Legia krok od strefy spadkowej. Gwiazda nie ukrywa rozgoryczenia. Jasny komunikat poszedł w świat
Legia Warszawa remisując 1:1 z Motorem Lublin przedłuża swoją fatalną passę spotkań bez zwycięstwa w lidze. Sytuacja w tabeli Ekstraklasy powoli robi się dramatyczna. Stołeczny klub praktycznie na półmetku sezonu ma zaledwie dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Rozgoryczenia po zakończonym meczu nie ukrywał Paweł Wszołek. Reprezentant Polski w rozmowie z Canal+ Sport podzielił się swoimi spostrzeżeniami, próbując ustalić powody kolejnego niepowodzenia.

Kryzys w Legii Warszawa trwa w najlepsze. Od odejścia z klubu Edwarda Iordanescu minął już ponad miesiąc, a działacze stołecznego klubu wciąż nie zakontraktowały jego następcy. Zespół przez ten czas prowadzi Inaki Astiz. Hiszpan wciąż jest jednak traktowany jako opcja tymczasowa, a osiągane rezultaty nie działają na jego korzyść. Legia po raz ostatni w Ekstraklasie wygrała 28 września.
W poniedziałkowy wieczór zwycięzca ostatniej edycji Pucharu Polski przyjechał do Lublina w nadziei na przerwanie fatalnej passy. Legia gorzej tego meczu nie mogła rozpocząć. Już w pierwszych minutach Fabio Ronaldo został powalony w polu karnym przez Kacpra Tobiasza. Sędzia podyktował rzut karny, którego na gola zamienił bardzo skuteczny w tym sezonie Karol Czubak.
Legia odpowiedziała jeszcze przed przerwą trafieniem Rafała Augustyniaka. Po przerwie "Wojskowi" chcieli zagrać o pełną pulę, lecz zabrakło im zarówno szczęścia, jak i precyzji. W słupek strzelił Kacper Urbański, a w doliczonym czasie gry kapitalnej okazji nie wykorzystał Mileta Rajović. Legia zremisowała 1:1 z Motorem Lublin i na koniec pierwszej części sezonu ma zaledwie dwa punkty przewagi nad strefą spadkową.
Legia w kryzysie. Paweł Wszołek nie ukrywa rozgoryczenia
Nastroje panujące wokół Legii Warszawa nie mają prawa być optymistyczne. Drużyna po raz kolejny nie wygrywa meczu Ekstraklasy i powoli trzeba przestawać myśleć o gonieniu ligowej czołówki. Na domiar złego Legia odpadła już z Pucharu Polski, przez co ryzyko absencji w europejskich pucharach w następnym sezonie staje się bardzo wysokie.
W Warszawie cały czas czekają na zakontraktowanie Marka Papszuna. Teoretycznie wszystko wygląda korzystnie - klub chce, trener chyba tym bardziej. Raków jednak nie ma zamiaru ułatwiać sprawy zainteresowanym i oczekuje godziwej zapłaty za wykupienie swojego dotychczasowego trenera. Negocjacje zdają się nie mieć końca, a to tylko pogłębia stan rozkładu w Legii.
Po meczu w Lublinie przed kamerami Canal+ Sport pojawił się Paweł Wszołek. Reprezentant Polski nie ukrywał niedosytu, próbując dokonać analizy świeżo zakończonego spotkania. Szczególnie rozgoryczony był z powodu niewykorzystanej okazji Rajovicia z końcówki spotkania. Jak sam przyznał Wszołek, zwycięstwo po golu w końcówce spotkania stanowiłoby pozytywny bodziec dla całej drużyny. - Wiemy, że stać nas na lepszą grę. Myślę, że każdy musi wymagać od siebie jeszcze więcej. Musimy się wziąć w garść i wygrywać - stwierdził zawodnik Legii.
W pewnym momencie Wszołek skupił się na podsumowaniu poprzednich spotkań, przyznając, że jedynie w starciu z Lechią Gdańsk Legia była zespołem wyraźnie gorszym. -Nie chce szukać tu żadnych usprawiedliwień. Tylko też chciałbym powiedzieć, że ta drużyna w tym momencie ma takiego pecha, że wystarczy jedna sytuacja dla przeciwnika i remisujemy lub przegrywamy mecz - dodał reprezentant Polski.
Fakty są takie, że jak nie będziesz strzelał bramek, nie będziesz wygrywał meczów. Oczywiście nie pije do żadnego zawodnika, razem bronimy i razem atakujemy. Każdy musi spojrzeć w lustro i być gotowy na taką sytuację, jak mamy w 90. minucie, by ją zamienić na bramkę. Przeciwnicy nam za darmo nie dadzą punktów. Po to jesteś napastnikiem lub skrzydłowym, żeby te bramki zdobywać
- Oczywiście nie jest łatwo być piłkarzem Legii Warszawa, bo mimo wszystko to jest ogromna presja. Jesteśmy coś winni naszym kibicom, ludziom, którzy przychodzą na mecze. Mi jest wstyd szczerze mówiąc wychodzić na ulicę po zremisowanym meczu - zakończył rozmowę z dziennikarzem Wszołek.
Zobacz również:












