Nawałka mówi, co myśli o powrocie Milika do Polski. Jest tylko jeden klub
Juventus Turyn nie chce przedłużać kontraktu z Arkadiuszem Milikiem. 32-latka chce za to Górnik Zabrze. - Jestem przekonany, że jakby Arek miał wrócić do Polski, to właśnie do Górnika, bo tam są jego korzenie - mówi nam były trener reprezentacji Polski Adam Nawałka, który wprowadzał 17-letniego Milka do składu Górnika. Nazywa go "napastnikiem wybitnym" i ujawnia nieznany dotąd szczegół z kariery piłkarza. Pada też zapowiedź powrotu Milika do reprezentacji Polski.

Dariusz Ostafiński, Interia: Juventus Turyn nie chce przedłużać kontraktu z Arkadiuszem Milikiem i pojawiły się takie informacje, że mógłby wrócić do Polski, do Górnika.
Adam Nawałka, były trener Górnika i reprezentacji Polski: Arek, to jest taka postać, którą mam głęboko w sercu. Przede wszystkim myślę, że ma jeszcze ambicje gry w dobrych europejskich klubach i w reprezentacji. Jak z nim ostatnio rozmawiałem, to także na ten temat.
Kłopotem Milika są kontuzje. To jest ten powód, dla którego Juventus chce się z nim rozstać.
- Jak upora się z kontuzjami i będzie w rytmie treningowym, to w mojej opinii w dalszym ciągu jest napastnikiem z bardzo dużym potencjałem. Zwłaszcza przy jego umiejętnościach technicznych. Chodzi m.in. o zmysł do gry kombinacyjnej, świadomość taktyczną i umiejętność poruszania się między formacjami. To jest wszechstronny zawodnik z fantastyczną lewą nogą.
Nawałka o Miliku. Szybko zaczyna mówić o reprezentacji Polski
To też pana zasługa. Nad tym pracowaliście, gdy 17-letni Milik wchodził do drużyny Górnika.
- Godziny pracy włożyliśmy w to, żeby ta lewa noga była jego atutem. To nie wzięło się z niczego. Arek pracował indywidualnie, zostawał po treningach. W każdym razie tam są ogromne możliwości. Potrzeba tylko zdrowotnej stabilizacji i rytmu treningowego.
Ta fatalna passa musi się chyba kiedyś skończyć.
- A ja jestem przekonany, że gdy będzie miał to za sobą, to zarówno jego klub, jak i reprezentacja Polski będą miały z niego pożytek. Czasami tak jest, że wpada się w taki okres naznaczony kontuzjami. Wtedy potrzeba czasu. Nie wolno się też załamywać. Wiem, że on jest w świetnej kondycji mentalnej. Teraz chodzi o to, żeby trafił na szkoleniowca, który go nie przekreśli, bo jestem przekonany o tym, że to jest zawodnik, który może dużo dać drużynie, w której będzie grał. A jak będzie w formie, to przechodzimy do reprezentacji, bo Milik jest napastnikiem wybitnym. Wystarczy spojrzeć na kluby, w których grał. Napoli, Juve, Ajax, czy Olimpique Marsylia. To jest światowy top.
Nawałka o kłopotach Milika ze zdrowiem
Żeby tylko był zdrowy.
- Wierzę, że tak będzie i jeszcze wiele dobrego o nim usłyszymy. Jak powiedziałem, jest w świetnej kondycji mentalnej i ciężko pracuje. Ten jego hart ducha i to jego dążenie do tego, by wrócić, to coś, co napawa optymizmem. Pod tym względem się nie zmienił. Zawsze taki był. Stuprocentowy profesjonalista stawiający mocno na sportowy tryb życia. Wszystko poświęcił, żeby być na tym najwyższym poziomie. I nic dziwnego, że teraz walczy, żeby znów tam być.
Pan pamięta, kiedy zaczęły się kłopoty Milika ze zdrowiem?
