Katastrofa nadciąga nad Widzew, ikona klubu reaguje. "Tak nie da się utrzymać"
Zbudowany za ponad sto milionów złotych Widzew broni się przed spadkiem i jest w coraz trudniejszej sytuacji. - Wydawało się, że w klubie jest El Dorado, są ogromne pieniądze i bezpieczeństwo. Budowanie drużyny oparte tylko na nakładach finansowych po prostu nie działa, czego efektem jest najgorszy okres na boisku i wszyscy w Widzewie drżą, co się stanie - uważa Tomasz Łapiński, wieloletni kapitan łódzkiej drużyny i wicemistrz olimpijski.

Andrzej Klemba, Interia: Widzew spadnie z Ekstraklasy?
Tomasz Łapiński, rekordzista pod względem liczby występów w Widzewie: Mam nadzieję, że nie, ale sytuacja w tabeli jak na razie się nie poprawia. Widzewiacy tracą punkty na własne życzenie, jak to było w Częstochowie, gdzie już się wydawało, że będzie miło, a ostatnie sekundy pokazały, że znowu wszystko się skomplikowało. Do tego też wyniki pozostałych drużyn nie pomagają. Wszyscy się bronią rękami i nogami.
Widzew też się broni, ale problem w tym, że słabo atakuje.
- No tak, ma kłopoty z oddawaniem celnych strzałów. Trener Vuković określił potrzeby tej drużyny. Z jednej strony ma rację, bo bez szczelnej obronny niewiele zrobisz. A jednak nie wydaje się, żeby Widzew był taką drużyną, która może sobie pozwolić postawić wszystko na ofensywę i liczyć, że strzeli więcej niż straci. Te poprzednie mecze pokazały, że to tak nie działa. Więc Vuković skupił się na uszczelnieniu gry obronnej. Liczy na to, że ofensywna z czasem się poprawi. Jakość w defensywie przełoży się na to, że po będą sytuacje po przechwytach czy fazach przejściowych. Na razie to nie działa, ale to się może w każdej chwili zmienić.
Ośmioma remisami do końca sezonu trudno jednak będzie się utrzymać.
- To nie ulega wątpliwości, oni muszą zacząć wygrywać, by nie spaść. To jest kwestia obrania pewnej drogi do zwycięstwa. Vuković skupia się na obronie i pod tym kątem nie jest źle, ale musi być następny krok. Broniąc się, bez prób strzałów, bez tworzenia zagrożenia pod bramka przeciwnika, nie da sie utrzymać. Do tego tabela w tym sezonie jest tak dziwna, że nie pamiętam takiej wcześniej. Wszyscy punktują i na dole też trwa walka. Zagrożonych drużyn spadkiem jest połowa ligi, a pozostałe mogą myśleć o czołówce. Wystarczą aż albo tylko dwa mecze wygrane i sytuacja może się mocno zmienić. Tyle że patrząc na tabelę wcale się nie uspokoi. Do końca będzie bardzo gorąco.
Broniąc się, bez prób strzałów, bez tworzenia zagrożenia pod bramka przeciwnika, nie da sie utrzymać
Wchodząc z rozmową poziom wyżej - Widzew dokonał ogromnych transferów. Wydał ponad 100 milionów złotych, a czarny scenariusz dotyczący spadku jest bardzo realny.
- Byłoby to coś niesamowitego, ale świadczyłoby, że pieniądze to jest tylko część tego biznesu i trzeba do tego dołożyć parę innych elementów, żeby zafunkcjonowało. To chyba nie był najlepszy sposób podejścia do budowy drużyny. Z jednej strony Robert Dobrzycki mówił, że nie oczekuje sukcesu od razu, ale liczba transferów i zaangażowane pieniądze pokazują coś innego. Że nie bardzo chciano w Widzewie czekać, tylko iść szybko w po sukces. Wydatki w skali naszej ligi były ogromne. Jeżeli jednak porównasz je z czołowymi ligami, to już wtedy tak dobrze to nie wygląda. Budowanie drużyny oparte na samych nakładach finansowych po prostu nie działa.
Zanim przyszedł Robert Dobrzycki pod rządami Tomasza Stamirowskiego liczono każdą złotówkę i w aż tak trudnej sytuacji Widzew nie był.
- Trzeba też pamiętać, że duże wydatki w tak krótkim czasie też mają wpływ na wiele innych czynników, w tym na przykład na zespół. Czy różnice w zarobkach nie dzielą trochę szatni i to odbija się na wynikach. Oczywiście, masz pieniądze, chcesz je wydać, zbudować jak najsilniejszą drużynę, ale jest pytanie w jakim stopniu to zaburzy rozwój drużyny. Tutaj moim zdaniem nie wypaliło, za dużo rzeczy nie zadziałało. Piłkarze teoretycznie wydają się kupieni rozsądnie, natomiast boisko pokazuje, że to nie działa. Co z tego, że wydasz dużo pieniędzy, jeżeli zostały na przykład popełnione błędy w okresie przygotowawczym i drużyna źle biega, źle fizycznie wygląda. Możesz mieć świetnych piłkarzy, którzy nie są w stanie pokazać umiejętności, bo parę elementów to zaburza. I to jest przykład, jak łatwo teoretycznie przepalić pieniądze. Co nie znaczy, że po następnym okresie przygotowawczym, kiedy dobrze go przepracują, te same nazwiska, na które teraz sporo ludzi narzeka, mogą wypalić i dawać dużo więcej jakości na boisku. W piłce pewnych rzeczy bez bazy, pieniądze same nic nie zrobią. A Widzew właściwie od początku nie funkcjonował dobrze. Źle grali, źle biegali, właściwie nie działała organizacja gry. Teraz Vuković walczy, by jakoś to pozbierać do kupy.
Jeżeli Widzew się poślizgnie, to będzie katastrofa.
- Trochę tak, ale wydaje się, że przy takim potencjale, to bez problemu powinni wrócić, choć ta pierwsza liga jest specyficzna. Rozpatrujemy ten czarny scenariusz, który na razie się nie ziścił i oby się nie ziścił.
Po tym, jak Widzew wydawał pieniądze i robił transfery, chyba mało kto wyobrażał sobie taki scenariusz, ale on teraz jest realny.
- To jest właśnie cała piłka. Wydaje się, że trafiłeś do El Dorado, nadszedł najciekawszy i najlepszy okres w klubie, bo są pieniądze i jest bezpieczeństwo. Zostaje tylko kwestia, żeby ułożyć te klocki, a raptem zaczyna się właściwie najgorszy okres na boisku i wszyscy drżą, co się stanie.














