Media: Znany komentator zwolniony z Canal+. Wstrząsające słowa na antenie
To jedna z tych historii, których nie chcielibyśmy kojarzyć z rozgrywkami Ekstraklasy. W miniony weekend na antenie Canal+ Sport padły słowa, które nigdy nie powinny zostać wypowiedziane przez komentatora sportowego. Ich autorem był Wojciech Jagoda. Finał przykrego incydentu już znamy. Jak informuje serwis Meczyki.pl, 63-letni dziennikarz pożegnał się z dotychczasowym miejscem pracy.

Wojciech Jagoda to jeden z najbardziej rozpoznawalnych komentatorów sportowych w Polsce. W ostatnim czasie pracował w stacji Canal+ Sport. Jak informuje serwis Meczyki.pl, w środę poinformowano go o zakończeniu współpracy w trybie nagłym.
63-letni sprawozdawca komentował głównie mecze piłkarskiej Ekstraklasy. W miniony weekend obsługiwał spotkanie Widzew Łódź - Bruk-Bet Termalica Nieciecza (1:0). W trakcie transmisji wypowiedział zdanie, które jednoznacznie oburzyło widzów.
Media: Wojciech Jagoda nie jest już pracownikiem Cana+ Sport. To pokłosie jednego zdania, które padło na antenie
- Ależ silny fizycznie jest Kamil Zapolnik. Odbijają się od niego piłkarze Widzewa Łódź jak dzieci od rozpędzonego pociągu. Naprawdę, nie wygląda na aż tak silnego - rzucił w pewnej chwili Jagoda.
Być może w tamtym momencie nie miał świadomości, jak bardzo niestosowna była jego wypowiedź. Jednak uzmysłowił to sobie jeszcze w trakcie transmisji. Oburzenia nie kryli bowiem widzowie. Media społecznościowe zalała fala wpisów wyrażających skrajną dezaprobatę.
Jagoda odniósł się do incydentu w rozmowie z Kanałem Sportowym.
- Świat byłby taki sam, gdybym tego nie powiedział. Chciałem to oddać najlepiej jak potrafię. Być może nie potrafię. Bez złych intencji, bez złych skojarzeń - oznajmił doświadczony dziennikarz.
Nie znalazł jednak zrozumienia u szefostwa stacji. W środę pracownicy Canal+ Sport mieli otrzymać drogą mailową informację o pożegnaniu z Jagodą.
W ostatnim czasie nie było to pierwsze tego typu zdarzenie z udziałem komentatora tej samej telewizji. Kiedy na niefortunny żart na antenie zdobył się Bartosz Ignacik, w przestrzeni wirtualnej również wybuchła burza. W tym przypadku obyło się bez utraty miejsca pracy.












