Milionerzy z Widzewa nadal blisko dna. Bez bramek na fatalnej murawie
Odwołany rzut karny i zaledwie po jednym celnym strzale każdej drużyny. W Gdyni Arka bezbramkowo zremisowała z Widzewem. Ciut bardziej mogliby być zadowolenie gospodarze, bo opuścili strefą spadkową, ale z drugiej strony zmarnowali okazję, by na własnym boisku zdobyć trzy punkty.

Tydzień temu w debiucie trenera Aleksandara Vukovicia Widzew sprawił niespodziankę, bo pokonał mistrza Polski i ówczesnego współlidera Lecha Poznań. Nie poprawiło to za bardzo sytuacji, bo wygrywały też inne drużyny zamieszane w walkę o utrzymanie - Legia Warszawa czy Arka Gdynia.
I do Trójmiasta łodzianie pojechali na niezwykle ważne spotkanie, a na dodatek z zespołem, który aż 25 z 29 punktów zdobył u siebie (tylko jedna porażka). Arka zdecydowanie jest zespołem własnego boiska, ale właśnie przed tygodniem odniosła pierwsze wyjazdowe zwycięstwo (w Płocku).
Ogromne zainwestowane w transfery pieniądze (około 100 mln zł) i przedostatnie miejsce w tabeli Widzewa to największa sensacja tego sezonu. Na papierze trener Vuković ma taką kadrę, że może wystawić niemal całą jedenastkę składającą się z obecnych lub byłych reprezentantów (Polski, Albanii, Szwajcarii, Ghany, Cypru, Słowacji, Serbii czy Danii). Punktów za to się jednak nie przyznaje.
Pierwszy groźny strzał oddał ekswidzewiak - Sebastian Kerk, ale kopnął nad bramką. W dziewiątej minucie Alassane Sidibe sfaulował tuż przed karnym Sebastiana Bergiera. Emil Kornvig strzelił jednak w mur. Przewagę zaczęła zyskiwać Arka, która coraz częściej gościła pod polem karnym Widzewa. Wykonywali kolejne stałe fragmenty (sześć kornerów do 23. minuty), ale obrońcy gości na razie sobie radzili.
W 26. minucie świetne podanie Kerka, Christopher Cheng nie zdążył za Dawidem Kocyłą. Pomocnik Arki miał przed sobą tylko Bartłomieja Drągowskiego, ale kopnął minimalnie obok słupka. Dopiero w 33. minucie Widzew miał pierwszy rzut rożny, ale nie przyniosło to żadnej korzyści. Do przerwy bramki nie padły.
Drugą połowę lepiej zaczęli goście - po podaniu Juljana Shehu niecelenie z pola karnego z woleja uderzył Kornvig. Za chwilę okazję miała Arka po tym jak Kocyła ograł na prawym skrzydle Chenga. W porę interweniował jednak Lukas Lerager.
Gospodarze znów zaczęli nękać rywali ze stałych fragmentów. Dośrodkowania i strzały Kerka sprawiały problemy Drągowskiemu. Łodzianie przez dłuższy czas nie potrafili nawet przedostać się w okolice pola karnego Arki. W 67. miuncie drugi w meczu rzut rożny dla Widzewa (rywale mieli w tej chwili osiem). Tym razem Fran Alvarez dokopnął dalej niż do pierwszego zawodnika. Jednak po starciu Gutkovskisa z Wiśniewskim sędzia przerwał grę.
W 72. minucie w polu karnym Marcel Krajewski wbiegł przez Oskara Kubiaka i popychany przez niego upadł. Sędzia natychmiast odgwizdał rzut karny, ale został wezwany przez VAR do monitora. I odwołał swoją decyzję. Za chwilę pierwszy celny strzał Widzewa - uderzenie głową Mateusza Żyry odbił Damian Węglarz. I to było na tyle z dogodnych okazji.















