Dużo wyzwań czekało na Lecha Poznań na starcie nowego sezonu. Jako mistrz Polski przystępował do eliminacji Ligi Mistrzów, otwiera się w nowym oknie i już na starcie rozgromił islandzki Breidablik aż 7:1. Finalnie okazało się, że był to jedyny zwycięski dwumecz "Kolejorza" w Europie tego lata. Lech w kolejnych tygodniach uległ Crvenie zvezdzie Belgrad oraz KRC Genk i jesienią zagra w fazie ligowej Ligi Konferencji, otwiera się w nowym oknie.
W najniższych stopniem europejskich rozgrywkach Poznaniacy również nie mieli za dużo szczęścia. W kolejnych tygodniach czekają ich wymagające starcia między innymi z Rayo Vallecano, FSV Mainz i Rapidem Wiedeń. Pozostałymi przeciwnikami polskiego zespołu będą Lausanne-Sport, Sigma Ołomuniec oraz Lincoln Red Imps.
Lepiej Lechowi idzie w Ekstraklasie. Niedzielna wygrana 2:1 nad Widzewem Łódź pozwoliła podopiecznym Nielsa Frederiksena przesunąć się na szóstą lokatę w tabeli. A Poznaniacy mają do rozegrania jeszcze dwa zaległe spotkania. Teoretycznie, gdyby sięgnęli w nich komplet punktów, zgromadziliby tyle samo punktów co przewodząca stawce Wisła Płock.
Problemy kadrowe Lecha. Masa kontuzji odbiła się na grze zespołu
Ogromnym problemem Lecha są urazy, które zdziesiątkowały szeregi mistrza Polski. Lista kontuzjowanych jest tak długa, że przed przegranym 1:5 meczem z KRC Genk Frederiksen nie miał do dyspozycji żadnego etatowego prawego defensora. Na tej pozycji zagrali wówczas Alex Douglas, a później Michał Gurgul, ale efekt był mizerny.
Braki pojawiają się również w ofensywie. Działacze poznańskiego klubu latem skupili się głównie na wzmocnieniu środka pola, a także obstawę obu skrzydeł. Pozycja napastnika ciągle była pomijana. Z jednej strony niezaprzeczalną pozycję numer jeden ma Mikael Ishak. Z drugiej jednak poza nim brakuje solidnego dublera i zawodnika napędzającego rywalizację o wyjściowy skład.
W Poznaniu niechętnie korzystali z Filipa Szymczaka, a inny napastnik Bryan Fiabema przez długi czas był obiektem kpin ze strony sympatyków Lecha. Norweg przebudził się dopiero w ostatnim tygodniu - najpierw w Genku asystował przy golu Kornela Lismana, a w niedzielę to po jego golu Lech wygrał z Widzewem.
Hit transferowy w końcówce okienka transferowego. Lech idzie po rekord
Niewykluczone, że obaj zawodnicy jeszcze przed końcem okienka transferowego odejdą z Poznania. Zdaniem "Meczyków" sprowadzeniem Fiabemy zainteresowany jest duński Viborg, natomiast Szymczak w opinii Mateusza Borka ma być wypożyczony do belgijskiego Charleroi.
Lech na sam koniec okienka transferowego przygotował prawdziwy hit. Jak informuje Tomasz Włodarczyk z "Meczyków" poznański klub jest bardzo bliski sprowadzenia kolejnego napastnika. Mowa o Yannicku Agnero, zawodniku szwedzkiego Halmstads. Zdaniem dziennikarza "Kolejorz" za ten ruch transferowy zapłaci 2,3 miliona euro. Ta kwota pobije dotychczasowy rekord transferowy Lecha - klub z Poznania nigdy wcześniej nie zapłacił za zawodnika więcej niż dwa miliony euro.
Iworyjczyk znajduje się cały czas w rytmie meczowym, co jest bez wątpienia jego dużym atutem. Szwedzka liga rozgrywana jest systemem wiosna-jesień, przez co Agnero w tym sezonie zgromadził już 19 spotkań, pięć goli oraz trzy asysty. 22-latek w ostatnich dwóch spotkaniach pozostawał poza kadrą meczową Halmstads.
Lech po przerwie na spotkania reprezentacji narodowych zagra na swoim stadionie z Zagłębiem Lubin. Start w Lidze Konferencji "Kolejorz" zainauguruję 2 października domową potyczką z Rapidem Wiedeń.
















