Komfort polskich klubów. Znów możemy "masowo" zaatakować europejskie puchary
Polskie kluby zaczynają zbierać żniwa ostatnich lat w europejskich pucharach. To, że w nadchodzącym sezonie wystawimy pierwszy raz w XXI wieku pięć drużyn zamiast czterech, wiadomo od mniej więcej roku, natomiast liczba naszych ekip to jedno, a ich sytuacja przed eliminacjami - drugie. Równie korzystne.

Ekstraklasa w obecnym sezonie jest rekordowo wyrównana, natomiast o ile walka o utrzymanie prawdopodobnie trwać będzie do ostatnich minut ostatniej kolejki, o tyle duża część przydziału wśród pucharowiczów powinna być znana już wcześniej. Już teraz możemy śmiało zakładać, że Polskę od lipcowych eliminacji reprezentować będzie Lech Poznań i na pewno ktoś z grona Górnik Zabrze/Raków Częstochowa - z bardzo dużym prawdopodobieństwem obie te drużyny, bo mowa zarówno o finalistach Pucharu Polski, jak i klubach, które mają ogromną szansę na skończenie ligi w czołowej piątce. Faworytem do obsadzenia czwartego miejsca wydaje się aktualnie trzecia w tabeli Jagiellonia Białystok (choć ze względu na jej formę nie można o tym przesądzać), a stawkę uzupełni "ktoś piąty". Nazwa tego klubu dla treści artykułu nie ma większego znaczenia, gdyż z niemal stuprocentową pewnością będzie to klub, który w ostatnim pięcioleciu nie grał w europejskich pucharach - zatem nie wypracował współczynnika pozwalającego liczyć na serię rozstawień w eliminacjach. Co nie oznacza, że na początku swojej drogi rozstawiony nie będzie.
Liga Konferencji? To wygląda dobrze
O tym, jak wielkie szanse na rozstawienie we wszystkich rundach eliminacji Ligi Mistrzów ma Lech Poznań, pisaliśmy już kilka dni temu. Okazuje się jednak, że na uprzywilejowaną ścieżkę - choć tu mowa o Lidze Konferencji - mogą liczyć też inne nasze kluby. Przed rokiem rozstawienie Jagiellonii we wszystkich rundach eliminacyjnych ważyło się do samego końca - sytuacja była tak stykowa, że decydowały niuanse, które zmuszały do zerkania w kierunku wyników innych drużyn. Raków takiego problemu nie miał, bo odgórnie wiedział, że na rozstawienie nie miał szans nie tylko w ostatniej rundzie eliminacji najsłabszego z trzech europejskich pucharów, ale także i w tej poprzedzającej. Jeśli teraz oba te kluby "dopną" sezon awansem do Europy, ich komfort będzie nieporównywalnie większy. Zarówno Jagiellonia, jak i Raków na pewno będą rozstawione we wszystkich rundach eliminacyjnych Ligi Konferencji. To sprawi, że unikną szeregu drużyn, które być może wystartują właśnie w tych rozgrywkach - na czele z Chelsea, Atalantą, Eintrachtem Frankfurt, czy Monaco. Pewności co do awansu oczywiście nie ma, choćby z racji możliwej obecności kilku mocnych ekip, które mogą nie być rozstawione (Celta Vigo, Dynamo Kijów, Besiktas, Twente), jednak porównując wymienione kwartety dość łatwo wskazać prostszy zestaw. Nie mówiąc o tym, że w miażdżącej przewadze wśród nierozstawionych będą kluby, w starciach z którymi Jagiellonia i Raków byłyby zdecydowanymi faworytami.
Rozstawienie w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Konferencji sprowadza się z kolei do tego, że najmocniejszym rywalem, na jakiego mogą trafić Jagiellonia i Raków (przy aktualnych sytuacjach w europejskich ligach), jest Austria Wiedeń.
Na rozstawienie powyżej drugiej rundy el. Ligi Konferencji liczyć nie może ani Górnik Zabrze, ani piąty z pucharowiczów (z wyjątkiem Legii, jednak jej szanse na grę w Europie za kilka miesięcy są iluzoryczne). Te kluby wystąpią w pucharach ze współczynnikiem ligowym, który za sprawą ostatnich udanych lat został nabity do najwyższego poziomu w historii (9,350), jednak pozwalającego na łatwiejszy los jedynie w pierwszym dwumeczu walki o Ligę Konferencji. To jest dokładnie ta sama ścieżka, jaką przed rokiem miał Raków Częstochowa. Drużyna Marka Papszuna miała wówczas ogromne szczęście w losowaniu trzeciej rundy - trafiła na mające wysoki współczynnik Maccabi Hajfa, które sportowo było na tyle przeciętne, że to Raków był faworytem dwumeczu. Polacy sprostali wyzwaniu, przejęli od rywali rozstawienie w ostatniej rundzie eliminacji i dzięki temu zamiast walki z potęgami, dostali słabą bułgarską Ardę. Teraz wydaje się, że takim wymarzonym przeciwnikiem dla nierozstawionego klubu z Polski może być mołdawski Sheriff Tyraspol, który lata świetności ma już za sobą, a jego współczynnik (20,000) pozwala myśleć o rozstawieniu w Q4.
Co z Ligą Europy?
Jeśli Lech Poznań zdobędzie mistrzostwo Polski, a następnie będzie rozstawiony we wszystkich rundach eliminacji Ligi Mistrzów (spore prawdopodobieństwo), jego naturalnym celem będzie awans do tych rozgrywek. Przejście jednego rywala zapewni Kolejorzowi co najmniej Ligę Konferencji, dwóch - Ligę Europy, trzech - właśnie Ligę Mistrzów. "Spadek" do Ligi Europy i tak byłby sportowym awansem Lecha w porównaniu z ubiegłymi latami, jednak jak się sytuacja ma w przypadku innych drużyn grających o te rozgrywki?
Pierwszy raz w historii szansę na awans do Ligi Europy - oprócz mistrza Polski - będą miały aż dwie ekipy. Będą to wicemistrz oraz zdobywca Pucharu Polski, a w przypadku zdobycia trofeum przez wicemistrza - trzecia drużyna z ligi.
Ekipa, która wygra Puchar Polski lub która zostanie zastąpiona przez brązowego medalistę Ekstraklasy, rozpocznie zmagania od trzeciej rundy eliminacyjnej. Szans na rozstawienie tutaj jednak nie ma praktycznie żadnych, a lista potencjalnych rywali rysuje się potężnie - bazując na prawdopodobieństwie, mamy tu m.in. Glasgow Rangers, Ajax, czy Celtic Glasgow (lista może być inna, gdyż rozgrywki w poszczególnych ligach i krajowych pucharach wciąż trwają). Nawet, gdyby udało się przejść którąś z tych drużyn (bo wśród rozstawionych będą też nieco słabsze ekipy - prawdopodobnie m.in. Ferencvaros, PAOK, czy Karabach), do pokonania pozostanie jeszcze jeden stopień. Z tym, że Q4 może okazać się... łatwiejsze od Q3, gdyż "spadki" zaliczą ekipy ze ścieżki mistrzowskiej Ligi Mistrzów, co spowoduje, że wśród rozstawionych mogą znaleźć się - przykładowo - irlandzki Shamrock, fiński KuPS, czy nawet czarnogórska Drita.
Wicemistrz Polski zagra o Ligę Mistrzów
Pozostaje jeszcze ścieżka ligowa eliminacji Ligi Mistrzów. To nowość dla polskich klubów i skutek wywalczenia piętnastego miejsca w krajowym rankingu przed rokiem. Paradoks polega na tym, że pokonanie swojego pierwszego przeciwnika w tej części drabinki... zapewnia awans co najmniej do Ligi Europy (mimo iż mistrz Polski, również startujący od drugiej rundy, ale po "mistrzowskiej" stronie drabinki, musi wyeliminować dwóch przeciwników, jeśli chce grać w Lidze Europy). Problem w tym, że mowa o wyeliminowaniu przeciwnika z zupełnie innej półki, bo pierwszym rywalem wicemistrza Polski niemal na pewno będzie ktoś z tercetu Bodo/Glimt, Olympiakos, Fenerbahce. Porażka w tym dwumeczu sprawi, że srebrny medalista Ekstraklasy wyląduje w trzeciej rundzie el. Ligi Europy, którą omawialiśmy już wyżej.
Podsumowując śmiało możemy powiedzieć, że w przypadku awansu do pucharów Lecha, Jagiellonii i Rakowa, w każdym z tych przypadków będziemy mówili o faworytach do gry w fazie ligowej którychś z rozgrywek. W pozostałych przypadkach trzeba będzie przede wszystkim ściskać kciuki za dobre losowania.












