Reklama

Reklama

Legia i reszta: "Widziałam Wisły cień"

Trener Maciej Skorża i jego Wisła pewnie zmierzają po trzeci z kolei, a ósme w złotej erze Tele-Foniki tytuł mistrza Polski. I nic nie stoi im na przeszkodzie - brak wzmocnień, kontuzje, a tym bardziej konkurencja, która jest tylko tłem dla "Białej Gwiazdy". Legia i spółka mogłyby zaśpiewać "Widziałam Wisły przemykającej po tytuł cień".

Sceptykom wydawać się mogło, że osłabiona przez kontuzję Radosława Sobolewskiego Wisła zostanie zatrzymana przez Śląska. Aby tak się nie stało, postarali się Piotr Celeban, który tak przyjmował piłkę, że musiał się ratować faulem na Pawle Brożku, co kosztowało go czerwoną kartkę. Zaprzyjaźnionym ze Śląskiem wiślakom rękę podał też Jarosław Fojut, który tak wybijał piłkę głową, że podał ją wprost do "Brozia", który prezent zamienił na pierwszego gola. Celebana i Fojuta zapraszamy do grona Cieniasów. Brożka za setnego gola w Wiśle - do ekipy Asów.

Reklama

"Wielbłądy" Śląska nie zmieniają faktu, że "Biała Gwiazda" potrafiła się zmobilizować po kontuzji Sobolewskiego i rozegrała jeden z lepszych meczów w sezonie. Do trenera Macieja Skorży coraz bardziej dociera przekaz od Tomasza Jirsaka, że im dłużej Czech przebywa na boisku, tym ataki krakowian są bardziej urozmaicone i groźne. Ilość prostopadłych i krzyżowych podań, które przeszywały obronę wrocławian, była wprost zadziwiająca.

W rytmie "dwa do przodu, trzy do tyłu" wiślaków gonią Legia i Lech. Warszawianie z głowami w chmurach po pokonaniu "Kolejorza" byli cieniem samych siebie w Białymstoku. W rolę Cieniasów wcielili się tym razem na co dzień najlepszy bramkarz ligi Jan Mucha (co się stało Jano przy pierwszym golu?) i markowa para stoperów Inaki Astiz - Dickson Choto. Na ich biedzie urósł Kamil Grosicki, któremu należy się tytuł Asa. "Grosikowi" życzymy tylko, by tak skutecznie występy zdarzały się nie tylko w starciach z Legią, z którą ma "na pieńku", więc o motywację nie trudno.

Trener Jacek Zieliński to uprzejmy, miły człowiek, który sprawdził się w Siarce Tarnobrzeg, Górniku Łęczna, Odrze Wodzisław i zdecydowanie zbyt pochopnie został odprawiony z Polonii Warszawa. W Poznaniu fachowiec ten jednak nie wytrzymuje presji. Co zawinili Handzić i Golik, że ich usunął do Młodej Ekstraklasy? A może powinno się usunąć na rezerwą komisję transferową Lecha, która wbrew opinii Franza Smudy pozyskała tych piłkarzy? Raz na wozie, raz pod wozem. Sześć lat temu pan Jacek cieszył się z tytułu "Trenera roku" (prowadził wówczas Odrę), a teraz należy mu się tytuł Cieniasa 9. kolejki. Potężny kadrowo "Kolejorz" cudem uratował remis z "kopciuszkiem", jakim jest Arka Gdynia.

Cytat meczu i kolejki pochodzi z ust Roberta Lewandowskiego, napastnika Lecha: - Przecież nasz skład aż tak bardzo się nie zmienił w porównaniu do ubiegłego sezonu, a jednak gramy zupełnie inaczej. Nie wiem, co się z nami dzieje.

Lecha utrzymywał "przy życiu" młody bramkarz Jasmin Burić, który wygrał dwa pojedynki z Wachowiczem i Sakalijewem. Burić zapracował na miano Asa, jak mało kto.

Sytuacja z Lechem "toczka w toczkę" przypomina tę, jaka była w Wiśle, gdy krakowskie klub zrezygnował z Kamila Kosowskiego. Teraz "Biała Gwiazda" słabo radzi sobie w Europie, a "Kosa" z małym APOEL-em jest w Lidze Mistrzów. Lech z Franzem Smudą też był poważnym zespołem europejskiej klasy. Teraz "Kolejorz" prezentuję markę góra na miarę mistrza Wielkopolski i bliskich okolic. Franz zaś musi potwierdzać swe metody w słabiutkim kadrowo Zagłębiu Lubin.

Smuda wynalazł na zapleczu Ekstraklasy Mouhamadou Traore, którego ładna bramka głową dała cenny remis w wyjazdowym starciu z Cracovią. Traore zasłużył na miano Asa, tak jak stoperzy Piotr PolczakMarek Wasiluk (reprezentanci Polski, a jakże) zapracowali sobie na tytuł Cieniasów, gdyż po każdym stałym fragmencie gry Zagłębia brzydko pachniało w polu karnym "Pasów".

Na wyróżnienie zasługuje też bramkarz Jagiellonii, Grzegorz Sandomierski, którego interwencja przy stanie 0:0 ocaliła zespół przed stratą gola.

W 9. kolejce wyróżnił się Jakub Smektała, w którego ręce za rajd 70-metrowy uwieńczony golem wędruje statuetka Asa. Jednocześnie Cienias w ręce bramkarza "Czarnych Koszul" Radosława Majdana, który nie zrobił kroku w prawo, by obronić lekko uderzoną piłkę. Złośliwi zarzucają Radkowi, że bardziej niż na grze koncentruje się na "Tańcu z gwiazdami", ale to nie prawda. Jeśli ktoś zna Majdana, wie, że jest profesjonalistą w każdym calu, ale trudno o stabilizację formy, skoro broni się od wielkiego dzwonu.

Na Cieniasa w pocie czoła zapracowali napastnicy Polonii Warszawa, którzy w liczbie czterech (Nikolić, Ivanovski, KosmalskiChałbiński) nie byli w stanie strzelić gola Piastowi Gliwice, a mieli zapewnić gole wystarczające na walkę o mistrzostwo Polski, w najgorszym razie na Ligę Europejską.

MECZE 9. KOLEJKI:

Polonia Warszawa - Piast Gliwice 0-2

Polonia Bytom - Lechia Gdańsk 1-1

Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 1-3

Cracovia - Zagłębie Lubin 1-1

Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa 2-0

Odra Wodzisław - Ruch Chorzów 1-3

PGE GKS Bełchatów - Korona Kielce 1-0

Arka Gdynia - Lech Poznań 1:1

Reklama

Reklama

Reklama