Lider nie dał rady, zawód w wielkim hicie. Niespodziewany bohater w Krakowie
W sobotę Cracovia podjęła na własnym obiekcie lidera PKO BP Ekstraklasy, Jagiellonię Białystok. Starcie zapowiadało się jako wielki hit 21. kolejki, lecz znacznie zawiodło. Rywalizacja zakończyła się bezbramkowym remisem, a bohaterem meczu został golkiper ekipy gospodarzy, Sebastian Madejski. Tym samym przewaga "Jagi" nad drugą aktualnie Wisłą Płock wzrosła do trzech "oczek".

Wyśmienicie w rundę wiosenną weszła Jagiellonia Białystok. Ekipa prowadzona przed Adriana Siemieńca najpierw na wyjeździe ograła 3:1 Widzew Łódź, a następnie na Chorten Arenie 4:1 odprawiła Motor Lublin. Tym samym "Jaga" potwierdziła, że dalej będzie się liczyć w walce o tytuł mistrza Polski. Na kolejną okazję do zdobycia punktów nie musiała długo czekać. W sobotę na własnym obiekcie "Dumę Podlasia" podjęła Cracovia, czyli jedna z rewelacji tego sezonu. Zespół Luki Elsnera zajmował przed spotkaniem 5. miejsce w tabeli i chciał przesunąć się w górę.
Do otwarcia wyniku mogło dojść już w 2. minucie. Z ostrego kąta swoich sił spróbował Martin Minczew. Czuje między słupkami spisał się jednak Sławomir Abramowicz. Z czasem tempo gry nieco zwolniło, a okazji do zdobycia bramki było "jak na lekarstwo". Gra głównie toczyła się w środku polu poprzez ataki pozycyjne Jagiellonii.
Doskonałą sytuację miał Pululu, który z bliskiej odległości uderzył wolejem, lecz prosto w interweniującego Madejskiego. Swoich okazji szukała także Cracovia, jednakże nic z tego nie wynikało. Ciekawiej zrobiło się w okolicach 30. minuty. Wtedy stały fragment gry mieli podopieczni Siemieńca. Dośrodkowanie znalazło adresata w polu karnym, a dokładniej Bernardo Vitala. Ten zgrał futbolówkę głową i trafił w... rękę Henrikssona. Mimo to arbiter, Piotr Lasyk nie podyktował "jedenastki".
Groźnie było także siedem minut później. Zawodnika Jagiellonii w okolicach 20 metra sfaulował Traore, co poskutkowało rzutem wolnym. Strzał oddał Wdowik, jednakże piłka poleciała tuż nad poprzeczką. Tym samym pierwsza połowa zakończyła się remisem 0:0.
Jagiellonia próbowała, lecz bez efektów. Podział punktów w Krakowie
Druga część meczu mogła rozpocząć się "z wysokiego c". Oko w oko z golkiperem Cracovii znalazł się wspomniany już Pululu. Ten miał piłkę na lewej nodze i zdecydował się uderzyć na dalszy słupek. Piłka przeleciała jednak tuż obok niego. Bez dwóch zdań była to najlepsza okazja gości na zdobycie gola.
Z czasem Cracovia miała do powiedzenia coraz mniej. Niedawni mistrzowie kraju rozkręcali się coraz bardziej, co widać było po tempie rozgrywania akcji. W 63. minucie zaatakowali większą liczbą piłkarzy i składnie wymieniali się podaniami. Jedno z zagrań zostało efektownie przepuszczone między nogami, dzięki czemu w swobodnej sytuacji znalazł się Samed Bazdar. Jego strzał bez problemu wyłapał Madejski.
Kilka chwil później między panami doszło do kolejnego pojedynku. Bośniak ograł jednego z defensorów rywali i mocno uderzył lewą nogą. Ponownie górą okazał jednak się Madejski. Popularne "Pasy" na swoje szansę musieli nieco poczekać, aż do 81. minuty. Doskonałym dośrodkowaniem popisał się Mateusz Klich, a piłka po strzale głową Traore zatrzymała się na słupku. Tuż po tym dobijał Zahiroleslam, lecz fenomenalnie zachował się Abramowicz.
Swoją okazję mieli także zawodnicy gości. Bramkarza Cracovii sprytnym zagraniem piętką zaskoczyć próbował Pululu, jednakże znów świetnie na linii spisał się Madejski. Ostatnie minuty należały do gospodarzy. Mimo to piłka futbolówka nie znalazła drogi do siatki, a cały mecz skończył się remisem 0:0 i podziałem punktów.


















