Reklama

Reklama

Legia świętuje. W Ekstraklasie niemal wszystko jasne

Piłkarze Legii Warszawa, którzy w sobotę po bezbramkowym remisie Lecha Poznań z Pogonią Szczecin świętowali dziesiąty w historii klubu tytuł mistrzów Polski, przegrali w 35. kolejce na własnym boisku z Ruchem Chorzów 1-2. Na dwie kolejki przed końcem sezonu niemal wszystko jest już jasne. Jedyną niewiadomą jest to, kto oprócz Legii i Lecha Poznań będzie reprezentował Polskę w europejskich pucharach.

Była to pierwsza porażka "Wojskowych" pod wodzą norweskiego trenera Henninga Berga. Goście przerwali serię ośmiu kolejnych zwycięstw warszawskiego zespołu.

Ten zgrzyt nie popsuł jednak fety kibicom Legii. Późnym popołudniem na placu Zamkowym zebrały się ich tysiące. Klubowymi szalikami udekorowano nie tylko Kolumnę Zygmunta III Wazy, ale też palmę na rondzie de Gaulle'a i pomnik Mikołaja Kopernika.

Apogeum świętowania nastąpiło ok. 19 w momencie wjazdu na Starówkę otwartego autokaru z piłkarzami. Pojawiły się też fajerwerki, zrobiło się czerwono: "Dziękujemy! Dziękujemy!" - skandowano. "Królu, zejdź z cokołu i przywitaj mistrzów" - zachęcano Zygmunta III Wazę.

Reklama

W drugim niedzielnym meczu Zawisza Bydgoszcz zremisował z Lechią Gdańsk 0-0. Remis oddalił od gości perspektywę gry w Lidze Europejskiej.

W sobotę w Poznaniu kibice mogli podwójnie czuć się rozczarowani. Nie dość, że ich zespół nie zdołał wygrać, to na dodatek nie zobaczyli goli, choć naprzeciw siebie stanęli najlepsi strzelcy obecnego sezonu - Marcin Robak z Pogoni (22) oraz napastnik Lecha Łukasz Teodorczyk (19).

W innym meczu grupy mistrzowskiej 35. kolejki Wisła Kraków uległa u siebie Górnikowi Zabrze 2-3, choć do przerwy prowadziła 2-1. Bohaterem okazał się Adam Danch, zdobywca obu goli dla gości po przerwie.

Dzięki zwycięstwu śląski zespół awansował - kosztem Wisły - na czwarte miejsce w tabeli (28 pkt). Podopieczni Franciszka Smudy spadli na szóste, tracą do zabrzan i Lechii jeden punkt.

Po 35. kolejce znane są także najważniejsze rozstrzygnięcia na dole. Ekstraklasę opuszczają Widzew i Zagłębie. Łodzianie, czterokrotni mistrzowie i siedmiokrotni wicemistrzowie Polski, już w czwartek przegrali na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała 0-3. Widzewiacy nie wygrali w tym sezonie żadnego wyjazdowego meczu (dwa remisy i 16 porażek), a tylko zdobycie trzech punktów z "Góralami" oznaczałoby przedłużenie teoretycznych szans pozostania w lidze.

Dość niespodziewanie drugim spadkowiczem w obecnym sezonie zostało Zagłębie, uznawane za jeden z najbogatszych i najlepiej zorganizowanych polskich klubów. Lubinianom nie pomogły kolejne zmiany trenerów. Od dwóch kolejek drużynę prowadzi Piotr Stokowiec, ale w piątek "Miedziowi" ulegli w Gliwicach Piastowi 0-2. Jedną z bramek zdobył słowacki obrońca Csaba Horvath, w poprzednim sezonie obrońca... Zagłębia.

W tabeli piłkarze z Lubina, podobnie jak Widzew, mają 16 punktów i tracą do bezpiecznej strefy osiem "oczek".

"Zaczynamy przygotowania do następnego sezonu. Jestem pełen wiary i ochoty do pracy. Dziś przeżywamy ciężkie chwile, ale jest plan odbudowy drużyny, aby wrócić na swoje miejsce" - powiedział Stokowiec.

Na uwagę zasługuje postawa gliwiczan, jeszcze niedawno zagrożonych degradacją. 7 maja nowym szkoleniowcem Piasta został Angel Perez Garcia (zastąpił Marcina Brosza) i pod wodzą hiszpańskiego trenera śląski zespół wygrał wszystkie trzy spotkania. 

W innych spotkaniach grupy spadkowej Jagiellonia Białystok przegrała w czwartek u siebie ze Śląskiem Wrocław 0-3 (szósty kolejny mecz drużyny Tadeusza Pawłowskiego bez straty gola), a w piątek Cracovia zremisowała z Koroną Kielce 1-1.

Wyniki, terminarz i tabela grupy mistrzowskiej T-Mobile Ekstraklasy

Wyniki, terminarz i tabela grupy spadkowej T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy