Legia wraca na zwycięską ścieżkę. Wystarczyły 4 minuty. Złoty cios decyduje
Legia Warszawa pokonała 1:0 Pogoń Szczecin w ostatnim niedzielnym meczu Ekstraklasy. Losy spotkania rozstrzygnęły się już w czwartej minucie. Niezawodnym egzekutorem rzutu karnego okazał się wówczas Mileta Rajović. Po dwóch ligowych potknięciach ekipa Edwarda Iordanescu ponownie sięga po komplet punktów. "Portowcy" trzeci raz z rzędu kończą na tarczy.

Kibice obu zespołów żądali tylko jednego - powrotu na zwycięską ścieżkę. Legia w dwóch poprzednich kolejkach tylko remisowała. Pogoń nie ugrała choćby punktu.
Warszawianie stawiani byli w roli dyżurnego faworyta. Doskonale pamiętali jednak, że w ubiegłym sezonie nie zdołali pokonać bramkarza "Portowców". W Szczecinie przegrali 0:1, w rewanżu lista strzelców po obu stronach pozostała pusta.
Szybkie otwarcie Legii. W roli egzekutora jeszcze raz Mileta Rajović
Już w drugiej minucie gospodarze otrzymali od rywali prezent. We własnym polu karnym Musa Juwara faulował Noaha Weisshaupta. Arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr.
Do piłki podszedł Mileta Rajović. Uderzył bezczelnie w środek bramki i było 1:0. To jego piąte trafienie w barwach Legii, trzecie w Ekstraklasie.
Ekipa Edwarda Iordanescu nie zadowoliła się skromnym prowadzeniem. Na bramkę Pogoni sunęły kolejne ataki, tyle że nie kończyły się korektą rezultatu. Spora w tym zasługa stojącego między słupkami Valentina Cojocaru, który przynajmniej trzykrotnie ratował gości przed utratą drugiego gola.
Zaraz na początku drugiej odsłony z powodu kontuzji murawę musiał opuścić Kamil Piątkowski. Jego miejsce zajął Radomir Pankov. W żaden sposób nie zdezorganizowało to jednak poczynań obronnych Legii.
Szczecinianie szukali desperacko swojej okazji, ale ich wysiłki okazywały się bezowocne. Najbliżej wpakowania piłki do siatki był Marian Huja, tyle że... nie chodziło o bramkę legionistów. Kwadrans przed końcem Portugalczyk cudem nie zaliczył trafienia samobójczego, trafiając piłką w słupek.
W samej końcówce wprost pod nogi rywali zagrał pod pressingiem Cojocaru. Po chwili musiał wykazać się efektową paradą, ekspediując futbolówkę na rzut rożny. W tej sytuacji niewiele brakowało, by dublet skompletował Rajović.
Wynik nie uległ zmianie, co oznacza, że Pogoni nie udał się rewanż za ostatni finał Pucharu Polski. Uległa w nim Legii 3:4. Tym razem do egzekucji wystarczył jeden cios.












