Reklama

Reklama

Koronawirus w piłce. ​Szef sędziów PZPN: Mamy rozpiskę treningów, pozostajemy w gotowości

Przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN Zbigniew Przesmycki przyznał, że w czasie przymusowej przerwy w rozgrywkach polscy arbitrzy są wyposażeni w monitory pracy serca i trenują zgodnie z planem przygotowanym przez fachowców. "Będziemy gotowi, gdy liga znów ruszy" - dodał.

Z powodu pandemii koronawirusa rozgrywki piłkarskie w Polsce zostały wstrzymane co najmniej do 26 kwietnia.

Reklama

"Nas wiążą decyzje PZPN i do nich dopasowujemy nasze działania. Na dziś szykujemy się na 26 kwietnia. Obecnie analizujemy ciekawe szkoleniowo sytuacje z ostatnich rozegranych kolejek ligowych. Patrzymy, co było zrobione lepiej, a co gorzej, a następnie wyciągamy wnioski. Oczywiście już wkrótce nie będzie czego analizować, ponieważ przerwa trwa już dość długo" - powiedział Przesmycki.

Jedną z najważniejszych kwestii w przypadku sędziów jest utrzymanie odpowiedniej formy.

"Mamy specjalną rozpiskę ćwiczeń od Grzegorza Krzoska, który jest naszym trenerem przygotowania fizycznego, a z jego fachowości korzystają też FIFA i UEFA. Właśnie rozesłany został plan treningów na najbliższe dwa tygodnie" - ujawnił szef polskich sędziów.

Jak przyznał, sędziowie są wyposażeni w monitory pracy serca i co dwa tygodnie przesyłają pliki dokumentujące jakość ich treningów. Praktycznie wszyscy mają bezpieczne warunki do treningu (np. w terenie), realizują wszystkie wytyczne planu opracowanego przez fachowców.

"Wiadomo, jakie są zalecenia w sprawie walki z koronawirusem. Dlatego staramy się trenować jak najbardziej bezpiecznie, stosując się do zaleceń. Jeżeli w lesie, w terenie, to samotnie, z dala od innych" - podkreślił Przesmycki.

Dodatkowo sędziowie mają przygotowany trening ogólnokondycyjny, który można wykonać w warunkach domowych.

"Za dwa tygodnie Grzegorz przygotuje plan treningów na następny okres, w zależności od rozwoju sytuacji" - zapowiedział Przesmycki.

"Zdajemy sobie sprawę, że 26 kwietnia to raczej mało realny termin na wznowienie rozgrywek, ale my nie możemy sugerować się przypuszczeniami. Dla nas ta data jest jak najbardziej obowiązująca. A jeżeli zostanie wyznaczona nowa, przygotujemy kolejną rozpiskę treningów i będziemy gotowi" - zaznaczył.

Jak podkreślił, wszyscy sędziowie są zdrowi. Również ci, którzy jeszcze w marcu pracowali podczas meczów w europejskich pucharach, na boisku lub jako sędziowie VAR. Każdy wrócił do kraju.

"Mam z arbitrami stały kontakt, wszystko jest w porządku. A jeżeli chodzi o inne sytuacje, to jeden z sędziów asystentów ma... problem z ręką, chodzi o pęknięcie kości przedramienia, ale wkrótce będzie mógł już normalnie trenować" - przyznał Przesmycki.

Szef Kolegium Sędziów sam ma obecnie kłopoty z chodzeniem.

"Grałem w piłkę prawie do 'sześćdziesiątki' i w końcu dało to o sobie znać. Miałem niedawno operację prostowania nogi. Obecnie przechodzę rehabilitację, mam specjalną szynę do ćwiczeń. Poruszam się o kulach coraz lepiej, od paru dni już nawet... cztery kilometry dziennie. Ale to nic ważnego, ludzie mają znacznie większe problemy" - zaznaczył.

Brak meczów oznacza brak dochodów z tego tytułu dla sędziów piłkarskich. W najlepszej sytuacji są arbitrzy zawodowi, którzy - oprócz wynagrodzenia za prowadzenie spotkań - otrzymują również stałą pensję. A co z pozostałymi?

"Oni wykonują też inne zawody i to jest podstawa ich utrzymania. Oczywiście niektórym nie jest łatwo. Wiadomo na przykład, jak wygląda sytuacja w branży turystycznej. Ale to kłopot dla wszystkich, którzy są w niej zatrudnieni" - przyznał.

"Generalnie w Polsce są sędziowie i asystenci zawodowi albo sędziowie amatorscy, którzy pracują też w innych branżach" - dodał.

A czy nie obawia się, że ci zawodowi mogą mieć obniżone kontrakty z PZPN?

"To nie Kolegium Sędziów podejmuje takie decyzje, ale nie sądzę, aby taka konieczność zaistniała. Na szczęście stoi za nami bardzo silny związek. Bardzo dobrze zarządzany, z rocznym budżetem dwustu kilkudziesięciu milionów złotych i solidną, również wielomilionową kwotą na trudne czasy. Nie muszę chyba przypominać o pakiecie pomocowym dla polskiej piłki w wysokości 116 mln zł, przyjętym przez zarząd PZPN w zeszły piątek. Gdy słyszę różne śmieszne komentarze, a nawet spotykam się z mową nienawiści, to tylko uśmiecham się, bo tak naprawdę to czapki z głów przed prezesem Zbigniewem Bońkiem i członkami Zarządu, że to wszystko w trudnych czasach tak odpowiednio funkcjonuje" - podkreślił Przesmycki.

"A pandemia, nie mam co do tego żadnych wątpliwości, w pewnym momencie musi ustąpić" - zakończył szef Kolegium Sędziów PZPN.

Rozmawiał Maciej Białek (PAP)

Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Przesmycki | Ekstraklasa | koronawirus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje