Katastrofa Widzewa Łódź, Dobrzycki wywołany do tablicy. Wszystko już jasne
Pomimo przeznaczenia grubych dziesiątek milionów na transfery w trakcie ostatnich dwóch okienek Widzew Łódź znajduje się nad przepaścią. 4-krotny mistrz Polski od dłuższego czasu nie jest w stanie wygrzebać się niemal z samego dna tabeli, a w oczy zaglądać zaczyna mu widmo spadku. Co, jeśli drużyna nie utrzyma się w Ekstraklasie? Zdaniem Radosława MAjdana właściciel Widzewa - Robert Dobrzycki jest przygotowany na taką ewentualność.

Zamiast walki o europejskie puchary, strach przed spadkiem. Zdecydowanie nie tak ten sezon w wykonaniu Widzewa wyobrażali sobie kibice, a także Robert Dobrzycki. Nowy właściciel "wpompował" w drużynę gigantyczne pieniądze, co jak się okazało, przyniosło efekt odwrotny od zamierzanego.
Widzew na dnie Ekstraklasy. Widmo spadku coraz większe
Od wielu tygodni Widzew nie jest w stanie wygrzebać się ze strefy spadkowej, a sprowadzony za rekordowe ponad 5 milionów euro Osman Bukari nie zagrał od końca lutego. Do tego Aleksandar Vuković jest już czwartym trenerem, który w tym sezonie prowadzi łódzką drużynę.
Do końca sezonu ligowego Widzewowi pozostało siedem meczów, a obok Termaliki wskazywany jest on jako najpoważniejszy kandydat do spadku. Zdaniem Radosława Majdana Robert Dobrzycki ma plan na scenariusz, według którego zasłużony klub spadłby z Ekstraklasy. I chociaż do końca pozostało jeszcze siedem kolejek, już wybrzmiały głośno słowa o... powrocie Widzewa do najwyższej klasy rozgrywkowej.
Wiedząc, jak podchodzi do tego właściciel Widzewa, pan Robert Dobrzycki, na pewno plan jest taki, że ten człowiek zostanie. I będzie tym, który będzie chciał jak najszybciej wrócić do Ekstraklasy. To jest taki scenariusz, o którym dzisiaj mogą myśleć w najczarniejszych snach w Łodzi
Majdan z prognozą dla Widzewa. Tak zachowa się właściciel?
- Każdy ma nadzieję, że do takiej sytuacji nie dojdzie, ale jeśli już by doszło, to nie nastąpi rozpad czy rozłam w klubie. Nie dojdzie do sytuacji, tak jak to czasami bywa, że klub z Ekstraklasy, który spada do 1. Ligi zaczyna borykać się [z problemami np. finansowymi], czy trzyma się usilnie liny, żeby nie spaść bezpośrednio do kolejnej ligi niżej - dodał.
W sobotę Widzew o godzinie 14:45 zmierzy się z Termaliką. To zdecydowanie jeden z ostatnich dzwonków na przełamanie i zwycięstwo. W przeciwnym razie spadek będzie coraz realniejszy.
- Więc myślę, że na pewno w Widzewie tak nie będzie. Fundament zostanie i spadek byłby bardzo przykrym doświadczeniem, ale też okazją do pracy, żeby do Ekstraklasy jak najszybciej wrócić - podsumował Majdan.














