. Wszystko tuż przed końcem meczu.

Od porażki 1:2 z Koroną Kielce na własnym stadionie - tak rundę wiosenną PKO BP Ekstraklasy rozpoczęła Legia Warszawa pod wodzą nowego szkoleniowca, Marka Papszuna. Kolejna okazja do przełamania i pierwszego zwycięstwa w krajowych rozgrywkach od 28 września nadeszła już w sobotę 7 lutego w starciu z Arką Gdynia. Drużyna Dawida Szwargi po przerwie zimowej jeszcze nie grała, bowiem do starcia z Radomiakiem z powodu awarii nie doszło.
Rywalizacja zapowiadała się niezwykle ciekawie, a dodatkowego smaczku dodawał fakt, że naprzeciw siebie staną dwie najmniej bramkostrzelne drużyny całej ligi. Co więcej, było to starcie niedawnych współpracowników z Rakowa Częstochowa. W końcu przed laty asystentem Papszuna był właśnie Szwarga.
Pierwsze minuty były bardzo spokojne. Wydawało się jednak, że lepiej w mecz weszła Legia. Swoje próby mieli Bartosz Kapustka i Wahan Biczachczjan, a do tego bardzo aktywny był Kacper Urbański. Mimo to brakowało konkretów. Na linii czujny był również Damian Węglarz.
Arka natomiast rzadziej utrzymywała się przy piłce i próbowała budować ataki pozycyjne. Zdarzały się również długie podania. Efekt nadszedł w 26. minucie. Gospodarze wywalczyli rzut rożny, a futbolówkę w pole karne posłał Sebastian Kerk. W nim świetnie odnalazł się Michał Marcjanik i z niezwykle bliskiej odległości głową pokonał Kacpra Tobiasza. Legioniści zdawali się bardzo zaskoczeni.
Goście próbowali doprowadzić do wyrównania jeszcze w pierwszej części spotkania, a najbliżej trafienia był wspomniany już Kapustka. Ten spróbował zaskoczyć golkipera Arki z okolic 20 metra, jednakże strzał był zbyt łatwy. Tym samym pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0 dla Arki.
Niesamowity powrót Legii! Gol w ostatniej akcji.
Druga część spotkania mogła świetnie rozpocząć się dla zespołu Szwargi. Rzut rożny fatalnie rozegrała Legia, a piłkę stracił Kapustka. W rajd ruszył Rusyn, co poskutkowało znalezieniem się w sytuacji sam na sam. Piłkarz jednak potężnie się pomylił i wystrzelił piłkę wysoko nad bramką.
Po chwili mogło być już 1:1. W roli głównej kolejny raz był duet Kapustka - Biczachczjan. Polak doskonale wypatrzył kolegę z drużyny, a ten znalazł się w stuprocentowej sytuacji. Strzał został zatrzymany przez golkipera Arki. Emocji w pierwszych minutach drugiej połowy nie brakowało.
W 58. minucie kolejny rzut rożny miała Legia. Katastrofalnie dośrodkował Krasniqi, a następnie podał wprost do zawodnika Arki. Z atakiem dwa na jeden ruszył Krek. Niemiec od razu wypuścił Rusyna, który ograł Augustyniaka i znów był sam na sam z Tobiaszem. Tym razem nie pomylił się i mocnym strzałem z lewej nogi podwyższył prowadzenie Arki. Było już 2:0.
Od tamtego momentu gra toczyła się właściwie w jedną stronę. Swoich okazji szukała Legia, lecz często brakowało ostatniego podania. Na plus wypadli dwaj rezerwowi ekipy Papszuna - Jakub Żewłakow i Samuel Kovacik. Przełom nastąpił dopiero w 90. minucie. Wreszcie dobrze dośrodkował Krasniqi, a głową doskonale zagrał Antonio Colak. Było 1:2. Po chwili tablica wyników wskazywała już 2:2. Znów w roli głównej byli Ci sami piłkarze. Wrzucał Krasniqi, a finalizacją popisał się Colak.
Tuż po tym golu Wojciech Myć zagwizdał po raz ostatni, a rywalizacja zakończyła się remisem 2:2.
















