Najdroższy piłkarz w historii Ekstraklasy wyjechał z Polski. Kuriozalny powód
Widzew w sobotnim meczu z Rakowem Częstochowa nie będzie mógł skorzystać z najdroższego piłkarza Ekstraklasy. Osman Bukari wyjechał z Polski niespełna dwa tygodnie temu, a ma wrócić dopiero w środę.

Sprowadzony za rekordowe w skali polskiej ligi 5,5 miliona euro z amerykańskiej MLS Ghańczyk miał wnieść nową jakość do Ekstraklasy. Choć etap kariery w Austin był nieudany (50 meczów i sześć goli), to Dariusz Adamczuk, pełnomocnik zarządu ds. sportowych zapewniał, że zna go jeszcze z występów w Europie.
A te rzeczywiście mogły robić wrażenie, ale trzeba pamiętać, że grał w lidze serbskiej. Niemniej 25 bramek i 20 asyst dla Crveny Zvezdy Belgrad i gol w Lidze Mistrzów przeciwko Manchesterowi City wystawiały Bukariemu dobre świadectwo. Na papierze to zawodnik, który powinien zawojować polską ligę.
Miał być największą gwiazdą zbudowanego za ponad 22 mln euro Widzewa. Tymczasem przygoda Bukariego z Widzewem to jak na razie transferowy rekord, spore oczekiwania, przeciętne pierwsze wrażenie, kolejne mecze bez liczb, ławka rezerwowych, a teraz z powodów problemów wizowych brak w kadrze meczowej.
Ghańczyk zagrał w pięciu spotkaniach, w których nie zdobył ani gola, ani nie zaliczył asysty. Drużyna grała bardzo słabo i jest w strefie spadkowej. Kiedy Widzew objął trener Aleksandar Vuković, Bukari został odstawiony. Nie było go w kadrze na mecz z Lechem Poznań, a spotkania z Arką Gdynia i Górnikiem Zabrze obejrzał z ławki rezerwowych.
Za chwilę okazało się też, że skończyła mu się wiza, dzięki której może w Polsce pracować. By ją odnowić, poleciał do konsulatu w Nigerii. Z Polski wyjechał 23 marca, a ma wrócić 8 kwietnia. W trakcie sezonu nie będzie go więc z drużyną ponad dwa tygodnie. - Od meczu z Górnikiem przebywa w Nigerii, bo jest tam konsulat, gdzie załatwia formalności wizowe - przyznał trener Vuković.
I wygląda na to, że Bukari długo może nie zagrać w meczu ligowym. - W tej chwili nie jest dla mnie tematem do rozmów, bo od dwóch tygodni jest poza treningiem z drużyną. Zobaczymy, jak jego sytuacja zmieni się po powrocie - dodał szkoleniowiec Widzewa.
Brak Bukariego to jedno, ale broniący się przed spadkiem łódzki zespół ma też inne problemy kadrowe. Ostatnio kontuzji doznał Christopher Cheng, w Częstochowie zabraknie też Lukasa Leragera, który ma dobry uraz i Steve'a Kapuadiego, który dopiero wraca z meczu reprezentacji. Z Kongo awansował na mistrzostwa świata.















