Marciniak w roli głównej. Gol natychmiast "skasowany". Nieudany atak na lidera
Zagłębie Lubin zremisowało bezbramkowo z Jagiellonią Białystok w 17. kolejce Ekstraklasy. Gospodarze umieścili piłkę w siatce już w 9. minucie, ale Szymon Marciniak gola nie uznał, odgwizdując pozycję spaloną. Goście nie byli w stanie odpowiedzieć choćby jednym ciosem. W ten sposób ostatnia twierdza ligi nie padła. "Miedziowi" pozostają w tym sezonie jedynym zespołem, który na własnym terenie nie poniósł jeszcze porażki.

Po niedzielnej porażce Arki Gdynia jedynym zespołem Ekstraklasy bez domowej porażki na koncie pozostawało Zagłębie Lubin. Passa miała zostać przedłużona dzięki dobremu występowi w starciu z Jagiellonią. Ta z kolei liczyła na komplet punktów i doszlusowanie do otwierającego tabelę Górnika Zabrze.
Gospodarze chcieli jednak przede wszystkim przeprosić kibiców za poprzednią kolejkę. W Szczecinie doznali prawdziwego pogromu. Rozpędzonej Pogoni ulegli 1:5.
Zagłębie - Jagiellonia. Piłka w bramce gości, ale do akcji wkracza Marciniak. To był ofsajd
Warunki atmosferyczne nie pozwalały na stworzenie piłkarskiego spektaklu. Mróz i gęsta mgła tylko częściowo usprawiedliwiają nieskuteczność obu zespołów. Okazji bramkowych nie brakowało, w decydujących momentach niweczył jednak wszystko deficyt precyzji.
Do siatki już w 9. minucie trafił wprawdzie Kajetan Szmyt, ale jego radość okazała się przedwczesna. Szymon Marciniak bramki nie uznał, odgwizdując ofsajd.
Trzeba podkreślić klasę obu bramkarzy, którzy w niesprzyjającej aurze nie pozwolili sobie na moment dekoncentracji. Przed przerwą Jasmin Burić uratował gospodarzy przed utratą gola przynajmniej raz. Stanął na wysokości zadania, w znakomitym stylu broniąc uderzenie Jesusa Imaza.
Tuż przed przerwą dobrej bramkowej okazji nie wykorzystał z kolei Leonardo Rocha. Nie pozwolił mu na to golkiper gości Sławomir Abramowicz. W kluczowych paradach bramkarskich mieliśmy zatem 1:1.
Po zmianie stron gole również nie padły. Najbliżej szczęścia w 62. minucie był Igor Orlikowski. Uderzył kąśliwie i z odpowiednią siłą, ale po raz kolejny świetną robotę wykonał w tej sytuacji Abramowicz.
Zmiany dokonane przez obu szkoleniowców ani na jotę nie zmieniły obrazu gry. Żadna z drużyn nie zdobyła się na element zaskoczenia. A w ostatnich minutach obie skupiły się już tylko na zabezpieczeniu bramki przed rozstrzygającą kontrą.
W ten sposób "Miedziowi" zachowali miano drużyny u siebie niepokonanej. "Jaga" z kolei nie wykorzystała szansy na dopadnięcie lidera. Na szczycie tabeli nadal zasiadają zabrzanie, ale ich przewaga stopniała do dwóch "oczek".












