W najlepsze trwa sezon 2026/2027 w piłkarskiej PKO BP Ekstraklasie. I choć rozpoczął się stosunkowo niedawno to sędziowskich kontrowersji nie brakuje. W sobotę wieczorem w Kielcach tamtejsza Korona podjęła Legię Warszawa, czyli zespół Marka Papszuna. Przyjezdni przez długi czas prowadzili 1:0, jednakże po wyrównaniu przez Mariusza Stępińskiego rywalizacja zakończyła się podziałem punktów (1:1).
Wydaje się jednak, że po meczu głośniej jest o pewnej kontrowersji sędziowskiej. Jeszcze w pierwszej połowie z kontratakiem szła Korona, a po strzale Morgana Fassbendera we własnym polu karnym piłki ręką dotknął Robert Deziel. Mimo to arbiter meczu, Jarosław Przybył na "wapno" nie wskazał.
Niedługo po ostatnim gwizdku ten stanął przed kamerami Canal+ i zdradził swoją perspektywę całego zdarzenia. A ta wydaje się bardzo przejrzysta.
Sędzia tłumaczy po meczu Korona - Legia. "VAR potwierdził"
Arbiter przyznał, że sytuacja z perspektywy boiska była dynamiczna, a wszystkie boiskowe zdarzenia zdarzyły się w niezwykle bliskiej odległości. Jego zdaniem, Deziel zaliczył dość oczywisty kontakt z piłką, jednakże jego ręka w żaden sposób nie poszerzała obrysu ciała. I to miało być decydujące. Decyzję o nieprzyznaniu rzutu karnego arbitrowi potwierdził również VAR.
- Sytuacja była dość dynamiczna. Zawodnik oddaje strzał z dosyć bliskiej odległości z perspektywy boiska. Ta jest również bardzo bliska między strzelającym a obrońcą. Piłka trafia w ciało, rękę ułożoną w dość naturalny sposób. W mojej ocenie ona nie poszerzała obrysu ciała. Wstrzymałem grę, bo piłka wyszła na rzut rożny i VAR potwierdził mi, że sytuacja została zweryfikowana - rzutu karnego nie ma - mówił.
Następny mecz Legia Warszawa rozegra w stolicy. Będzie to pewnego rodzaju mecz "przyjaźni", bowiem po drugiej stronie boiska znajdzie się Radomiak Radom (14 sierpnia, godz. 20:30). Korona Kielce natomiast walczyć będzie na wyjeździe z Widzewem Łódź (15 sierpnia, godz. 20:15).















