Już od jakiegoś czasu pojawiały się liczne spekulacje na temat przyszłości Jana Ziółkowskiego. 20-latek trafił do pierwszego składu Legii Warszawa w 2023 roku. Od tego czasu stał się on jednym z ważnych elementów defensywy "Wojskowych".
Okazuje się, że potencjał w Ziółkowskim upatrują również czołowe kluby piłkarskiego świata. O pozyskanie Polaka zabiegać miała bowiem AS Roma. Wedle medialnych doniesień Włosi mieli być już na ostatniej prostej w finalizacji ów transferu.
Doniesieniom tym zaprzeczył jednak dyrektor sportowy warszawskiej drużyny Michał Żewłakow. Przed spotkaniem PKO BP Ekstraklasy przeciwko GKS-owi Katowice działacz postanowił naprostować informację, która w ekspresowym tempie obiegła polski Internet. Wprost przyznał on, że oferta z Ziółkowskiego została odrzucona przez włodarzy Legii. Okazuje się, że słowa Żewłakowa ekspresowo odbiły się echem również w słonecznej Italii.
Tak Włosi zareagowali na słowa Michała Żewłakowa. "Trochę się zdenerwowali"
O reakcji włodarzy AS Romy na słowa dyrektora sportowego Legii opowiedział nieco Piotr Dumanowski. Wypowiedź komentatora Eleven Sport wybrzmiała w programie na kanale "Meczyki".
"Doszły do mnie głosy, że włodarze Romy trochę zdenerwowali się na ten bezpośredni komunikat Michała Żewłakowa ws. Jana Ziółkowskiego. W Rzymie wciąż jest jednak przekonanie, że transfer zostanie dopięty" - mówi Dumanowski.
Dodatkowo przekazał on również, że w obozie AS Romy panuje ostatnimi czasy dość napięta atmosfera, a przedmeczowa wypowiedź Żewłakowa tylko dolała oliwy do ognia. Kibice mają być bowiem mocno zawiedzeni nowym dyrektorem sportowym klubu Fredericiem Massarą. Nieporadność w finalizacji transferu polskiego zawodnika jeszcze bardziej rozwścieczyła ponoć sympatyków "Giallorossich".
Jak wynika ze słów Dumanowskiego, w Rzymie są bowiem mocno nastawieni na ściągnięcie Ziółkowskiego, który w mediach porównywany był między innymi do Deana Huijsena. Zdaniem eksperta AS Roma obecnie bardzo potrzebuje zawodnika o takich parametrach, dlatego też nie można dziwić się dość nerwowej reakcji, z jaką spotkała się wypowiedź Michała Żewłakowa.













