Reklama

Reklama

Niemoralny ruch "Pasów" i Arki?

Niemoralnym nazwał prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki postępowanie prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego oraz działaczy Cracovii i Arki Gdynia, którzy w listach otwartych do władz PZPN domagali się nie przyznania piłkarzom ŁKS prawa do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej w sezonie 2009/2010.

Niemoralnym nazwał prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki postępowanie prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego oraz działaczy Cracovii i Arki Gdynia, którzy w listach otwartych do władz PZPN domagali się nie przyznania piłkarzom ŁKS prawa do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej w sezonie 2009/2010.

- Uważam takie postępowanie za wysoce niemoralne. Rzadko kiedy coś mnie tak denerwuje, jak te dwa pisma, które znalazłem w internecie. Jedno podpisane przez pana Majchrowskiego, drugie przez Cracovię i Arkę. Dlatego postanowiłem odpowiedzieć własnym pismem do prezesa PZPN Grzegorza Laty i ministra sportu i turystyki Mirosława Drzewieckiego - powiedział w poniedziałek na spotkaniu z dziennikarzami Kropiwnicki.

Prezydent Łodzi wyraził nadzieję, że PZPN i minister sportu rozpatrzą sprawę licencji dla ŁKS uwzględniając zarówno "aspekt sportowy, ale też moralny".

Reklama

- W jakich kategoriach moralnych należy oceniać wyeliminowanie klubu z gry w Ekstraklasie, nie w wyniku sportowej rywalizacji a zakulisowych rozgrywek, w których najgłośniej krzyczą najsłabsi i najbardziej zainteresowani utrzymaniem się w tabeli. Jak ocenić zespoły, które wynik chcą wypracować nie na boisku lecz w dyskredytującej ŁKS publicznej dyskusji. Czy o wartości zespołu powinny rozstrzygać sportowe umiejętności czy niejasne gabinetowe zabiegi. Nie możemy bezczynnie przyglądać się nieprzyzwoitym praktykom, które ingerują w sportową rywalizację - napisał m.in. w liście otwartym Kropiwnicki (pisownia oryginalna - przyp. PAP).

W rozmowie z dziennikarzami Kropiwnicki podkreślił, że cała Łódź i jej mieszkańcy protestują przeciwko "takiemu traktowaniu sportu i takim apelom, jakie kieruje prezydent Krakowa oraz kluby chcące się pożywić ewentualną klęską ŁKS".

Zdaniem Kropiwnickiego Cracovia i Arka nie miały "wystarczająco wysokich umiejętności i determinacji", by w sposób czysty utrzymać się w ekstraklasie, a teraz próbują załatwić sobie w niej miejsce na zasadzie "niech padnie ten lepszy, to wtedy my będziemy dobrzy".

Prezydent Łodzi podkreślił, że w tej chwili nie ma żadnych przesłanek, które w sposób niepodważalny przemawiałyby za degradacją ŁKS z ekstraklasy.

- Zaangażowanie piłkarzy, aktualny poziom sportowy, trwające działania naprawcze i lojalność kibiców są dowodem, że pomimo trudności ŁKS jest w stanie godnie reprezentować Łódź i skutecznie rywalizować w piłkarskiej Ekstraklasie. Odbieranie w tej sytuacji wywalczonego w sportowej walce miejsca w piłkarskiej elicie nie ma nic wspólnego z zasadą fair play, która powinna obowiązywać we wszystkich sferach naszego życia - napisał Kropiwnicki w liście do prezesa PZPN oraz ministra sportu i turystyki.

Zaapelował jednocześnie, by nierówne traktowanie, brak obiektywizmu i konsekwencji w ocenie piłkarskiej rzeczywistości ostatnich lat "nie stało się wykładnią skazującą ŁKS na niesprawiedliwą i dotkliwą karę".

Kropiwnicki podkreślił, że "szerokie poparcie dla ŁKS będzie oznaczać opowiedzenie się za przyszłością polskiego sportu i polskiej piłki nożnej".

ŁKS jako jedyny klub ekstraklasy nie otrzymał licencji na grę w tej klasie rozgrywkowej w sezonie 2009/2010. Decyzję pierwszej instancji na posiedzeniu 28 maja podtrzymała komisja odwoławcza ds. licencji dla klubów ekstraklasy. Po tej decyzji zarząd PZPN zwrócił się do komisji odwoławczej z prośbą o ponowne rozpatrzenie wniosku ŁKS, jednak przewodniczący komisji Zbigniew Lewicki zignorował prośbę i na posiedzeniu 4 czerwca komisja nie rozpatrzyła wniosku ŁKS, przekazując jedynie uzasadnienie decyzji z 28 maja.

ŁKS złożył zażalenia i skargi na w/w decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, ministra sportu i turystyki, zarządu PZPN i PKOl, za pośrednictwem którego dokumenty mają być przekazane do MKOl. W skargach łodzianie zwrócili uwagę na uchybienia w pracach komisji odwoławczej.

Podkreślili w nich m.in. to, że wchodzący w skład komisji biegły, który skrytykował audyt łódzkiego klubu sam go wcześniej przygotował, a przewodniczący komisji w przeszłości był zawodnikiem Cracovii, która skorzystała na odebraniu ŁKS licencji na grę w ekstraklasie.

Działacze ŁKS podkreślili również, że wiele klubów, które licencje otrzymały jest w dużo gorszej sytuacji finansowej, czego nie ukrywają w wypowiedziach ich działacze.

***

O licencję dla Łódzkiego Klubu Sportowego walczyć zamierzają nie tylko politycy i działacze, ale i kibice. Dowiedz się więcej na temat akcji fanów ŁKS-u!

Ponadto od kilku dni trwa istne "bombardowanie" skrzynek mailowych ogólnopolskich redakcji sportowych. Fani w licznych mailach wyrażają niezadowolenie z decyzji piłkarskich władz i domagają się jej zmiany.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL