Kompromitacja Legii, wszystko przez zimowy transfer. Naprawdę to zrobili
Przybycie Marka Papszuna jak na razie nie odmieniło losu Legii Warszawa, która po 21 kolejkach znajduje się w strefie spadkowej. Był trener Rakowa Częstochowa czeka wciąż na pierwszy triumf w nowej drużynie. W międzyczasie "Wojskowi" zdążyli porządnie się skompromitować, co ujawnił w trakcie programu "Ofensywni" Marek Warzynowski. Aż trudno uwierzyć w propozycję, jaką rywalowi złożył zarząd stołecznego klubu.

Porażka z Koroną Kielce na własnym stadionie i dwa remisy z Arką Gdynia i GKS-em Katowice - trudny pocztek w Legii Warszawa notuje Marek Papszun, który przejął stery drużyny z rąk Inakiego Astiza. Prawdopodobnie nie spodziewał się, że sytuacja jest aż tak dramatyczna.
Do mediów przeciekło, że w trakcie treningów nowy szkoleniowiec nie powstrzymywał się od uwag i regularnie wyrażał dezaprobatę z poziomu zaangażowania swoich podopiecznych. Marek Wawrzynowski w trakcie programu "Ofensywni" ujawnił, że poza podwórkiem ligowym w ostatnim czasie "Wojskowi" skompromitowali się także na polu transferowym.
Transferowa kompromitacja Legii. Tak chcieli zapłacić za napastnika
Dziennikarz ujawnił szczegóły negocjacji pomiędzy Legią, a Pogonią Grodzisk Mazowiecki, skąd to Warszawy trafił w zimowym oknie transferowym Rafał Adamski. Okazało się, że płatność za napastnika "Legioniści" chcieli rozbić na trzy raty po 40 tysięcy złotych.
Tego napastnika z Grodziska Adamskiego oni chcieli kupować w trzech ratach po 40 tysięcy złotych. Ludzie. Tamci odmówili i wtedy Legia groziła...
Ujawniono także, że pierwotnie Legia planowała zakup innego napastnika, jednak nie chciała płacić za niego od razu. Dlatego też operacja nie wypaliła.
- Legia Warszawa rozglądała się za wzmocnieniami tej zimy. Próbowała sprowadzić ofensywnego piłkarza, jednak podczas rozmów zaznaczała, że nie ma pieniędzy, ale zapłaci pieniędzmi, uwaga, z udziału w pucharach. W Pucharze Polski też nie ma Legii. To jest po prostu już naprawdę… Błazeństwo w tym klubie osiągnęło takie szczyty. Tabeli nikt nie ma przy Łazienkowskiej? - skomentował ostron Piotr Wołosik.
Trudno postrzegać to inaczej, aniżeli w charakterze wpadki wizerunkowej, czy kolejnej kompromitacji stołecznego klubu. Ten, zaczynając od wyników sportowych, przez ostatnie transfery, aż wreszcie po wybory personalne względem sztabu szkoleniowego podejmuje od jakiegoś czasu niemal same błędne decyzje.














