Reklama

Reklama

Lech odpiera zarzuty Legii

Lech Poznań jest klubem piłkarskim i nie zajmuje się polityką czy interpretacją historii - napisały w specjalnym oświadczeniu władze poznańskiego klubu. To odpowiedź na poniedziałkowy list prezesa Legii Warszawa Leszka Miklasa, który zarzucił kibicom Lecha zachowanie "wykraczające poza granice dobrego smaku".

W trakcie niedzielnego ligowego meczu Lecha z Legią kibice drużyny gospodarzy wywiesili przesłaniającą całą trybunę flagę przedstawiającą wizerunek zrujnowanej Warszawy.

"Warszawa w gruzach kojarzy się wszystkim Polakom jednoznacznie z wojną i tragedią. Legia, klub warszawski, z należytą powagą podchodzi do jednego z największych przejawów heroicznej obrony polskości. Niesmak jest tym większy, że takie zachowanie nie spotkało się z żadną reakcją ze strony organizatora meczu, czyli władz klubu Lech Poznań" - napisał w liście przesłanym do prezesa Lecha Jacka Kadzińskiego, prezes Legii Leszek Miklas.

Reklama

Zarząd Lecha jest zdziwiony reakcją szefów Legii. W piątek poznański klub wystosował odpowiedź na list prezesa Miklasa.

"Zostawmy Powstańców Warszawskich i Wielkopolskich w spokoju. Oni zajęli już zaszczytne miejsce w historii naszego kraju. Lech Poznań jest klubem piłkarskim i nie zajmuje się polityką, czy interpretacją historii. Lech to emocje kilkudziesięciu tysięcy kibiców zasiadających regularnie na trybunach i kilkuset tysięcy Wielkopolan śledzących zmagania sportowe naszych piłkarzy i trzymających za nich kciuki. (...) Zaprezentowana przez naszych kibiców oprawa meczowa w spotkaniu z Legią mieściła się w ramach kibicowskiego licentia poetica i nie należy jej nadinterpretować" - napisały w specjalnym oświadczeniu władze Lecha.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy