Kolejna rewolucja w Widzewie Łódź? Możliwy wielki powrót do klubu
Zbudowany za ponad 22 miliony euro Widzew Łódź stoi na krawędzi spadku z PKO BP Ekstraklasy. I nawet jeśli się utrzyma, to po sezonie w klubie ma dojść do zmian na najważniejszych stanowiskach. Jednym z kandydatów na nowego prezesa jest… były prezes Łodzian - Mateusz Dróżdż. Miałby jednak wiele przeszkód do pokonania, w tym osobistych konfliktów.

W bieżących rozgrywkach w Widzewie Łódź jest tyle zmian, że można się pogubić. Jedno się nie zmienia - mimo transferów za ponad 22 mln euro - piłkarze wciąż grają fatalnie. I zespół jest coraz bliżej spadku z PKO BP Ekstraklasy.
Widzew wchodził w sezon z czternastoma nowymi piłkarzami, trenerem Żeljko Sopiciem i dyrektorem sportowym Mindaugasem Nikoliciusem. W ciągu dziesięciu miesięcy szkoleniowiec zmienił się trzy razy - Sopicia zastąpił Patryk Czubak, Czubaka Igor Jovicević, a Jovicevicia Aleksandar Vuković. Z kolei nową osobą odpowiedzialną za transfery został Dariusz Adamczuk wspierany przez Piotra Burlikowskiego.
Zimą na transfery wydano ponad 15 mln euro, a zespół grał jeszcze gorzej. W efekcie znalazł się w strefie spadkowej i choć z trenerem Vukoviciem zaczął lepiej punktować, to sytuacja w tabeli jest wciąż bardzo trudna. Drużyna nieźle broni, ale w ataku nie ma właściwie żadnego pożytku z piłkarzy sprowadzanych za grube miliony. Np. Osman Bukari kosztował 5,5 mln euro.
Część kibiców jako winnych wskazuje prezesa Rydza i pełnomocnika zarządu ds. sportowych Adamczuka. W transferach brał udział też Burlikowski, dyrektor pionu sportowego. Na początku pracy razem pokazywali się w różnych mediach. Kiedy jednak wyniki nie szły w parze z oczekiwaniami, usunął się w cień. I teraz największa krytyka spada na Adamczuka.
Jeśli Widzew rzeczywiście spadnie z PKO BP Ekstraklasy, będzie to jedna z największych wpadek w historii polskiej ligi. Klub, którego wydatki w tym sezonie mogą przekroczyć 200 mln złotych, zaliczy sportową katastrofę. Nic więc dziwnego, że już pojawiły się pogłoski, kto zastąpi prezesa Rydza. I nawet uniknięcie spadku może nie uratować stołka.
Do tej pory w zarządzie Widzewa był tylko Rydz. Teraz ma się to zmienić, bo spółka złożyła do Krajowego Rejestru Sądowego dokumenty zawierające uchwałę o ustanowieniu prokurenta. Nieoficjalnie słychać też, że zarząd będzie jeszcze powiększony.
Jednym z kandydatów na nowego prezesa ma być Dróżdż, który był szefem w łódzkim klubie w latach 2021-2023. To właśnie jego zastąpił Rydz. Dróżdż po odejściu z Widzewa przez dwa lata był prezesem Cracovii.
Z naszych informacji wynika, że Robert Dobrzycki, właściciel łódzkiego klubu, sondował możliwość ponownego zatrudnienia Dróżdża. Do zmian miałoby jednak dojść po sezonie, o ile obie strony dojdą do porozumienia.
Wszystkie (prawie) konflikty byłego prezesa Widzewa
To nie byłaby jednak łatwa decyzja dla Dróżdża. W Widzewie toczył kilka konfliktów, które do tej pory nie są zażegnane i musi mieć świadomość, że wokół klubu ma nie tylko zwolenników, ale także wielu przeciwników. Jednym z nich jest Grzegorz Waranecki, zasłużony kibic Widzewa i jedna z osób, które w 2015 roku wzięły się za reaktywację klubu. Trwa też konflikt z jednym z przywódców kibiców "spod zegara".
W samym klubie jest polecony przez Zbigniewa Bońka Burlikowski, z którym Dróżdż też miał na pieńku. Razem pracowali w Zagłębiu Lubin w latach 2015-2017. Dwa lata temu obecny działacz Widzewa stwierdził, że Dróżdż zabrał jego medal za zajęcie trzeciego miejsca.
Były prezes łódzkiego klubu wytoczył też proces władzom Łodzi, którym zarzucał zniesławienie. Urzędnicy miejscy opublikowali film, który sugerował, że Dróżdż utrudnia organizację imprezy masowej, w tym wpuszczanie gości, a także wnosi na stadion transparenty szkalujące władze miasta. W pierwszej instancji działacz wygrał - prezydent Hanna Zdanowska ma go przeprosić i wpłacić 20 tys. złotych na fundację. Miasto się odwołało, a finisz sporu jest spodziewany w czerwcu tego roku.
Jako prezes Widzew uporządkował struktury w klubie, potrafił też dobrze zarządzać wówczas niewielkim budżetem. A sportowo pod jego rządami zespół wrócił po ośmiu latach do Ekstraklasy.
