- Tak. Pierwszej kontuzji doznał na reprezentacji, w meczu z Danią. Pod koniec pierwszej połowy, przy 2:0 dla nas (mecz skończył się wygraną Polski 3:2 - dop. red.), zasygnalizował po starciu z przeciwnikiem, że coś jest nie tak. W przerwie była zmiana, a potem się okazało, że to więzadła krzyżowe. Szybko się z tym uporał. Dzięki samodyscyplinie, dużej świadomości i profesjonalizmowi wrócił do gry na najwyższym poziomie w Napoli i reprezentacji.
Jednak tamten mecz z Danią uruchomił pewien ciąg niefortunnych zdarzeń. Taki, jak pan to nazwał, okres naznaczony kontuzjami.
- Do meczu z Danią był w pełnej gotowości treningowej i meczowej. Nie było żadnych problemów, fantastycznie grał, drużyna funkcjonowała na najwyższym poziomie. A od urazu mechanicznego w starciu z przeciwnikiem w meczu z Danią wszystko się zaczęło. Sam po sobie wiem, że po pierwszym urazie, w ślad za serią zabiegów i operacji dochodzi do zmiany mechaniki ruchu. A później zdarza się, że zawodnik idzie z jednej kontuzji w drugą. Tyle mogę powiedzieć. Po więcej szczegółów trzeba by zadzwonić do tych, którzy roztoczyli opiekę medyczną nad Arkiem.
Jak już piłkarz wpadnie w taką spiralę, to można z tego wyjść jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki?
- Tak nagle to nie da się z tego wyjść. To jest zawsze proces i on jest w tym procesie. Musi zaakceptować sytuację i konsekwentnie pracować. To jest żmudny proces. Najlepszy dowód, że wrócił i złapał jakiś mikrouraz. Po takiej przerwie to się zdarza bardzo często. Miejmy jednak nadzieję, że ten powrót zakończy się sukcesem.
Milik w Górniku. Nawałka mówi wprost, co o tym myśli
To wrócę do pytania o powrót do Górnika?
- To jest kwestia wyboru i tego, jak on sam do tego podchodzi. Górnik jest na pewno ciekawą drużyną, gdzie to wszystko świetnie funkcjonuje, gdzie jest dobra organizacja gry i trener, który był z Arkiem w jednej drużynie, bo Michal Gasparik był w kadrze Górnika, kiedy Milik wchodził do zespołu. W każdym razie to jest ciekawa propozycja, a ja jestem przekonany, że jakby Arek miał wrócić do Polski, to właśnie do Górnika, bo tam są jego korzenie.
Powrót do Górnika nie zamyka też planów o grze w dobrych europejskich klubach. Górnik może być dobrą opcją do tego, by odzyskać rytm meczowy i pewność siebie.
- Myślę, że drzwi do Górnika są dla niego zawsze otwarte. Pewnie ma też inne opcje, ale tam przywitają go z wielką radością. Tam jest "Poldi", przeciwko któremu on grał w pamiętnym, wygranym przez nas 2:0 meczu z Niemcami. Panowie się znają. Do tego Górnika nazwałbym atrakcyjnym i ciekawym miejscem w tym sensie, o którym pan mówił. I dodam jeszcze, że organizm Arka nie jest aż tak wyeksploatowany. Może to, co stracił przez kontuzje, teraz zostanie mu oddane.
Powiedział pan, że Milik jest takim piłkarzem, którego ma pan głęboko w sercu. To słychać w każdym słowie.
- Swoją postawą na boisku i poza nim zapracował sobie na to. A był taki moment w Górniku, że widziałem w nim materiał na kapitana. Do tego nie doszło, bo on szybko wyjechał do Bayeru Leverkusen. Jednak to był zawsze wzór dla młodych, jak chodzi o podejście do futbolu. Doskonale pamiętam te godziny po treningach, gdzie też kontrolowaliśmy zmęczenie, żeby nie przeciążyć organizmu. Dużą wagę przykładaliśmy do detali. Markery zmęczeniowe kontrolowaliśmy u wszystkich zawodników. Minimalizowaliśmy ryzyko kontuzji, stwarzając piłkarzom komfortowe warunki do treningu.












