Media: Legia Warszawa zdecydowała ws. Iordanescu. Klamka zapadła
Jak poinformował Przegląd Sportowy Onet, Edward Iordanescu odchodzi z Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec został zatrudniony w stolicy 12 czerwca. Wygląda na to, że działacze nie widzieli światełka w tunelu. Ostateczna decyzja miała zapaść w nocy z czwartku na piątek, sam zainteresowany publicznie mówił o chęci spotkania z zarządem.

Łukasz Olkowicz z Przeglądu Sportowego Onet poinformował, że Edward Iordanescu odejdzie z Legii Warszawa. To pokłosie odpadnięcia w Pucharze Polski z Pogonią Szczecin, ale i wcześniejszych problemów "Wojskowych", którzy z ostatnich dziewięciu meczów oficjalnych wygrali zaledwie dwa.
Rumuński szkoleniowiec po czwartkowym starciu z "Portowcami" publicznie zapowiadał chęć spotkania się z działaczami.
- Brakuje nam pewnych rzeczy. Jak zawsze, biorę pełną odpowiedzialność na siebie. Poprosiłem o spotkanie z zarządem dziś wieczorem (w czwartek - red.) albo najpóźniej w piątek rano. Jeśli niektóre rzeczy się nie zmienią, będziemy dalej cierpieć, a tego nie chcę - mówił na konferencji prasowej.
Media: Edward Iordanescu żegna się z Legią Warszawa. "Zdecydowano o rozstaniu"
"Do spotkania z zarządem rzeczywiście doszło i według informacji płynących z Łazienkowskiej, w nocy z czwartku na piątek zdecydowano o rozstaniu. Drużynę w niedzielnym spotkaniu z Widzewem ma poprowadzić Inaki Astiz" - podał dziennikarz.
Iordanescu został zatrudniony na Łazienkowskiej dokładnie 12 czerwca.
- To nie jest człowiek, który narzuca za wszelką cenę swoją wolę i stawia w pierwszej kolejności wymagania. Zaakceptował stan rzeczy, który klub posiada [...] Jest przygotowany do pracy w takim środowisku, w jakim jest Legia. To trener, który w odpowiednim momencie wchodzi do naszego klubu. Wydaje mi się, że ostatni okres pracy trenera, czyli praca przy reprezentacji (Rumunii - red.), to też nominacja, której nie dostaje każdy szkoleniowiec. To nagroda i pewnego rodzaju zaufanie, które daje gwarancję, że trener Edward Iordănescu jest odpowiednim człowiekiem na to stanowisko - mówił wtedy dyrektor sportowy Michał Żewłakow.











