Reklama

Reklama

Lotto Ekstraklasa bez zmian - format ESA37 zachowany

Trwa czwarty sezon zmienionych zasad rozgrywek o mistrzostwo Polski. Od sezon 2013/2014 po 30 kolejkach tabela i liczba punktów zdobytych przez zespoły jest dzielona na pół. I tak najprawdopodobniej zostanie jeszcze przez jakiś czas. Zmian nie chce zarząd Ekstraklasy SA.

Aby zmienić system rozgrywek potrzebne jest wspólne stanowisko Ekstraklasy i PZPN. A skoro sama liga nie chce powrotu do tradycyjnego wyłaniania mistrza Polski, to trudno się spodziewać, aby cokolwiek w tej kwestii się zmieniło. - Jesteśmy otwarci na nowe propozycje, ale muszą być one uzasadnione. Nie możemy działać emocjonalnie, bo każda decyzja ma ogromny wpływ dla finansów całej polskiej piłki - przekonuje prezes Ekstraklasy SA Dariusz Marzec.

Na poparcie swoich słów Ekstraklasa przedstawia twarde dane. Spółka pochwaliła się właśnie raportem przygotowanym przez audytorską firmę z Holandii. - To potwierdziło słuszność naszych wyborów przed kilkoma laty - mówi Marcin Stefański, dyrektor Logistyki Rozgrywek. No bo jeśli patrzeć na suche liczby, to ligowa piłka idzie w górę niemalże na każdym kroku. Tym najbardziej zauważalnym jest frekwencja. W poprzednim sezonie mecze oglądało na żywo średnio powyżej 9 tysięcy kibiców. - Teraz będzie jeszcze lepiej, bo po 20 kolejkach liczba kibiców na meczach Ekstraklasy jest większa niż rok temu - przekonuje Stefański.

Od momentu wprowadzenia reformy na stadionach pojawiło się o około 1,5 miliona fanów więcej. - Biorąc pod uwagę średnią cenę biletów to około 45 milionów, które trafiło do klubów - dodaje Stefański.

Ekstraklasa jest jedną z pięciu z lig w Europie, która może pochwalić się wzrostem frekwencji. A to przekłada się na kasę. - W 2012 roku sprzedaliśmy prawa mediowe za 87 milionów. Za poprzedni sezon otrzymaliśmy już 150 milionów. Wpływ ma na to zwiększenie atrakcyjności rozgrywek, bo u nas nie ma meczów bez stawki. Praktycznie każde ligowe spotkanie może sprawić, że klub zmieni swoje miejsce w tabeli - uzupełnia wiceprezes Ekstraklasy Marcin Animucki.

Do tego wzrasta zainteresowanie naszą ligą zagranicą. - Od pośredników sprzedających prawa międzynarodowe słyszę, że jesteśmy atrakcyjni, bo zaczynamy grać już w pierwszej połowie lipca i terminarz każdej kolejki jest rozstrzelony na cztery dni. To też przekłada się na zyski. W ciągu czterech lat pięciokrotnie zwiększyliśmy wpływy od stacji, które pokazują naszą ligę poza granicami. W tym sezonie będzie to około 4 milionów euro - chwali się Animucki.

To wszystko składa się na rosnące wpływy. W zeszłym sezonie Ekstraklasa osiągnęła rekordowe przychody, przekraczające pół miliarda złotych. Spółka zakłada, że w ciągu dziesięciu lat uda się tę kwotę podwoić.
Polska stała też się bodźcem dla innych krajów. - Kiedy wprowadzaliśmy reformę, tylko w pięciu innych ligach grano systemem innym niż mecz-rewanż. Teraz tych krajów jest ponad trzy razy więcej. Bardzo często przyjeżdżają do nas na konsultacje przedstawiciele innych lig i pytają o nasze doświadczenia -  mówi na zakończenie Marzec.

Krzysztof Oliwa

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Dariusz Marzec | ESA | Lotto Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje