Reklama

Reklama

Lech Poznań - Legia Warszawa 0-2 w 28. kolejce Ekstraklasy

Nemanja Nikolić znów jest wielki! Po 469 minutach bez strzelonego gola w ekstraklasie pokonał Jasmina Buricia, a po chwili dołożył drugie trafienie. Legia pokonała w Poznaniu Lecha 2-0 i właściwie pozbawiła rywali złudzeń, kto w tym momencie jest lepszy.

Zobacz zapis relacji NA ŻYWO hitu Ekstraklasy

Jesteśmy też na urządzeniach mobilnych!

Piłkarze ze stolicy zrewanżowali się mistrzowi Polski za cztery porażki w pięciu starciach w poprzednim roku. Zrobili to na jego stadionie, w obecności 41567 widzów, co Lecha będzie bolało szczególnie. Po raz kolejny okazało się, że Legia ma po prostu najszerszy skład w polskiej lidze i ewentualne jedno czy dwa osłabienia nie grają roli.

Reklama

Inaczej jest w Lechu. Od dłuższego czasu nie grają kontuzjowani Marcin Robak i Szymon Pawłowski, za kartki pauzował Marcin Kamiński, urazu żebra nie zdążył wyleczyć Karol Linetty, zaś w domach pozostali chorzy Gergo Lovrencsics i Vladimir Volkov. Urban nie oszukiwał, że jego zespół dopadł wirus, choć szczęśliwie na nogi udało się postawić kilku innych graczy. Zmiennicy na skrzydłach czy na środku obrony nie zagrali na poziomie, jakiego oczekuje się w Lechu.

Legia nie nastawiła się na atak od pierwszej minuty - może dlatego właśnie, że wiedziała o problemach lechitów. Było raczej oczywiste, że poznaniacy będą słabnąć w drugiej połowie, bo takie są efekty choroby i braku treningów. Przez 40 minut "Kolejorz" walczył z liderem ekstraklasy jak równy z równym. Na boisku trzeszczały kości, w środkowej strefie nikt nie odstawiał nogi. Sędzia Szymon Marciniak pozwalał na takie spięcia, a gdy np. między Abdulem Tettehem i Arielem Borysiukiem doszło do spięcia, śmiało wkraczał między piłkarzy, ale kartek nie pokazywał.

Sama walka nie oznacza jednak wielu sytuacji, a tych do 42. minuty było naprawdę mało.Lech swoją najlepszą szansę miał w 13. minucie, gdy strzał Macieja Gajosa z trudem odbił Arkadiusz Malarz. Legia czekała jeszcze dłużej, bo tym razem jej sporadyczny wysoki pressing nie dawał efektów. Raz przy podaniu pomylił się Maciej Wilusz, ale Ariel Borysiuk trafił z dystansu w Arajuuriego.

Obrona Lecha zaczęła się mylić po upływie pół godziny. Wtedy swoją pierwsza okazję miał Nemanja Nikolić, ale jego ładny strzał po ziemi odbił przed siebie Jasmin Burić. Jeszcze lepszą interwencją Bośniak popisał się w 34. minucie, gdy po podcince w poprzeczkę Aleksandara Prijovicia z bliska znów dobijał Nikolić. Jakimś cudem Bośniak przeniósł piłkę poza bramkę.

Przysłowie mówi jednak, że do trzech razy sztuka. W 42. minucie pomylił się Maciej Wilusz, który nie zdołał wybić piłki zagranej do Nikolicia. Węgier pomknął w kierunku bramki i nie dał szans Buriciowi. W ten sposób przyszły król strzelców ekstraklasy sięgnął po przedostatni skalp w lidze - do pokonania pozostał mu jeszcze tylko bramkarz Pogoni Szczecin. Jakby tego było mało, już w doliczonym czasie Nikolić cieszył się po raz kolejny. Wykorzystał bowiem rzut karny podyktowany za faul Tetteha na Ondreju Dudzie, który wyprzedził pomocnika Lecha o ułamki sekundy i został przez niego kopnięty.

Ten drugi gol Węgra praktycznie rozstrzygnął sprawę. Lech nie miał argumentów, by poważniej zagrozić Legii, która po przerwie mogła zdobyć kilka kolejnych goli. Lech odważniej zaatakował, ale jego akcje kończyły się przed polem karnym gości. Za to pierwsza ofensywna akcja Legii powinna dać jej trzeciego gola. Po kapitalnej crossowej podcince Tomasza Jodłowca przed bramką znalazł się Artur Jędrzejczyk, ale tylko obił poprzeczkę. Na swoje kolejne trafienie polował też Nikolić, pomagał mu w tym najsłabszy w obronie Lecha Wilusz, który w 63. minucie... wyłożył mu piłkę. Znów jednak świetnie interweniował Burić. Gdy już Lechowi udało się wyprowadzić kontratak trzech na dwóch, jak w 67. minucie, to nie zakończył się on nawet strzałem.

W 83. minucie trener Stanisław Czerczesow wprowadził na boisko Kaspra Hamalainena, byłego gracza Lecha. Legioniści ukrywali przyjazd Fina do Poznania, w piątek twierdzili nawet, że Hamalainen doznał urazu, więc nie jedzie. To było kłamstwo. Hamalainen został na Inea Stadionie wybuczany, raz stanął przed szansą zdobycia bramki, ale uprzedził go Tomasz Kędziora. Wynik już się nie zmienił, a to oznacza, że Legia ma już trzy punkty przewagi nad Piastem, zaś nad Lechem... osiemnaście!

Andrzej Grupa, Poznań

Lech Poznań - Legia Warszawa 0-2 (0-2)

Bramki: 0-1 Nikolić 42., 0-2 Nikolić 45. +1 karny

Lech: Burić - Kędziora (90. +1 Gumny), Arajuuri, Wilusz, Kadar (46. Ceesay) - Gajos, Trałka ŻK, Tetteh ŻK, Jevtić, Jóźwiak - Bille (74. Kownacki).

Legia: Malarz - Jędrzejczyk, Lewczuk, Pazdan ŻK, Hlousek - Aleksandrow ŻK (90. +6 Broź), Jodłowiec, Borysiuk, Prijović, Duda ŻK (77. Guilherme) - Nikolić (83. Hamalainen).

Sędziował Szymon Marciniak z Płocka.

Widzów: 41 567.

Ekstraklasa - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje