Kuriozalne sceny po meczu Lecha. Padło pytanie o Ishaka, trener wybuchnął śmiechem
Emocje sięgały zenitu podczas meczu Lecha Poznań i Rakowa Częstochowa, jednak prawdziwa kulminacja miała miejsce dopiero na pomeczowej konferencji. Na tej trener Niels Frederiksen otrzymał dość niespodziewane pytanie o... Mikaela Ishaka.

Choć do pierwszym w tym roku meczów reprezentacji Polski zostało jeszcze kilka tygodni, na brak emocji fani polskiego futbolu nie mogą narzekać. Do końca sezonu Ekstraklasy zostało tylko kilka kolejek, a mecze stają się coraz ciekawsze. Sporo działo się w niedzielne popołudnie w walceJagiellonii Białystok i Legii Warszawa, która ostatecznie zakończyła się remisem 2:2. Podobny przebieg miał mecz Bruk-Bet Termalica i Radomiaka, w którym końcowy wynik wyniósł 1:1, a każda z drużyn otrzymała po jednym punkcie.
Nieco więcej działo się na murawie Enea Stadion, gdzie Lech Poznań zmierzył się z Rakowem Częstochowa. Już w ósmej minucie po rzucie karnym wynik otworzył Jonatan Braut Brunes, a kilkanaście minut później do remisu doprowadził Mikael Ishak. Tego dnia na listę strzelców wpisali się jeszcze Jean Carlos i Ivi Lopez z Rakowa, a także Luis Palma, Antonio Milić i Yannick Agnero z Lecha. Mecz zakończył się triumfem ekipy ze stolicy Wielkopolski 4:3.
Kibic zadał Nielsowi Frederiksenowi pytanie o Mikaela Ishaka. Wybuch śmiechu na sali
Do jeszcze bardziej niebywałych scen doszło jednak podczas pomeczowej konferencji prasowej. Na tę wpuszczony został kibic z programu Lechici, który zdecydował się zadać dość niespodziewane pytanie.
"Chciałem poprosić, czy Mikael Ishak zostanie chrzestnym mojego syna? Udało mi się tu wejść, dostałem mikrofon i chciałem zadać to pytanie. Dziękuję" - dopytywał trenera "Kolejorza", Nielsa Frederiksena, co rozbawiło obecnych na konferencji dziennikarzy oraz przedstawicieli Lecha.
Na odpowiedź szkoleniowca wcale nie trzeba było długo czekać. "Szczerze mówiąc, zawsze możesz go oczywiście zapytać, nie mogę odpowiedzieć w jego imieniu. Ale wiesz, piłkarze, jeśli zaczną tak robić, myślę, że będą mieli dużo pracy i wtedy trudno im będzie grać w piłkę, bo nie będą mieli na to czasu" - wyznał trener.











