Legia szoruje po dnie. Nawet Boniek nie wytrzymał. Bez litości
Legia Warszawa znów zawiodła. Na start rundy wiosennej w debiucie Marka Papszuna warszawski zespół przegrał u siebie 1:2 z Koroną Kielce. Stołeczny klub nadal nie wyszedł ze strefy spadkowej, fatalna seria w PKO BP Ekstraklasie trwa od września. Nic dziwnego, że po niedzielnym meczu eksperci nie gryźli się w język.

28 września 2025 roku - wtedy Legia Warszawa wygrała 1:0 z Pogonią Szczecin. Nawet w najczarniejszych snach kibice "Wojskowych" nie przypuszczaliby, że 1 lutego będzie to... ostatnia wygrana ich klubu w Ekstraklasie. A właśnie takie są fakty.
W niedzielę Legia rozpoczęła rundę wiosenną od porażki 1:2 z Koroną Kielce. Nie tak Marek Papszun wyobrażał sobie debiut. Gospodarzy skarcił Mariusz Stępiński, który był autorem dwóch goli dla zespołu Jacka Zielińskiego. Tym sposobem stołeczny klub zajmuje przedostatnie (17. miejsce), mając na koncie zaledwie 19 punktów.
Eksperci przemówili po tym, co zrobiła Legia. Nie zostawili suchej nitki
Co na to eksperci?
"Ogólne odczucie po meczu. Korona zrobiła wszystko, by wygrać. Legia zrobiła wiele, by przegrać. Jak ktoś wróci kiedyś do ligi w naprawdę wielkim stylu, będziemy mogli mówić o powrocie imienia Mariusza Stępińskiego" - pisze Przemysław Langier, dziennikarz Interii Sport.
".... i bądź tu mądry" - napisał wymownie Zbigniew Boniek.
"Przyjeżdża Mariusz Stępiński z cypryjskich wakacji i w półtorej godziny na zmrożonym klepisku pokazuje więcej umiejętności w szesnastce niż Mileta Rajović w pół roku" - czytamy na profilu Marcina Borzęckiego.
"Teoria napastników i butelki keczupu - jak się odblokuje, to poleci - w kontekście Milety Rajovicia jest o tyle problematyczna, że w tym przypadku mamy do czynienia z butelką, z której próbujesz wygrzebać resztki z dna, bo zorientowałeś się, że nie ma nowego w lodówce jak już zrobiłeś tosty" - o takie porównanie pokusił się Szymon Janczyk.
"Mariusz Stępiński potwierdza formę z przygotowań w Turcji. Pokazał, ile znaczy mieć napastnika. Legia w tym temacie przespała przerwę i nie ważne, czy napastnika sprowadzi - znów jest spóźniona. Koniec miesiąca miodowego. Trzeba było zagrać mecz. Nie da się schować za samym zatrudnieniem Marka Papszuna" - pisze Tomasz Włodarczyk.
"Legia nie ma napastnika, Korona ma napastnika" - ocenia Adam Sławiński.
"Ostatnie zyczenie skazanego przed egzekucja? Niech strzela Rajovic. Stary kawał zawsze aktualny, tylko nazwiska się zmieniają - napisał Marek Wawrzynowski.
W sobotę Legia zagra na wyjeździe z Arką Gdynia.













