Reklama

Reklama

Lotto Ekstraklasa. Nowy sponsor, stare stroje

Sponsorem Lotto Ekstraklasy został PKO BP. Świadczy to o tym, że w sektorze bankowości pracują altruiści, a nie bezduszni menedżerowie. Czy liga, której zespoły słabo radzą sobie w europejskich pucharach może być wizerunkowym strzałem w dziesiątkę dla partnera? Umowy z PKO BP i przedłużona o kolejne trzy lata z Totalizatorem Sportowym przyniosą spółce trzydzieści milionów złotych w skali roku. W przeliczeniu na złotówki, kluby w tym sezonie zarobią po około dwa miliony.

W piątek w Warszawie, na PGE Narodowym oficjalnie ogłoszono nawiązanie współpracy przez Ekstraklasę z PKO BP i przedłużenie kontraktu z Totalizatorem Sportowy. Tło dla wystąpień premiera Mateusza Morawieckiego i prezesów PKO BP, Totalizatora Sportowego i Ekstraklasy SA stanowili chłopcy ubrani w koszulki wszystkich klubów z najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Klubowych spodenek i getrów już zabrakło. Część z tych koszulek stanowiły zresztą modele historyczne, bo kilka drużyn ma już innych sponsorów i dostawców sprzętu. Lech, Piast, Korona... Zgodnie z umową logo PKO BP powinno znaleźć się na wszystkich koszulkach klubów występujących w Ekstraklasie. Ale tu ktoś zapomniał, aby je umieścić.

Reklama

Można też było zaprosić na PGE Narodowy przedstawicieli klubów, kilka gwiazd ligi, piłkarzy, trenerów... Rozpoczęcie sezonu obudować z jak najmocniejszej strony, aby ekspozycja sponsorów rozgrywek była jak największa. Szkoda, że nikt na to nie wpadł.

Tyle w kwestii dbałości o wizerunek.

- Pamiętam taką rymowankę: Już za cztery lata, Polska będzie mistrzem świata. Gdybym zapytał stojących za mną chłopców, kto jest waszym idolem, to co byście odpowiedzieli? - zapytał Mateusz Morawiecki, a odpowiedź jednego z młodych piłkarzy, że Robert Lewandowski, wywołała salwę śmiechu. Premier też być może nie jest już fanem RL9, bo drążył temat, aż otrzymał odpowiedź, że jednak Cristiano Ronaldo, albo Antoine Griezmann.

Finanse, które Ekstraklasa otrzyma, będą skierowane głównie na szkolenie młodzieży - oznajmił prezes zarządu Ekstraklasy SA Marcin Animucki. Na pytanie, czy w kwestii szkolenia młodzieży nie lepiej zawierzyć trenerowi i rodzicom, o czym świadczy przykład Igi Świątek, niż firmie, która nie potrafi ubrać szesnastu chłopców, prezes kierujący PKO BP Zbigniew Jagiełło odpowiedział, że w polskiej piłce widzi przyszłość, a w przeciągu pięciu lat chciałby, aby Ekstraklasa znalazła się w gronie dziesięciu najmocniejszych lig Europy. Na razie nie ma jej w pierwszej "dwudziestce", jest 21.

Adam Drygalski

Sprawdź terminarz Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje