Dobrzycki większościowym właścicielem Widzewa został w marcu, więc to pierwsze okno transferowe, w którym decyduje o wydawaniu pieniędzy na piłkarzy. Do tej pory klub sprowadził dziesięciu zawodników, a jedenastym jest wykupienie wypożyczonego dotąd Petera Therkildsena. Wydał na to ponad 3 mln euro. Wkrótce można spodziewać się dwunastego nowego piłkarza i być może najdroższego. Stelios Andreou dogadał się z klubem, ale jeszcze muszą dojść do porozumienia Widzew i belgijski Charleroi. Wszystko rozbija się o kwotę transferu, a negocjacje trwają.
Stadion Widzewa od początku za mały
Łódzki klub buduje kadrę z rozmachem, bo chce wrócić do walki o trofea i do europejskich pucharów. Nie zapomina jednak o obiekcie. Stadion wybudowało miasto. Choć według ekspertyz potencjał kibiców sięgał 30 tys. osób, powstał obiekt z trybunami mieszczącymi 18 tysięcy widzów. I właściwie od razu okazało się, że to za mało. Od otwarcia w marcu 2017 roku łódzki klub sprzedaje komplet karnetów, a dostępne bilety w ramach zwalniania miejsc rozchodzą się jak świeże bułeczki. - W skali kraju nie ma drugiego stadionu, który osiągałby tak wysoki wskaźnik rzeczywistego zapełnienia widowni - podkreśla Tomasz Sadłecki, menedżer ds. projektów komercyjnych na oficjalnej stronie klubu.
I niemal od początku mówiło się o potrzebie powiększenia stadionu. Jasne jednak było, że miasto nie ma pieniędzy na taki wydatek, a klubu też na to nie stać. Dlatego długo był to temat dyżurny, ale wydawał się nie do rozwiązania.
Rozmowy z miastem o dzierżawie stadionu
Aż do pojawienia się w Widzewie Dobrzyckiego. Jako sponsor strategiczny klubu przez kilka lat na własne oczy widział, jak stadion co mecz się zapełnia. I po przejęciu pakietu kontrolnego mówił wprost, że obiekt trzeba powiększyć. Za słowami poszły czyny. Widzew rozpoczął w tym temacie rozmowy z Hanną Zdanowską, prezydent Łodzi.

Pierwszy plan zakładał rozbudowę o około cztery tysiące miejsc bez dobudowywania kolejnego piętra. Według tej koncepcji miały powstać dodatkowe rzędy krzesełek na dole i na górze obecnych trybun. To jednak niekoniecznie rozwiązałoby problemy, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę dalekosiężne plany Widzewa walki o mistrzostwo Polski i występy w europejskich pucharach.
Dlatego w grę wchodzi powiększenie stadionu do 28-32 tysięcy miejsc. Projektowaniem zajmuje się firma architektoniczna JSK, która m.in. stworzyła projekty stadionu PGE Narodowy, Legii i wielu innych. Stadion miałby zyskać drugie piętro trzech trybun - B, C i D, a do tego nowe loże biznesowe. Nieoficjalnie mówi się o kwocie ponad 200 mln złotych.
Prawa autorskie projektanta stadionu problemem?
Żeby sprawa jednak ruszyła z miejsca, najpierw klub musi dogadać się z miastem w sprawie wieloletniej dzierżawy. Rozmowy trwają, a dla Łodzi to świetna wiadomość, bo pozwoliłaby znacznie zejść z kosztów. Rocznie utrzymanie stadionu Widzewa kosztuje miasto ponad siedem milionów złotych, a do tego daje jeszcze klubowi pieniądze na wynajem na dni meczowe (około 2 mln złotych rocznie). Jeśli dojdzie do porozumienia, te pieniądze zostaną w budżecie Łodzi. A koszty utrzymania weźmie na siebie klub.
Jeśli uda się osiągnąć porozumienie, do rozwiązania będzie jeszcze jedna ważna kwestia. Zanim Widzew będzie mógł przystąpić do budowy, musi mieć na to zgodę Jacka Ferdzyna, projektanta obecnego stadionu. On ma niezbywalne autorskie prawa osobiste, a przepisy mówią o nienaruszalności treści, formy i rzetelnego użytkowania projektu. I tak naprawdę za każdą ingerencję w prawa autorskie przy okazji prac na stadionie może domagać się zapłaty. To oczywiście kwestia dogadania się, a przy możliwościach finansowych Widzewa, nie powinno być problemu.













