Legia kompletnie rozbita w Poznaniu. Papszun wyszedł przed kamery. I wypalił o sędziach
To był spektakl jednego aktora. W niedzielę Lech Poznań na własnym stadionie rozbił Legię aż 4:0. Goście nie mieli nic do powiedzenia, mecz kończyli w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Rafała Augustyniaka. Niedługo po ostatnim gwizdku na konferencji prasowej pojawił się Marek Papszun. - Kluczowa okazała się 20. minuta i czerwona kartka z VAR-u, w mojej opinii nieuzasadniona - mówił trener "Wojskowych".

Fakty są takie, że w tym sezonie Lech Poznań walczy o mistrzostwo Polski, aLegia Warszawa o utrzymanie. W takich nastrojach odbywał się "polski klasyk" w 30. kolejce Ekstraklasy. O trzech punktach marzyła zarówno ekipa Marka Papszuna, jak i Nielsa Frederiksena.
Ostatecznie byliśmy świadkami totalnej demolki w wykonaniu jednej drużyny - gospodarzy. "Kolejorz" zdominował całe spotkanie. Tym bardziej, że od 21. minuty Warszawiacy musieli grać w osłabieniu po czerwonej kartce dla Rafała Augustyniaka. Ale już wcześniej gospodarze prowadzili 1:0 po cudownym uderzeniu Aliego Gholizadeha.
Papszun przemówił po porażce w Poznaniu. Kilka gorzkich słów
"Przed przerwą Legia była już rozbita całkowicie. Najpierw Ouma zagrał między obrońcami do Walemarka, strzał Szweda odbił bramkarz Legii. Ale dobitki Michała Gurgula już nie mógł. Obrońca Lecha wielokrotnie włączał się do ofensywy, niemiłosiernie uciekał Pawłowi Wszołkowi. A później na 4:0 podwyższył Ishak, po kapitalnym zagraniu Joela Pereiry" - relacjonował Andrzej Grupa z Interii Sport.
Takim wynikiem zakończyło się niedzielne spotkanie. Po meczu odbyła się konferencja prasowa, na której zawitali obaj trenerzy. Co do powiedzenia miał Marek Papszun?
- Specyficzny mecz, dużo się działo, prawie nic dobrego dla nas. Słabo weszliśmy w spotkanie, szybko straciliśmy gola, ale potrafimy wychodzić z takich sytuacji. Kluczowa okazała się 20. minuta i czerwona kartka z VAR-u, w mojej opinii nieuzasadniona - powiedział wprost szkoleniowiec "Wojskowych".
- Tutaj nie było żadnych podstaw, żeby VAR interweniował w tej sytuacji. Mam nadzieję, że nie będzie jakichś naciąganych argumentacji i przynajmniej ta kartka zostanie anulowana. Wynik się nie zmieni, ale będziemy walczyć, by Augustyniak mógł zagrać w następnym spotkaniu - dodał, podkreślając niezgodę z decyzją sędziego.
- Między 30. a 45. minutą zachowywaliśmy się jak nie my w obronie. Do przerwy było właściwie po meczu. Pochwała dla drużyny, że nie skompromitowaliśmy się jeszcze bardziej, a w drugiej połowie zaczęliśmy grać całkiem przyzwoicie. To na pewno na plus - mówił, dodając że w niektórych fragmentach "Lech wjeżdżał jak w masło" w defensywę jego zespołu oraz że "dziś ani sędziowie nie zrobili swojej roboty, ani my".
Poruszone zostały również wątki m.in. Kacpra Urbańskiego, wspomnianej czerwonej kartki dla Augustyniaka czy presji związanej z walką o utrzymanie.
Następnie Papszun mówił o kolejnych spotkaniach, które dla Legii będą bardzo ważne. Obecnie warszawski klub zajmuje 14. miejsce (37 pkt). Nad strefą spadkową ma tylko jeden punkt przewagi. Legii zostały mecze z Widzewem, Termaliką, Lechią i Motorem.













