Reklama

Reklama

Lech Poznań zremisował w sparingu z Borussią Dortmund

Ponad 40 tysięcy widzów obejrzało w Poznaniu mecz Lecha z nowym mistrzem Niemiec - Borussią Dortmund. Ze stadionu wychodzili zapewne nieco rozczarowani, bo żadna z drużyn nie zdobyła bramki.

Na taką frekwencję trzeba było czekać w stolicy Wielkopolski prawie pół roku - ostatni taki przypadek był przy okazji meczu "Kolejorza" z Juventusem Turyn. Z Borussią Lech zagrał towarzysko, ale i ceny biletów były okazyjne, a do tego w Borussii grają trzej reprezentanci Polski - Kuba Błaszczykowski, Łukasz Piszczek i Robert Lewandowski. Ten ostatni to były snajper Lecha - wszyscy Polacy dostali wielkie brawa od kibiców, ale po wyczytaniu nazwiska Lewandowskiego sympatycy Lecha klaskali najgłośniej. Zresztą to był nie koniec uprzejmości pod adresem tego piłkarza, który dziś pełnił rolę kapitana Borussi.

Puchar i koszulka "41" dla Lewandowskiego

Reklama

"Lewy" dostał sporej wielkości puchar za zdobycie mistrzostwa Niemiec i tablicę z niebieską koszulką i numerem 41. Tyle bowiem goli zdobył dla klubu z Poznania w 82 spotkaniach.

Zwykle takie spotkania pozbawione są agresji, sporo jest za to sztuczek technicznych czy sytuacji bramkowych. I sporo goli. Wystarczy sobie przypomnieć rozegrany dziesięć miesięcy temu mecz Legii Warszawa z Arsenalem, który "Kanonierzy" wygrali 6:5. W pierwszej połowie meczu w Poznaniu nie było prawie w ogóle fauli, oba zespoły mogły strzelić po kilka bramek, ale sęk w tym, że te gole nie padły. Gracze Borussii, szczególnie Błaszczykowski i Piszczek, starali się w każdej akcji szukać Lewandowskiego, a ten raz za razem próbował pokonać Jasmina Buricia. W 8. minucie uderzył obok bramki, pół godziny później po kapitalnej akcji Błaszczykowskiego przyjął piłkę na pierś, po chwili kopnął ją z powietrza, ale bramkarz Lecha zdołał wybić futbolówkę na rzut rożny. Jeszcze lepszą okazję "Lewy" zmarnował minutę przed przerwą - minął już młodego Radosława Jasińskiego, którego Jose Mari Bakero posłał do obrony, później Buricia, ale z dość ostrego kąta posłał piłkę w poprzeczkę.

Stilić czarował techniką

W Lechu podobać się mogły akcje Semira Stilicia - szczególnie ta z 36. minuty, gdy Bośniak minął w polu karnym dwóch rywali, zagrał piłkę przed bramkę, ale tam zdołał ją wybić Kevin Grosskreutz. Wcześniej, bo w 21. minucie Bartosz Ślusarski z bliska trafił piłką w słupek.

W drugiej połowie mecz był już wybitnie towarzyski i sparingowy. Graczom Lecha i Borussii biegać się za bardzo nie chciało, trybuny były ciche, na dodatek w 52. minucie trener Juergen Klopp zdjął Błaszczykowskiego i Piszczka, a pięć minut później owacyjnie żegnanego przez trybuny Lewandowskiego.

Kibice do rządu: "Stary niedźwiedź mocno śpi!"

Gdy upłynęła godzina gry ciekawiej zrobiło się chociaż na trybunach. Szalikowcy Lecha zamontowali bębny i rozpoczęli normalny doping, który wcześniej pojawił się tylko przez kilka minut w pierwszej połowie. Zaczęli dość ironicznie - od dziecięcych piosenek: "Ogórek, ogórek, zielony ma garniturek" czy "Stary niedźwiedź mocno śpi". Później przeszli na pieśni weselno-imieninowe - ("Ona temu winna, ona temu winna, pocałować go powinna" lub "Nie pijemy wódki, pocałunek był za krótki"). Ironia skierowana była w kierunku osób zamykających stadiony lub też myślących, że na polskich stadionach można stworzyć widowisko bez zorganizowanych grup kibiców. "To jest wasza Bundesliga" - ryknął poznański "Kocioł". A przez ostatni kwadrans rozpoczęło się chociaż święto na trybunach. Aktywny doping wywołał nieco więcej żywiołowości w grze poznaniaków, ale nie przeniosło się to na choćby jedną sytuację bramkową. Borussia też odpuściła i mecz zakończył się remisem 0-0.

Klopp chwali Polaków

- Wiedzieliśmy dobrze, że nie kupujemy kota w worku. Robert Lewandowski to piłkarz kompletny, dobrze dryblujący, świetnie strzelający, silny. Wiem, że nie był zadowolony z gry w drugiej linii, ale klasowy piłkarz poradzi sobie wszędzie, gdzie wystawi go trener - powiedział po meczu trener BVB Juergen Klopp.

Klopp wychwalał też Łukasza Piszczka ("Grał tak dobrze, że zaskoczył nawet mnie"), nie szczędził superlatywów Jakubowi Błaszczykowskiemu ("On potrafi z piłką zrobić wszystko").

Lech Poznań - Borussia Dortmund 0-0

Lech w I połowie: Burić - Wojtkowiak, Bosacki, Djurdjević, Jasiński - Injac, Możdżeń - Kiełb, Stilić, Kriwiec - Ślusarski.

Lech w II połowie: Burić - Wołąkiewicz, Arboleda, Henriquez - Murawski, Możdżeń (78. Drewniak) - Mikołajczak, Kriwiec (69. Jakóbowski), Wilk - Ubiparip.

Borussia w I połowie: Langerak - Piszczek, Hummels, Santana, Dede - Błaszczykowski, Bakalorz, da Silva, Zidan, Grosskreutz - Lewandowski.

Borussia w II połowie: Langerak - Piszczek (52. Hornschuh), Subotić, Vrancić, Kringe - Błaszczykowski (52. Stiepermann), Bakalorz, Sobiech, Zidan (77. Goetze), Le Tallec - Lewandowski (57. Ginczek).

Widzów: 40133.

Sędziował: Adam Lyczmański.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje