Z pięciu drużyn reprezentujących nasz kraj w pucharowych eliminacjach, do fazy ligowej przeszły tylko dwie: Lech Poznań i Jagiellonia. "Kolejorz" w tym sezonie przegrał tylko raz, za to dotkliwie - aż 1:4 z Aarhus. I zmarnował olbrzymią szansę na historyczną grę w Lidze Mistrzów, bo przecież z Danii przywiózł trzybramkową zaliczkę. Jagiellonia z kolei w pucharach jest niepokonana, wygrała trzy z czterech potyczek, ale w lidze uległa 0:2 Widzewowi Łódź. Jutro jeden z tych klubów może zostać liderem PKO Ekstraklasy, choć bliżej tego jest "Kolejorz". Mistrzowi Polski wystarczy samo zwycięstwo, klub z Podlasia musiałby z kolei rozbić Poznaniaków na ich stadionie, by bilansem bramkowym wyprzedzić Legię. A jeszcze przecież chwilę wcześniej gra Górnik.
To spotkanie miało się odbyć półtora tygodnia temu, ale ponieważ oba kluby szykowały się do rewanżów w fazie play-off Ligi Konferencji, zostanie rozegrane w czwartek. Dla Lecha to pierwsza z takich wymagających potyczek: w niedzielę podejmie Raków, później ma wyjazd do Górnika Zabrze oraz do Londynu na potyczkę z Crystal Palace w LE. Przed reprezentacyjną przerwą podejmie jeszcze Radomiaka.
Lech Poznań - Jagiellonia Białystok. Jedna kontuzja i trzy powroty w "Kolejorzu"
Jednocześnie wiadomo już, że w kontekście gry w pucharach kadra mistrza Polski nie zostanie powiększona. W kontekście zmagań ligowych, a tu został jeszcze tydzień okienka - prawdopodobnie też nie. - Jestem zadowolony z tego zestawienia piłkarzy, które mam teraz. To jakościowi zawodnicy na każdej pozycji - mówi trener Niels Frederiksen. Choć on też zdaje sobie sprawę, że w przypadku kontuzji może być ciężko łatać dziury. Choćby teraz w klubie z Poznania drżeli, by nie wypadł Michał Gurgul, bo po urazie Joao Moutinho był jedynym lewym obrońcą.
Teraz kłopot jest inny - Duńczyk zdradził, że w końcówce spotkania z Widzewem w Łodzi urazu kostki doznał Antoni Kozubal. A to zawodnik, który miał pewne miejsce w środku pola i grał niemal "od deski do deski". Z graczy z pola więcej minut od niego na boisku przebywali tylko Wojciech Mońka i Gurgul.

- To zła wiadomość, będzie wyłączony od czterech do sześciu tygodni, więc wróci pewnie już po przerwie, w październiku. Był dla nas bardzo przydatny w wielu aspektach, to zawodnik pierwszej jedenastki. Z drugiej strony: właśnie po to przyszedł Berggren. Może grać na szóstce i ósemce, dostanie wiele minut. A jeszcze jest Jagiełło, no i doświadczony Murawski. Choć zdaję sobie sprawę z tego, że mamy teraz ciężki terminarz - mówił Duńczyk.
Później zaczął przedstawiać bardziej radosne informacje dla poznańskich kibiców. Tą najważniejszą jest fakt, że po kontuzji mięśniowej w Thorshavn, ze spotkania z KI Klaksvik, w pełni sił jest już Mikael Ishak. I normalnie trenuje z drużyną. Podobnie jak Moutinho oraz Leo Bengtsson - cała trójka pojawi się w kadrze meczowej na Jagiellonię. Indywidualnie trenuje Daniel Hakans, powinien być gotowy w przyszłym tygodniu. Z kolei niepewność jest co do terminu powrotu Alexa Douglasa, rezerwowego obecnie środkowego obrońcy.
Z ostatnich 21 czy 22 spotkań przegraliśmy tylko jedno, to z Aarhus. Może nie jest to seria samych wygranych, ale sprawia, że pewność siebie staje się bardzo wysoka. Patrząc na 11 meczów z obecnego sezonu, czuję zadowolenie z tego okresu.
- Tym bardziej, że teraz czekają nas ekscytujące potyczki - przyznaje szkoleniowiec.
W czwartek Duńczyk spodziewa się, że na murawie poznańskiego stadionu nie będzie taktycznych szachów. Jagiellonia i Lech lubią grać ofensywnie, mają ku temu środki. - Taki jest styl ich i nasz. Mam wiele szacunku dla Jagiellonii, są trochę jak my. Lubią kreować grę, szukają jej, to ich filozofia. Zagrają dwa najlepsze zespoły tej ligi - ocenia Frederiksen.
Początek meczu - w czwartek o godz. 20.30. Tekstowa relacja "na żywo" oraz pomeczowy raport i opinie z Poznania - w Interii Sport.













![Chicago Fire - Inter Miami. O której gra Lewandowski? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9K3FRB73U0HE-C401.webp)



