Kolejne czystki w Widzewie. Właściciel nikogo nie oszczędza. Zwolniony nawet "człowiek Bońka"
Krok po kroku Robert Dobrzycki, właściciel Widzewa, dokonuje rewolucji w klubowych gabinetach. Po zwolnieniu dotychczasowego prezesa Michała Rydza jego los podzielili pełnomocnik zarządu ds. sportu i dyrektor do spraw pionu sportowego. Obaj byli wskazywani przez kibiców jako osoby, które doprowadziły do bardzo trudnej sytuacji klubu. Widzew przed spadkiem z Ekstraklasy uratował się dopiero w ostatniej kolejce.

Piotr Burlikowski i Dariusz Adamczuk dołączyli do Widzewa na początku października ubiegłego roku. Pierwszy z nich to długoletni zaufany człowiek Zbigniewa Bońka, z którym pracował w PZPN. Obu działaczy łączyło też to, że podchodzą z Bydgoszczy. Adamczuk przez 15 lat pracował w Pogoni Szczecin, a do Widzew miał trafić dzięki rekomendacji Radosława Majdana.
Obaj mieli poprowadzić Widzew do sukcesów. Może nie od razu, ale nikt w klubie nie wyobrażał sobie, że zespół będzie bronił się przed spadkiem. Jedną z pierwszych decyzji było zatrudnienie Igora Jovicevicia. Choć szkoleniowiec miał w cv sukcesy, to w Widzewie zupełnie sobie nie poradził.
Adamczuk z Burlikowskim na początku tworzyli zgrany duet. Razem pojawiali się w programach telewizyjnych i podcastach. Po zatrudnieniu Jovicevicia kolejnym sprawdzianem było zimowe okienko transferowe. Widzew wydał w nim prawie 16 mln euro, a rekordem transferowym było sprowadzenie za 5,5 mln euro Osmana Bukariego. Adamczuk zachwalał, że Ghańczyk będzie gwiazdą ligi. Po rundzie wiosennej można powiedzieć, że jak na razie jest największym niewypałem w historii ekstraklasy.
Pozostałe transfery były lepsze - sprawdzili się reprezentanci Polski Przemysław Wiśniewski i Bartłomiej Drągowski, a także DR Konga - Steve Kapuadi, nieźle grał Emil Kornvig i do momentu kontuzji Lukas Lerager.
Sytuacja w tabeli pod wodzą Jovicevicia była jednak coraz trudniejsza i doszło do zmiany szkoleniowca. Misji ratowania ekstraklasy podjął się Aleksandar Vuković. I zakończyła się powodzeniem, choć dopiero w ostatniej kolejce. Defensywna gra zespołu nie budziła entuzjazmu, ale cel udało się osiągnąć.
Po zakończeniu sezonu jeszcze mocniej w działanie klubu zaangażował się miliarder - Robert Dobrzycki. Zwolnił prezesa Michała Rydza, któremu kibice też nie szczędzili krytyki i sam na razie zajął jego stanowisko. Teraz doszło do kolejnych zmian. Fani łódzkiego klubu najczęściej za błędne decyzje transferowe głównie dotyczące trenera Jovicevicia i Bukariego obarczali Adamczuka. Domagali się jego dymisji, a także Burlikowskiego, który w ostatnich miesiącach widząc trudną sytuację, usunął się w cień. To jednak go nie uratowało i w środę Widzew poinformował o zwolnieniu obu działaczy, a także Sławomira Rafałowicza, koordynatorem ds. rekrutacji.
- Dziękuję im za codzienne zaangażowanie i pracę dla Widzewa. Jesteśmy obecnie na finiszu budowy nowej struktury pionu sportowego. Wkrótce przedstawimy osoby, które będą odpowiadały za jego dalszy rozwój i realizację naszych sportowych celów - zapewnia Dobrzycki.














