Reklama

Reklama

Kontrowersje po Legia - Raków. Jeszcze jeden karny dla gości?

Legia Warszawa przegrała w sobotę z Rakowem Częstochowa 2-3. Czy gościom należał się jeszcze jeden rzut karny, a gospodarze powinni grać w dziesiątkę?

W ostatnim sobotnim meczu PKO BP Ekstraklasy został rozegrany hit dziewiątej kolejki. Legia Warszawa na własnym stadionie uległa Rakowowi Częstochowa 2-3 i spadła na 14. miejsce w tabeli. Mecz zdecydowanie należał do tych emocjonujących i nie zabrakło w nim kontrowersji.

W 28. minucie sędzia Jarosław Przybył podyktował rzut karny dla Rakowa za dość ewidentny faul Cezarego Miszty. Bramkarz Legii chciał wybić piłkę spod nóg Sebastiana Musiolika, jednak był nieco spóźniony i w efekcie podciął rywala, powodując jego upadek. Decyzja mogła być tylko jednak - rzut karny dla częstochowian.

Reklama

Legia - Raków. Strzał Lopeza, ręka Nawrockiego?

W 51. minucie przy stanie 1-1 doszło do sporej kontrowersji. Po drobnym zamieszaniu w polu karnym Legii strzał na bramkę oddał Ivi Lopez. Futbolówka po odbiciu od ręki Maika Nawrockiego wyszła za linię bramkową. Jarosław Przybył zdecydowanym gestem pokazał, że widział to zajście i mimo to wskazał "tylko" na rzut rożny dla Rakowa. Do arbitra natychmiastowo zbiegli się zawodnicy drużyny przyjezdnej, którzy domagali się "jedenastki" i szansy na objęcie prowadzenia.

Kontrowersyjna sytuacja jest zdecydowanie trudna do oceny. Z jednej strony Maik Nawrocki nie walczy o piłkę, lecz jedynie próbuje ją zablokować. Obrońca Legii chciał obrócić się jakby bokiem do strzału i w efekcie wystawił swoją rękę w bok. I tutaj jest kluczowe pytanie - czy było to wykonane w naturalny sposób?

Legia z Rakowem powinna grać w "dziesiątkę"?

Z jednej strony takie ułożenie ręki możemy tłumaczyć ruchem, który wykonywał zawodnik. Z drugiej strony, czy w taki sposób gra się w piłkę? Moim zdaniem nie i powinniśmy uznać to za nienaturalne powiększenie ciała, a co za tym idzie, powinien być rzut karny. Dodatkowo Maik Nawrocki powinien otrzymać żółtą kartkę za zablokowanie ręką strzału na bramkę. Co więcej, byłaby to jego druga kartka w tych zawodach, a zatem Legia Warszawa od 51. minuty grałaby w osłabieniu.

Sytuacja ta zdecydowanie nie jest oczywista i klarowna, więc prawdopodobnie sędziowie VAR Tomasz Musiał i Dawid Golis odstąpili od interwencji, gdyż zgodnie z zasadami z kontrowersji powstałaby następna kontrowersja. W każdym razie ostatecznie Raków Częstochowa wykonywał rzut rożny, po którym zdobył bramkę na 2-1.

Warto przeanalizować także bardzo podobną sytuację z piątkowego meczu Stal Mielec - Radomiak Radom, gdzie sędziowie także nie odgwizdali "jedenastki", a mieli do tego podstawy.

Łukasz Rogowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje