Reklama

Reklama

Koronawirus w piłce. Janusz Kupcewicz: Nawet lekarze nie wiedzą, jak to się rozwinie

- Sami lekarze nie wiedzą, jak to się wszystko rozwinie, jak to wszystko będzie wyglądało - martwi się paraliżującym życie i sport koronawirusem Janusz Kupcewicz - trener młodzieży Arki Gdynia, były reprezentant Polski.

UEFA zdecydowała wczoraj o przełożeniu Mistrzostw Europy na 2021 rok. Na czerwiec przesunięto też mecze barażowe o cztery wakujące miejsca w Euro oraz finał Ligi Europy w Gdańsku, 24 czerwca i Ligi Mistrzów, 27 czerwca w Stambule.

Reklama

Na razie nikt jednak z futbolowych decydentów nie myśli o tym, jaka będzie forma i jak będą wyglądały kadry ligowych drużyn w najbliższych tygodniach. Koronawirusem zakażona jest już przecież spora grupa piłkarzy we Włoszech, Hiszpanii, Niemiec. W tej grupie jest też reprezentant Polski, zawodnik Sampdorii Bartosz Bereszyński. 

Nie wiadomo, jak wszystko będzie wyglądało w najbliższym czasie. Mówi o tym były świetny reprezentant Polski Janusz Kupcewicz, srebrny medalista mistrzostw świata z 1982 roku. Za mistrzostwo przyznawano wówczas złote medale, za wicemistrzostwo - pozłacane, za trzecie miejsce srebrne, a za czwarte - brązowe medale. 

- Sami lekarze nie wiedzą, jak to się wszystko rozwinie, jak to wszystko będzie wyglądało. Tutaj zadałbym inne pytanie, ono dotyczy nie samych piłkarzy, ale w ogóle sportowców: "Jak oni zdołają się przygotować do ważnych czekających ich imprez czy meczów"? Raz, chodzi tutaj o same treningi, a druga rzecz, to ich zdrowie. Słyszy się, że coraz większa ich liczba jest zakażona koronawirusem. Z tego, co słyszę i czytam, to we Włoszech jest już dziesięciu takich zawodników. Nikt nie wie, jaki skutek będzie to miało na ich dyspozycję, na ich zdrowie. To pytania, na które nie ma odpowiedzi - mówi były reprezentant Polski.

Najgorsza sytuacja jest w Italii. Jednym z pierwszych zarażonych był Daniele Rugani, klubowy kolega Wojciecha Szczęsnego z Juventusu. Jeszcze trudniejsza sytuacja jest w Sampdorii, gdzie zaraziło się już kilku zawodników. Klub nie informuje ilu dokładnie. Wszystko zaczęło się od Manolo Gabbiadiniego. Kolejnymi zakażonymi zostali: Albin Ekdal, Morten Thorsby, Omar Colley, Antonio La Gumina, Fabio Depaoli i Barosz Bereszyński. Wielu zainfekowanych graczy ma Valencia CF, a wśród nich Ezequiel Garay i Eliaquim Mangala. Kilku kolejnych jest w Espanyolu.

Zła sytuacja jest też na Wyspach Brytyjskich. Zachorował trener Arsenalu Mikel Arteta oraz skrzydłowy Chelsea Callum Hudson-Odoi. W Niemczech jako pierwszy zaraził się Timo Huebers z Hannover 96. Cały zespół przechodzi teraz kwarantannę. 

- Kluby we własnym zakresie muszą sobie ze wszystkim radzić. W takiej trenującej, w dwudziesto- czy trzydziestoosobowej grupie, która przecież spotyka się z wieloma osobami, coś też może się przytrafić, choćbyśmy nie wiem jak uważali. Słyszeliśmy, że nasz reprezentant Bartek Bereszyński z żoną przestrzegali wszystkich zasad higieny, a zawodnik i tak się zaraził. Tutaj nie ma mądrego, jak postępować - mówi Janusz Kupcewicz.

Michał Zichlarz


Dowiedz się więcej na temat: Janusz Kupcewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje