Reklama

Reklama

​Marcin Animucki: Robimy wszystko, aby Ekstraklasa była łatwo dostępna

Aby wejść na mecz Ekstraklasy, kibic musi pojawić się na stadionie wcześniej, podać swoje dane i zrobić sobie zdjęcie. Takie wymagania stawia ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych, która zniechęca fanów do przychodzenia na stadiony. - Prawdopodobnie już wkrótce ta ustawa zostanie zmieniona. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to od wiosny 2016 na ligę będzie można łatwiej się dostać - mówi w rozmowie z Interią Marcin Animucki, wiceprezes Ekstraklasy SA.

Ekstraklasa. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

Interia: Piłka nożna to dla Polaków sport numer jeden, a jednak zapełnienie stadionów na meczach ligowych od kilku lat stoi w miejscu. Dlaczego?

Reklama

Marcin Animucki: - Mówiąc o frekwencji warto wziąć pod uwagę kilka aspektów. Przede wszystkim na przestrzeni ostatnich lat w Polsce wybudowano nowe stadiony i wyremontowano wiele starszych obiektów. Był to ogromny wysiłek samorządów, jak i samych klubów. 

- W ostatnich trzech latach ligowe mecze rozgrywane są praktycznie wyłącznie na stadionach, które są nowoczesne i przyjazne kibicom. To jest moim zdaniem przyczynek do dyskusji o polskich stadionach. Dzisiaj do zapełnienia w Ekstraklasie jest ok. 350 tys. krzesełek, co jeszcze dziesięć lat temu wydawało się liczbą niewyobrażalną. Oczywiście to jest łączna pojemność 16 stadionów ligowych, a w danej kolejce rozgrywane jest tylko osiem meczów, zatem wolumeny frekwencji są zróżnicowane.

- Na przestrzeni ostatnich lat znacząco wzrosła także liczba ludzi, którzy w danym sezonie ligowym wybrali się na mecze. W 2005 roku było to 1,5 mln kibiców, a w sezonie 2014/15 2,5 mln osób. Dwa lata wcześniej było to 2 mln ludzi. Miały na to wpływ nowe stadiony, ale także zmiana systemu rozgrywek i zwiększenie liczby meczów o 23 procent.

Reforma Ekstraklasy pozytywnie wpłynęła na frekwencję na stadionach?

- W ostatnim sezonie frekwencja statystycznie pozostała na tym samym poziomie, ale warto zwrócić uwagę, że faza finałowa przyciągnęła 70 tys. osób więcej niż rok wcześniej. Jeśli spojrzymy na sumy to 2,5 mln widzów to ogromna liczba. To jest cztery-pięć razy więcej niż na żużlu, siatkówce itd. Z drugiej strony, stadiony Ekstraklasy są zapełnione średnio w mniej niż w połowie. Naszym celem jest to, żeby stale zwiększać zapełnienie poszczególnych obiektów.

Prezes Ekstraklasy SA Dariusz Marzec podkreśla, że jednym z głównych celów jego kadencji będzie przyciągnięcie na stadiony większej liczby kibiców...

- Myślę, że to ważna kierunkowa decyzja nowego zarządu. Dyskutowaliśmy wspólnie o tym, jak powinna wyglądać agenda naszej pracy na kolejne lata. W poprzednich skupiliśmy się na budowaniu wartości ligi, budowaniu marki Ekstraklasy oraz na części komercyjnej - sprzedaży praw telewizyjnych i marketingowych.

- Wynik jest taki, że ten i następny sezon są najlepsze jeśli chodzi o budżet Ekstraklasy. W tym roku przekroczy on 160 mln zł. To jest kilkanaście mln zł więcej wypłat dla klubów i PZPN-u, czyli dla naszych akcjonariuszy. Praca zarządu i osób pracujących w Ekstraklasie SA dała zatem dobry rezultat. Zadanie zostało wykonane i "uwolniły się" środki i czas na to, by zajmować się nowymi obszarami.

Postawiliście na to, by zwiększać frekwencję na ligowych meczach. Co konkretnie może zrobić Ekstraklasa SA, by więcej ludzi przychodziło na stadiony?

- To, co będzie dla nas istotne w tej kadencji, to przede wszystkim kwestia przyzwyczajenia osób do chodzenia na stadiony. Ekstraklasa nie jest odpowiedzialna bezpośrednio za sprzedaż biletów, ale mamy możliwość przenoszenia pozytywnych wzorców pozyskiwania kibiców z lig zachodnich, którymi będziemy się dzielić z klubami.

- Ponadto współpracujemy z klubami w zakresie podnoszenia poziomu obsługi kibiców, standardów sprzedaży biletów, standardów przyjmowania na stadionach i cateringu. W poprzednich latach skupialiśmy się na budowaniu marki i kwestiach związanych ze sponsorami, a teraz schodzimy piętro niżej, aby pochylić się nad kwestią związaną z bezpośrednim kontaktem z kibicami. Chodzi tu zarówno o kibiców ultras, kibiców biznesowych, ale też fanów, którzy zajmują "zwykłe" miejsca na stadionach.

- Trzeba także powiedzieć o projekcie "ticketingu". Przeprowadziliśmy już analizy, jak wygląda w klubach sprzedaż biletów bezpośrednio i przez Internet. W każdym z klubów przeprowadziliśmy także test "tajemniczego klienta" - osoby, która przychodzi na mecz po raz pierwszy i chce dostać się na stadion. Wyciągnęliśmy wiele wniosków zarówno na forum ogólnopolskim, jak i pod kątem poszczególnych klubów. Te wnioski są obecnie formułowane w rekomendacje, które zostaną przedstawione klubom w najbliższych tygodniach, a następnie mają być wdrażane. Nasz projekt ma pokazać, co można robić lepiej w kwestii obsługi kibiców. A sama frekwencja? To nie tylko obsługa kibiców, ale także kwestia tego, jak fani postrzegają poszczególne kluby, dlaczego przychodzą na stadiony, jakie są bariery wejścia na areny.

Tu dochodzimy do ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych...

- Tak, tu mamy do czynienia z prawdziwą barierą przy sprzedaży biletów. Aby wejść na mecz, kibic musiał pojawić się na stadionie wcześniej, podać swoje dane - imię, nazwisko, PESEL, ale nie tylko - także wizerunek twarzy. To duży problem, bo przecież kupując bilet do kina czy na samolot, nie musimy udzielać tak szczegółowych informacji.

- Wygląda na to, że w najbliższym czasie Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych zostanie zmieniona. Chcemy doprowadzić do sytuacji, żeby wszystkie te formalności można było załatwić z domu przez Internet, siedząc wygodnie na kanapie. To znacznie skróciłoby i ułatwiło całą procedurę zakupu biletów. Także jeśli chodzi o sprzedaż bezpośrednią, dążymy do tego, aby proces sprzedaży biletów był ułatwiony.

Od kiedy kibice będą mieli ułatwiony dostęp do meczów Ekstraklasy?

- Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z założonym harmonogramem, to na wiosnę 2016 kluby będą przygotowane na wdrożenie nowych przepisów. Przeprowadzimy szereg szkoleń dla przedstawicieli klubów, bo zależy nam na tym, by bilety były łatwo dostępne dla każdego, kto chce przyjść na mecz. Chcemy, by kibice mogli znaleźć bilet na mecz Ekstraklasy nawet "w lodówce".

Czy brak sponsora tytularnego jest dużym problemem dla Ekstraklasy SA?

- Ja bym tę kwestię rozdzielił na kilka obszarów. Jeśli chodzi o to, jak wygląda budżet Ekstraklasy, to 90 procent tego budżetu to przychody z praw mediowych. One wzrosły i są na niespotykanym wcześniej poziomie sumarycznym. Nowe kontrakty dotyczące tych praw zapewniają stabilizację i znacznie większe przychody Ekstraklasie i naszym akcjonariuszom. Z perspektywy finansowej to było najważniejsze zadanie w ubiegłym roku i ono zostało wykonane w 120 procentach.

- Jeżeli mówimy o warstwie praw marketingowych, które stanowią pozostałe 10 procent budżetu Ekstraklasy, to warto zwrócić uwagę, że w poprzednim sezonie po raz pierwszy w historii Ekstraklasy piramida sponsorska była w stu procentach wypełniona. Znając pozycję poprzedniego sponsora tytularnego ligi od września ubiegłego roku, udało nam się przekonać tę firmę do tego, by kontynuowała współpracę jako jeden z partnerów i to w zupełnie nowym pakiecie. Zaproponowaliśmy współpracę na 4 poziomach poświęconych statystykom z każdego meczu Ekstraklasy - aplikacji mobilnej, match center na stronie Ekstraklasa.org, grafik TV oraz pogłębionych raportów statystycznych. To fajne, bezpłatne narzędzia dla fanów futbolu.

Dlaczego wiodący operator telefonii komórkowej wycofał się z bycia sponsorem tytularnym ligi?

- Firma zmieniła nieco swoją strategię. Nie jest już dla niej tak ważne budowanie marki i jej świadomości wśród kibiców. Teraz istotniejsze było dla firmy by zaprezentować się jako partner technologiczny. Jeśli chodzi o nasze przychody z tego kontraktu, są one spore, nawet w porównaniu do naszych największych kontraktów.

- Udało się przedłużyć współpracę z wieloma innymi partnerami z poprzedniego sezonu. Ogólnie 80 procent naszych partnerów z ubiegłego roku pozostało z nami i jesteśmy z tego zadowoleni. Aktualnie rozważamy zmianę sposobu sprzedaży pakietu praw dla sponsora tytularnego rozgrywek, a to byłby dodatkowy zysk finansowy i wizerunkowy dla ligi. Obecna sytuacja daje nam możliwość, by jak najlepiej wypromować markę Ekstraklasy, bez dodatkowej części komercyjnej w nazwie. Nota bene, tego typu strategię prezentują także inne duże ligi - Bundesliga czy Premier League, które stawiają na budowę własnej marki, bez sprzedaży praw do nazwy rozgrywek. Sezon 2015-16 jest ostatnim, w którym obowiązuje umowa Premier League z bankiem Barclays i nie zostanie ona przedłużona.

Wspomniał pan o najmocniejszych ligach europejskich. Czy są rozgrywki, na których - jako Ekstraklasa - się wzorujecie?

- Jeżeli chodzi o rozwiązania czysto organizacyjne - kwestie zarządzania ligą i marketingowe, to najbliżej nam do Bundesligi czy różnych lig amerykańskich - nie tylko piłkarskich. To najciekawsze wzorce tego, jak należy budować system zarządzania, szkolenia młodzieży czy kontaktu z kibicami.

- Bezpośrednie porównywanie się do innych lig powinniśmy zawęzić do tych, które są na podobnym poziomie rozwoju do naszej i mają podobne perspektywy. Myślę tu np. o lidze holenderskiej, belgijskiej, szkockiej, duńskiej czy austriackiej. Ekstraklasa jest dziś na poziomie tych właśnie lig, które teraz dynamicznie się rozwijają i myślą o przyszłości, ale są poza pierwszą piątką w Europie. Żadna z tych lig nie jest w stanie dojść do poziomu czołowej piątki, chociażby ze względu na gigantyczne różnice w wartości kontraktów telewizyjnych czy liczbę miejsc, które automatycznie posiadają ligi TOP 5 w fazach grupowych europejskich pucharów.

- Uważamy, że w gronie tych krajów, których ligi są pod koniec pierwszej i w drugiej dziesiątce rankingu UEFA, powinniśmy pracować, aby rosnąć i czerpać wzorce od najlepszych. Musimy być jednak świadomi, że ani Ekstraklasa ani np. holenderska Eredivisie nie mają szans by w najbliższych latach być w czołowej piątce na kontynencie.

Rozmawiał Bartosz Barnaś

Średnia frekwencja na stadionach Ekstraklasy w trzech ostatnich sezonach:

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Animucki | Ekstraklasa | Ekstraklasa SA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje