Lechia biła głową w mur. Cudowny rajd rozstrzygnął starcie w Płocku
28. kolejka PKO BP Ekstraklasy rozpoczęła się w Płocku, gdzie miejscowa Wisła podjęła Lechię Gdańsk, a więc ekipę, którą od "Nafciarzy" dzieliły w tabeli zaledwie dwa punkty. Z tych zmagań koniec końców zwycięsko wyszli gospodarze dzięki bramce Kyriakosa Savvidisa, która padła po niezwykłym slalomie piłkarza między rywalami w polu karnym "Biało-Zielonych".

Wisła Płock oraz Lechia Gdańsk miały zupełnie różne doświadczenia z 27. kolejki Ekstraklasy - "Nafciarze" przegrali w niej bowiem z GKS-em Katowice 1:0, z kolei "Biało-Zieloni" w jej trakcie zatriumfowali 4:2 nad Koroną Kielce, co było notabene drugim zwycięstwem zespołu z Trójmiasta z rzędu. Podopieczni Johna Carvera chcieli więc pójść za ciosem także i na niełatwym, wyjazdowym terenie.
PKO BP Ekstraklasa: Wisła Płock - Lechia Gdańsk. Przebieg i wynik pierwszej połowy
Pierwszy gwizdek wybrzmiał krótko po 18.00 - i co ciekawe sygnał do gry wydał tu Japończyk Koki Nagamine, który wcielił się w rolę ekstraklasowego arbitra w ramach międzynarodowej wymiany sędziowskiej.
Pierwszą naprawdę dogodną okazję w spotkaniu miała Lechia w 6. minucie, kiedy to podyktowano na jej korzyść rzut wolny. Goście rozegrali go kombinacyjnie i ostatecznie strzał oddał tu Rifet Kapić, który jednak został momentalnie przyblokowany.
Dopiero dwie minut później bramkarz gospodarzy, Rafał Leszczyński, musiał po raz pierwszy wykazać się refleksem - uderzenie z główki jednego z rywali okazało się jednak zbyt słabe, by naprawdę mocno zaskoczyć golkipera.
W ogólnym rozrachunku początek starcia upłynął raczej pod znakiem ofensywnej gry "Lechistów" - kolejną próbę ataku podjęli oni w 11. minucie, kiedy to Tomasz Wójtowicz uderzał zza pola karnego, ale futbolówka poleciała wówczas wyraźnie ponad poprzeczką.
Dopiero w 13. minucie Wisła podjęła się próby zagrożenia bramce przeciwników - w stronę Łukasza Sekulskiego powędrowała długa piłka, natomiast gracz "Nafciarzy" był dobrze pilnowany przez oponentów. Zaraz potem mocny - i mocno niecelny - strzał z granicy "szesnastki" wykonał Dani Pacheco.
Po nieco ponad kwadransie gry doszło do dość niebezpiecznej dla Płocczan sytuacji - do lecącej w kierunku pola karnego piłki, z zamiarem jej wybicia, wybiegł Leszczyński, który jednak odkopnął futbolówkę dość niedokładnie, w związku z czym rywalem momentalnie ją przejęli - skończyło się tu na strzale Kacpra Sezonienki, ale na szczęście dla golkipera i jego kolegów z drużyny uderzenie to powędrowało obok słupka.
Gra utrzymywała się na połowie Wisły - i wkrótce potem próbę wpisania się na listę strzelców wykonał Tomas Bobcek, który... złożył się do przewrotki, jednak ostatecznie nie był w stanie czysto zagrać piłki.
Dopiero w 21. minucie Alex Paulsen, bramkarz Lechii, musiał się mocniej napocić - złapał on pewnie uderzenie ze strony Zana Rogelja. Gracze Carvera jednak potem prędko ponownie przejęli inicjatywę.
Mimo to przez dłuższy czas "Biało-Zieloni" nie pokazywali żadnych konkretów. W polu karnym przeciwników nieco "wiatru" zrobił Camilo Mena, ale został szybko zneutralizowanym. Tymczasem w 30. minucie gry doszło do niespodziewanego zwrotu akcji.
Najpierw próbę ataku na bramkę Lechii wykonał Wiktor Nowak, a potem w głąb "szesnastki" gości przedarł się w fantastycznym stylu Kyriakos Savvidis, który z bliskiej odległości nie dał szans Paulsenowi. Było 1:0.
To nieco uskrzydliło ekipę z Płocka - i ciężar rywalizacji przeniósł się mocniej na połowę Gdańszczan. Dopiero w 37. minucie Lechia wykonała znowu dynamiczną ofensywę, ale została ona zakończona po... bardzo niedokładnym dograniu Kapicia na skrzydło w kierunku Aleksandara Ćirkovicia.
W 41. minucie z rajdem lewą flanką ruszył tymczasem Bobcek - ostatecznie jednak został zablokowany, a Leszczyński nawet nie musiał ruszać do interwencji. Przed przerwą jeszcze swoistą ripostę ze strony Wisły próbował jeszcze wyprowadzić Nowak, ale ostatecznie rezultat nie uległ już zmianie w tej odsłonie potyczki.
PKO BP Ekstraklasa: Wisła Płock - Lechia Gdańsk. Przebieg i wynik drugiej połowy
Po zmianie stron pierwszą niezłą sposobność na zdobycie gola miała Lechia - w 49. minucie "Biało-Zieloni" wywalczyli sobie bowiem rzut rożny, ale Ćirković wykonał go zbyt mocno, trafiając za linię końcową.
W odpowiedzi "Nafciarze" wykonali ofensywę prawą flanką Rogelj dograł stamtąd na Sekulskiego a ten uderzył płasko i... prosto w Paulsena, który nie miał problemu z zatrzymaniem tego strzału.
W 53. minucie "Lechiści" znów zaliczyli korner - tym razem dogranie z rogu było dokładniejsze, ale świetną interwencją popisał się Marcin Kamiński, zażegnując niebezpieczeństwo.
Trzy minuty później inicjatywa przeszła znów w ręce gospodarzy - Nowak doskonale utrzymał się przy futbolówce w "szesnastce" rywali, po czym zagrał do Deniego Juricia - ten został jednak skutecznie zatrzymany przez golkipera oponentów. Paulsen zresztą niedługo później wyłapał też bezpośrednie dośrodkowanie Nowaka.
Kolejne chwile upływały na mozolnym budowaniu akcji przez Lechię - jednakże bez wielkich przełomów. Piłkarze trenera Misiury skutecznie gasili zapędy oponentów mniej więcej na linii od 25 do 30 metra i dopiero w 63. minucie Mena uderzył z prawej flanki, momentalnie będąc jednak zablokowanym.
W 67. minucie tymczasem futbolówka trafiła po długim podaniu do Juricia, a ten z prawego skrzydła w fantastyczny sposób zagrał do Sekulskiego, który jednak nie był w stanie uderzać z pierwszej piłki. Ostatecznie oddał on strzał, ale ten przeleciał obok słupka.
Potem tempo rywalizacji znów nieco "siadło" - przy piłce częściej byli Gdańszczanie, ale nie wynikało z tego nic konkretnego. Próbę dośrodkowania wykonał w tym okresie m.in. Ćirković, ale po raz kolejny w tym starciu mocno zabrakło mu dokładności.
W 76. minucie "Nafciarze" otrzymali szansę na atak z rzutu wolnego, który poprzedził faul Maksyma Diaczuka na Quentinie Lecoeuche'u. Sposobność ta została jednak prędko zmarnowana i znów to zespół z Trójmiasta zaczął kontrolować grę.
Z przodu niezmiennie aktywny był Bobcek, ale każdorazowo jego starania okazały się niewystarczające, by zagrozić bramce Leszczyńskiego. Jego zmorą okazywał się przy tym m.in. uważnie broniący Lecoeuche.
"Lechiści" szukali raz za razem szans na "ukąszenie" przeciwników - wszelkie podana górą okazywały się jednak stale niedokładne i ani Bobcek, ani jakikolwiek inny gracz drużyny z północy Polski nie miał po prostu szans na sensowny strzał.
Japoński sędzia do drugiej połowy doliczył trzy minuty - i w tym czasie na strzał z dystansu zdecydował się Mena, ale został momentalnie zablokowany. Podopieczni Carvera dwoili się i troili - i potem jeszcze "setkę" zaliczył Tomasz Neugebauer, który jednak z bliska uderzył ponad poprzeczkę, po czym aż z wściekłości kopnął w słupek - i trudno mu się dziwić.
Koniec końców Wisła wybroniła sobie rezultat 1:0 oraz zdobycie trzech punktów i tym samym wykonała kolejny krok w stronę - przynajmniej - wywalczenia sobie miejsca w europejskich pucharach w kolejnej kampanii.
PKO BP Ekstraklasa. Kiedy kolejne mecze Wisły i Lechii?
Wisła Płock w następnej kolejce PKO BP Ekstraklasy zmierzy się na wyjeździe z ostatnią w tabeli Bruk-Bet Termalicą Nieciecza - dojdzie do tego 19 kwietnia. Lechia Gdańsk dzień później podejmie z kolei na własnym terenie Piasta Gliwice.







![Robert Lewandowski odchodzi z FC Barcelona. Świat piłki reaguje [NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000MSMUQFLR1U7FL-C401.webp)




