Lider tabeli rozstrzelany w Radomiu. Modelowa egzekucja. Żal było patrzeć
Radomiak Radom rozgromił 4:0 Górnika Zabrze w drugim piątkowym meczu Ekstraklasy. Do przerwy gospodarze prowadzili dwiema bramkami, a dzieła zniszczenia dopełnili w kwadrans po zmianie stron. Ekipa ze Śląska zachowała pozycję lidera, ale musi się podnieść po najdotkliwszej klęsce w tym sezonie. W trzech ostatnich kolejkach ugrała ledwie punkt, notując bramkowy bilans 1:7.

Górnik jechał do Radomia, żeby udowodnić, że dwa ostatnie potknięcia w lidze - porażka i remis - były dziełem słabszej dyspozycji dnia. Nikt się nie spodziewał scenariusza, w którym lider tabeli doznaje w gościnie największego pogromu w tym sezonie. Zwłaszcza w konfrontacji z zespołem, który w poprzedniej kolejce sam został rozbity (1:4 z Lechem).
Tymczasem Radomiak po raz kolejny potwierdził, że zasługuje na miano najbardziej nieobliczalnej drużyny Ekstraklasy. Od teraz będzie budził respekt rywali regularnie.
Kanonada w Radomiu. Lider tabeli obnażony, to była futbolowa egzekucja
Zabrzanie zostali trafieni już w 4. minucie. Piłkę w polu karnym gości otrzymał Capita, z łatwością ograł dwóch defensorów i przymierzył technicznie nie do obrony. Piłka wpadła do siatki tuż przy słupku.
Ekipa ze Śląska próbowała odpowiedzieć na otrzymany cios, ale w każdej akcji szamotała się głównie z własną niemocą. Na dodatek przed upływem półgodziny gry futbolówkę do własnej bramki skierował niefortunnie Kryspin Szcześniak. Gol nie został jednak uznany po analizie VAR.
Po kilku minutach Marcel Łubik i tak skapitulował po raz kolejny. Tym razem sam miał w tym wydatny udział. Po niegroźnym strzale Roberto Alvesa odbił piłkę prosto przed siebie, a ze skuteczną dobitką pospieszył Zie Ouattara. 0:2!
Druga połowa nie okazała się renesansem zespołu Michala Gasparika. Radomiak kontynuował egzekucję i robił to z coraz większą swobodą. Trudno było uwierzyć, że w taki sposób na kolana rzucany jest aktualny lider ekstraklasowej tabeli.
Była 55. minuta, gdy indywidualną szarżę przeprowadził Maurides. Mknął samotnie na bramkę Łubika z własnej połowy. W końcowej fazie natarcia przytomnie podciął futbolówkę i zrobiło się 0:3.
Rezultat spotkania został ustalony już po godzinie rywalizacji. Tym razem do sytuacyjnej piłki dopadł Roberto Alves, uderzył bez namysłu z kilkunastu metrów i w ten sposób dokonał dzieła zniszczenia. Górnik nie wygrywa trzeciego meczu z rzędu, notując bramkowy bilans 1:7 (remis i dwie porażki).
Zabrzanie stracą pozycję lidera, jeśli w niedzielę po komplet punktów sięgnie Jagiellonia Białystok lub Wisła Płock.






![Lech Poznań - 1. FSV Mainz 05. Skrót meczu. [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000M2EHKFRJEDOBL-C401.webp)
![Raków Częstochowa - Zrinjski Mostar. Skrót meczu. [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000M2EHLT6EHB198-C401.webp)





