Kto spadnie z Ekstraklasy? Zrezygnowany Boniek przemówił: Nie dają sygnału
W sobotę Widzew przegrał pierwszy mecz, odkąd trenerem zespołu został Aleksandar Vuković. Łodzianie na wyjeździe prowadzili z Radomiakiem do 83. minuty. W końcówce stracili dwie bramki i wypuścili arcyważne punkty z rąk. Efekt jest taki, że nadal przebywają w strefie spadkowej. - Widzew nie daje żadnego sygnału, że żyje - komentuje Zbigniew Boniek.

Odkąd właścicielem Widzewa Łódź został Robert Dobrzycki, w klubie nastał prawdziwy raj. Przynajmniej z finansowego punktu widzenia. Do drużyny ściągnięci zostali m.in. reprezentanci Polski czy gwiazdy Ekstraklasy. Wydawało się, że z taką ekipą można walczyć o europejskie puchary.
Tymczasem Widzew dosłownie zakopał się w strefie spadkowej Ekstraklasy, której od dawna nie może opuścić. Impuls dał Aleksandar Vuković. W jego debiucie na ławce trenerskiej Łodzianie pokonali 2:1 Lecha Poznań. Potem zanotowali trzy remisy z rzędu i wygrali 1:0 z Termaliką Nieciecza.
Zbigniew Boniek gorzko o Widzewie. "Nie widzę determinacji"
W sobotnie popołudnie czterokrotni mistrzowie Polski zagrali w Radomiu z Radomiakiem. Mimo bardzo przeciętnego meczu objęli prowadzenie po bramce samobójczej Christosa Donisa, choć wydawało się, że autorem gola był Sebastian Bergier.
Tak czy inaczej Widzew prowadził. Od 83. minuty gospodarze zanotowali dwa kolejne trafienia i rzutem na taśmę wyszarpali trzy punkty na własnym terenie. Łodzianie polegli 1:2. Obecnie mają na koncie 33 punkty. To daje im 17., czyli przedostatnie miejsce w tabeli.
- Jest jeszcze pięć meczów i w tych pięciu meczach można wszystko zrobić. Natomiast Widzew nie daje żadnego sygnału, że żyje, że gra. Jest drużyną, która nie potrafi przeprowadzić akcji ofensywnej. Drużyną wolną. Ma zawodników, którzy wolno myślą i wolno grają - powiedział na kanale "Prawda Futbolu" Zbigniew Boniek.
Następnie były prezes PZPN-u skupił się na jednym z zawodników. - Jedyny szybki zawodnik to jest Fornalczyk. Ale on tej szybkości do niczego nie wykorzystuje. Ja oglądałem mecz z Radomiakiem... tę szybkość musisz wykorzystać, żeby wejść między linie, żeby się pokazać. Nie możesz biegać za przeciwnikiem, który jest szybszy, bo z tego nic nie wynika - tłumaczył.
Nie od dziś wiadomo, że Boniek to kibic Widzewa. W końcu reprezentował barwy tej drużyny w latach 1982-85, przed transferem do Juventusu. 70-latek jest rozgoryczony, patrząc na to, w jakiej dyspozycji jest łódzki zespół.
- Widzew jest w takiej sytuacji, że powinno być widać chęć, ducha walki, jesteśmy przystawieni do muru, nie możemy zrobić kroku do tytułu, bo jest przepaść. A tego po tej drużynie nie widać. Ta drużyna gra tak: jak się uda, to się uda. Nie widzę determinacji, zacięcia, takiego skur*******wa. "Panowie, my tu gramy, tyle zarabiamy. To jest klub z historią, musimy walczyć o to, żeby ten mecz wygrać" - dodawał, analizując poszczególne bramki tracone przez zespół Vukovicia.
Do końca sezonu pozostało pięć kolejek. Widzew zagra jeszcze z Motorem Lublin, Legią Warszawa, Lechią Gdańsk, Koroną Kielce i Piastem Gliwice.















