Marciniak nagle wezwany do VAR-u. Ta decyzja przesądziła o losach meczu Rakowa
Raków Częstochowa jeszcze kilka tygodni temu wydawał się być realnym kandydatem do mistrzostwa Polski. Od tego momentu jednak wiele się w zespole z Częstochowy popsuło i realnie Raków walczy teraz o udział w europejskich pucharach. W 29. kolejce PKO BP Ekstraklasy do Częstochowy przyjechała Cracovia. Mecz zakończył się wygraną Rakowa 4:1, a bardzo ważną rolę odegrał Szymon Marciniak.

Raków Częstochowa od kilku sezonów do każdych kolejnych rozgrywek podchodzi z celem wygrania ich. Taką mentalność w klubie z województwa śląskiego zbudował Marek Papszun. Wobec tego każdy kolejny rok rywalizacji w PKO BP Ekstraklasy jest drogą do wywalczenia mistrzostwa kraju.
Ta sztuka udała się ekipie z Częstochowy tylko raz, gdy trenerem był właśnie Papszun. Od tego momentu Raków zajmował odpowiednio siódme i drugie miejsce. W trwającym sezonie przez długi czas wydawało się, że "Medaliki" powalczą o tytuł. Wszystko zmieniło się po ostatnich 10 meczach.
Raków triumfuje. Europa o krok
W tabeli za ten okres Raków zajmuje bowiem dopiero 14. miejsce. Wobec tego teraz w Częstochowie patrzą z zainteresowaniem na europejskie puchary. Przed spotkaniem 29. kolejki z Cracovią strata do tej strefy wynosiła cztery punkty. W bardzo podobnej sytuacji znajdowali się goście.
Lepiej w ten mecz weszła ekipa Cracovii. To goście dominowali, częściej oddawali strzały. Wystarczy napisać, że po 40 minutach Cracovii naliczono aż 13 strzałów, z których goście wygenerowali ponad 1 xG. To gospodarze okazali się jednak skuteczniejsi. W 40. minucie świetnie w polu karnym zachował się Makuch i otworzył wynik meczu.
Trzy minuty później Raków wyprowadził groźny atak, który zakończył się upadkiem napastnika w polu karnym. Szymon Marciniak wskazał na rzut karny, pokazał także żółtą kartkę. Został jednak wezwany do monitora VAR, aby zweryfikować sytuację. Po obejrzeniu jej zmienił decyzję na karnego i czerwoną kartkę.
Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Brunes i ze spokojem wykorzystał stały fragment. Raków do przerwy prowadził 2:0. Druga część rywalizacji rozpoczęła się od bardzo mocnego uderzenia ze strony gości. W dogodnej sytuacji tym razem nie zabrakło przyjezdnym skuteczności.
Kameri bez kłopotów wpakował piłkę do siatki, strzelając gola kontaktowego. Raków odpowiedział bardzo szybko. Znów na listę strzelców wpisał się Makuch, który "wjechał" z piłką do siatki po dograniu kolegi. Raków znów wyszedł na dwubramkowe prowadzenie, zbliżając się do triumfu.
To nie był koniec strzelania w tym spotkaniu. Już w doliczonym czasie gry do pierwszej połowy Raków wykonywał rzut wolny z niezłej odległości. Do piłki podszedł Rocha i kopnął doskonale. Piłka wpadła do siatki praktycznie idealnie w okienko bramki. Raków przypieczętował triumf 4:1. Tym samym przesunął się na szóste miejsce w tabeli, ale do strefy europejskich pucharów traci ledwie oczko.











