Kulisy trzęsienia ziemi w Cracovii. Nie było budżetu, relacje się zmieniły
W Cracovii w środę doszło do trzęsienia ziemi. Po dwóch latach z posadą prezesa nagle pożegnał się Mateusz Dróżdż, a klub ogłosił powołanie nowego zarządu. Co kryje się za kulisami tej decyzji?

Komunikat o zmianach w Cracovii pojawił się w środę popołudniu. Sprowadzał się do kilku zdań, z których wynikało, że nowym prezesem klubu została Elżbieta Filipiak, a zarząd uzupełniło dwóch nowych wiceprezesów: David Amdurer oraz Murat Çolak. Kibice zwrócili uwagę na jeden szczegół: ani w komunikacie klubu nie było zwyczajowych w takiej sytuacji podziękowań dla Mateusza Dróżdża, ani w późniejszym pożegnaniu, które były już prezes opublikował w serwisie X, wśród nazwisk osób, którym dziękował, nie znalazło się nazwisko Elżbiety Filipiak. Było to o tyle zaskakujące, że Mateusz Dróżdż wielokrotnie otwarcie chwalił współpracę z wdową po Januszu Filipiaku. W rozmowie z Interią, którą przeprowadziliśmy pod koniec sierpnia 2025, o swojej przełożonej wypowiadał się z entuzjazmem. - O pani Elżbiecie mogę mówić tylko w superlatywach - nigdy nie miałem takiego szefa, który dawałby taką przestrzeń do działania. Przez cały okres naszej współpracy. Chyba tylko raz mieliśmy po prostu inne zdanie na temat rozwoju jednego zawodnika i tego, za ile powinniśmy go sprzedać, ale to była merytoryczna decyzja. Wielu prezesów marzyłoby o warunkach pracy, jakie zapewniała pani prezes. Warunki pracy w Cracovii miałem i mam wzorowe.
- Nie było konfliktu między Elżbietą Filipiak, a Mateuszem Dróżdżem, ale na końcu ich relacja po wejściu do klubu Roberta Platka się zmieniła - słyszymy teraz.
Zerowy kontakt z właścicielem
Przyjście Mateusza Dróżdża w styczniu 2024 roku rozpoczęło okres porządkowania klubu. Nagle zaczęło się zwracanie uwagi na każdą wydawaną złotówkę, na każdy zapis w umowach - słowem na optymalizację kosztów, które w przeszłości - w skutek choćby mniejszego przywiązywania wagi do treści na papierze - potrafiły generować się niemalże same. Ostatnio jednak Dróżdż zaczął napotykać na bariery. Z tego, co udało nam się usłyszeć, kontakt prezesa z Robertem Platkiem, większościowym udziałowcem klubu, był bardzo utrudniony, żeby nie mówić, że żaden. To przekładało się na kluczowe sprawy dla codziennego funkcjonowania Cracovii - na czele z problemem w ustaleniu nowego budżetu. A przecież klub musi działać w jego ramach. Trudno - przykładowo - wyobrazić sobie okienko transferowe bez uchwalonego budżetu.
Dróżdż i Platek nie mieli okazji zbyt często rozmawiać, ale raz zdecydowanie nie zgodzili się w kwestii jednego z niedoszłych transferów. Amerykanin miał optować za pozyskaniem jednego z piłkarzy, prezes był przeciwko. Poszło o zapisy o karach za niezrealizowanie przez zawodnika określonej liczby minut. Ostatecznie wygrało zdanie Dróżdża. Tu jednak trudno mówić o konflikcie, bo do tego typu starć z reguły nie dochodziło (głównie przez brak jakiegokolwiek kontaktu), aczkolwiek transfer Milana Aleksicia miał już "należeć" do Platka.
Jak można usłyszeć, Dróżdż miał mocną skłonność do pilnowania wszelkich klauzul, spraw odstępnego, itp, natomiast to nie podobało się w środowisku Roberta Platka. Można zamknąć to w zdaniu: wizja na strategię klubu była inna.
Coś się zaczęło psuć
Powołani w środę nowi wiceprezesi - Amdurer i Colak - stanowić mają pewnego rodzaju pomost między Robertem Platkiem, a Elżbietą Filipiak, która wciąż posiada mniejszościowy pakiet akcji. Amdurer to zaufany człowiek Platka, Colak z kolei to osoba "od" Filipiak. Turek doradzał aktualnej prezes ws. komunikacji.
Pani Elżbieta nie była zachwycona konfliktem pomiędzy Cracovią a Pogonią, którego genezą był jednak wpis Alexa Haditaghiego (a końcem sprawa z brakiem podania ręki Kanadyjczykowi podczas meczu w Szczecinie).
Od momentu zmiany większościowego udziałowca, Elżbieta Filipiak miała mocniej niż wcześniej ingerować w sprawy klubu i w Cracovii niektórzy powoli zaczęli czuć nadchodzący wiatr zmian. Z tym, że do środy można było mówić co najwyżej o subiektywnych odczuciach. Aktualna prezes - nie informując o tym nikogo w klubie - wraz z Colakiem wybrała się na przykład do Jachranki na coroczne spotkanie klubów Ekstraklasy, co można było odczytywać jako przygotowanie do zajęcia stanowiska.
Części układanki, którą próbujemy zebrać do kupy, składają się na obraz, w którym Robert Platek mógłby "wziąć na siebie" pion sportowy i decydować o transferach, natomiast Elżbieta Filipiak miałaby się zająć zarządzaniem klubem jako organizacją. W nowej strategii dla Mateusza Dróżdża zabrakło miejsca. Cracovia do teraz nie opublikowała podziękowań dla byłego prezesa.











