Reklama

Reklama

Korona Kielce - Jagiellonia Białystok 3-2. Niesamowita pogoń Korony

Korona Kielce pokonała Jagiellonię Białystok 3-2 (1-2) w pierwszym niedzielnym meczu 1. kolejki Ekstraklasy. Dwa kuriozalne błędy popełnił bramkarz gości - Krzysztof Baran.

Białostoczanie przystąpili do spotkania w mocno przemeblowanym składzie. Trener Michał Probierz zabrał do Kielc zaledwie siedemnastu zawodników, w tym tylko czterech, którzy zagrali w czwartek w pierwszym meczu kwalifikacyjnym Ligi Europejskiej z Omonią Nikozja.

Szkoleniowiec gospodarzy nie mógł natomiast skorzystać z trójki kontuzjowanych - Vanji Markovicia, Radka Dejmka oraz Przemysława Trytki. Tego ostatniego zastąpił 21-letni Michał Przybyła, dla którego był to pierwszy występ w Ekstraklasie od początku spotkania.  

Początek meczu w Kielcach był bardzo intensywny. Najpierw zaatakowali goście, ale Zbigniew Małkowski nie miał problemów po serii dośrodkowań ze skrzydeł. Dwie minuty po starcie meczu, po raz pierwszy rywalom zagrozili kielczanie. Po dograniu z autu, szansę na wpakowanie piłki do pustej bramki Krzysztofa Barana miał Michał Przybyła, ale napastnik był minimalnie spóźniony.

W 10. minucie meczu Krzysztof Baran wybijał piłkę z własnego pola karnego. Bramkarz "Jagi" zrobił to jednak tak źle, że trafił wprost w Przybyłę. Odbita od napastnika futbolówka wturlała się do pustej bramki gości i podopieczni Marcina Brosza wyszli na prowadzenie. 

Reklama

Prowadzeniem kielczanie cieszyli się zaledwie trzy minuty. Po świetnym dośrodkowaniu z lewej strony boiska Jonatana Strausa, do bramki Korony, strzałem głową, trafił debiutujący w Ekstraklasie Łukasz Sekulski.

Jagiellonia za wszelką cenę chciała pójść za ciosem i już w 17. minucie podopieczni Michała Probierza objęli prowadzenie. Z rzutu wolnego zacentrował Konstantin Vassiljew, a do bramki, strzałem głową, wpakował ją Piotr Grzelczak.

Dziesięć minut później Korona miała swoją szansę na drugą bramkę. Z dystansu spróbował Marcin Cebula, a Baran odbił piłkę do boku. Pędzącego do dobitki Przybyłę zatrzymali jednak białostoccy obrońcy.

Końcówka pierwsze połowy należała do gospodarzy. Kielczanie byli częściej przy piłce, ale nie przekładało się to na stuprocentowe sytuacje strzeleckie. Z gorszymi okazjami rywali bez problemu radzili sobie z kolei przyjezdni.

Tuż po wyjściu z szatni Korona miała fantastyczną okazję na zdobycie wyrównującej bramki. Dwa metry przed własnym polem karnym, Marcina Cebulę sfaulował Jacek Góralski. Do piłki ustawionej dokładnie na wprost bramki podszedł Rafał Grzelak, ale doświadczony defensor uderzył prosto w mur ustawiony przez gości z Białegostoku.

W 60. minucie Marcin Brosz postanowił postawić wszystko na jedną kartę, przeprowadzając podwójną zmianę. Na boisku zameldowali się Serhij Pyłypczuk oraz Tomasz Zając. Chwilę później pozyskany z Wisły Kraków napastnik miał szansę na zdobycie bramki. Zając zachował się jednak altruistycznie i zamiast uderzać zagrał do Przybyły. Autor pierwszej bramki w meczu jednak fatalnie spudłował.

Korona nie rezygnowała jednak ze starań o zdobycie wyrównującej bramki. W 66. minucie po dużym zamieszaniu w polu karnym Jagiellonii kielczanie dopięli swego. Na siódmym metrze od bramki Barana nieczysto w piłkę trafił Vlastimir Jovanović. Futbolówka dotarła jednak do Michała Przybyły, a ten skierował ją w kierunku bramki. Po raz drugi niedzielnego popołudnia źle zachował się bramkarz gości. Baran mając piłkę na rękach pozwolił się wpaść do bramki.

W 75. minucie po raz kolejny z dobrej strony pokazał się Sekulski. Król strzelców ostatniego sezonu drugiej ligi zszedł z piłką do środka i uderzył z dwudziestu metrów. Lecącą w samo okienko kieleckiej bramki piłkę zatrzymał Zbigniew Małkowski.

Dziewięć minut później białostoczanie znowu mieli szansę na objęcie prowadzenia. Z dystansu kropnął Vassiljew, ale po strzale Estończyka piłka minimalnie minęła słupek bramki gospodarzy.

W 90. minucie po dośrodkowaniu Cebuli z rzutu rożnego, piłkę do bramki Barana wpakował Kamil Sylwestrzak. Obrońca wyskoczył najwyżej w szesnastce "Jagi" i mimo asysty rywali wpisał się na listę strzelców.

Goście mieli już niewiele czasu na odrobienie strat, ale stworzyli jeszcze jedną szansę. Sekulskiego we własnym polu karnym zatrzymał jednak Małkowski. 

Korona Kielce - Jagiellonia Białystok 3-2 (1-2)
Bramki: Michał Przybyła (10.), (66.), Kamil Sylwestrzak (90.) - Łukasz Sekulski (13.), Piotr Grzelczak (17.)

Korona: Zbigniew Małkowski - Vladislavs Gabovs, Piotr Malarczyk, Rafał Grzelak, Kamil Sylwestrzak - Nabil Aankour (61, Tomasz Zając), Vlastimir Jovanović, Aleksandrs Fertovs, Marcin Cebula, Paweł Sobolewski (61, Serhij Pyłypczuk) - Michał Przybyła (77, Łukasz Sierpina)

Jagiellonia: Krzysztof Baran - Martin Baran, Rafał Augustyniak, Michał Pawlik, Jonatan Straus - Karol Świderski (59, Emil Łupiński), Jacek Góralski, Konstantin Vassiljew, Przemysław Mystkowski (78, Emil Gajko), Piotr Grzelczak - Łukasz Sekulski.

żółte kartki: Grzelak, Sylwestrzak, Malarczyk, Cebula - K.Baran, Gajko, Góralski. Sędzia: Jarosław Przybył. Widzów: 6936.

Autor: Kamil Kania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje