Letnie nadzieje przed klubowym sezonem
Po blamażu reprezentacji tuż przed wakacyjną przerwą, mamy teraz chwilę, by odpocząć od piłki i odzyskać nadzieje na zadowalający wynik w meczach naszych drużyn klubowych w ramach eliminacji europejskich pucharów. Nie będzie to łatwe, bo kadra te nadzieje i wiarę mocno nadwątliła. Do przerwy po pierwszej połowie wydawało się, że nasza drużyna odzyskuje pewną równowagę i zaczyna wchodzić na poziom, którego od niej oczekujemy. A jednak bardziej mecz z Mołdawią w Kiszyniowie pamiętać będziemy nie z bardzo dobrej pierwszej, a katastrofalnej połowy drugiej. I pewnie podświadomie z pewnymi obawami zasiądziemy do oglądanie meczów kwalifikacyjnych Rakowa, Legii, Lecha i Pogoni.

Ale spróbujmy zapomnieć reprezentacyjną farsę i przypomnijmy sobie ubiegły sezon klubowy w Europie. Oczywiście na myśl przychodzi natychmiast Lech i jego piękna przygoda w Lidze Konferencji. I ten wynik narzuca pewne standardy czy sposób myślenia. Oczywiście marzymy i celujemy w to, by mistrz Polski regularnie grał w fazie grupowej Ligi Mistrzów, ale...na dziś to plan wciąż mało realny. Dobrze będzie, jeśli Raków znajdzie się w którejś z grup Ligi Europy.
Chciałbym się mylić, ale prognozuję, że po odejściu Marka Papszuna drużyna będzie musiała przejść okres pewnych turbulencji. Grupa Ligi Europy, to byłby bardzo dobry wynik, zaś minimum oczekiwań, to miejsce w Lidze Konferencji. Przypomnijmy, że przez dwa lata ekipa z Częstochowy pukała, a nawet waliła do bram europejskich rozgrywek, ale bez powodzenia. Potencjalny rywal w 2. rundzie eliminacji, czyli Karabach Agdam, będzie weryfikacją możliwości tej drużyny (nie dopuszczam myśli, że Flora Tallin sprawi Rakowowi kłopoty w 1. rundzie). Jeśli chodzi o Ekstraklasę, to bardzo dobrym osiągnięciem będzie miejsce w pierwszej trójce. Mam przeczucie, że o mistrzostwo będzie dużo trudniej, przede wszystkim przez zmiany trenerskie, niekoniecznie zbierających jakieś nadzwyczajne siły i moce rywali.
Chciałbym się mylić, ale prognozuję, że po odejściu Marka Papszuna drużyna będzie musiała przejść okres pewnych turbulencji. Grupa Ligi Europy, to byłby bardzo dobry wynik, zaś minimum oczekiwań, to miejsce w Lidze Konferencji. Przypomnijmy, że przez dwa lata ekipa z Częstochowy pukała, a nawet waliła do bram europejskich rozgrywek, ale bez powodzenia.
Lech i Legia to wizytówki naszej ligi
Lech zaszedł do ćwierćfinału LK w zeszłym sezonie, dostarczył kibicom mnóstwo emocji, ale byłbym bardzo rozczarowany, gdybyśmy w nadchodzącym sezonie w grupach mieli tylko jedną polską drużynę. Nasza liga musi w końcu wyjść na wyższy poziom, a rozgrywki pucharowe są najlepszą trampoliną - i finansową, i sportową. Mam nadzieję, że mistrz Polski z 2022 roku skorzysta na doświadczeniu zebranym w Europie i co najmniej powtórzy wynik. Od Kolejorza trzeba bowiem wymagać regularnych występów na tej scenie. To samo dotyczy warszawskiej Legii. To dwie drużyny, które są wizytówką naszej ligi.
Mam nadzieję, że po roku posuchy ekipa Kosty Runjaica osiągnie wynik na miarę deklaracji niektórych piłkarzy. Bez względu na okoliczności, Legia i Lech, to dwa kluby, które przed każdym sezonem muszą stawiać sobie najwyższe krajowe cele, ale też powinny stać się regularnymi uczestnikami europejskich rozgrywek.
Z obozu warszawskiej drużyny dochodzą śmiałe zapowiedzi, sporo (liczbowo) dzieje się też jeśli chodzi o transfery. Aczkolwiek trzeba zauważyć, że jak na razie są to transfery na poziomie tych z ostatnich lat i nie ma pewności, że któryś z nowych zawodników wniesie coś spektakularnego, będzie w stanie nadawać ton grze warszawskiej drużyny.
Z ogromną ciekawością czekam wciąż na informacje odnośnie tego, gdzie w przyszłym sezonie będzie pracował Marek Papszun. Wiemy już, że w grę wchodzi wyjazd z naszego kraju. Mam nadzieję, że będzie to projekt ambitny sportowo, a nie tylko finansowo....











