Karny i anulowany gol, wielki show w Kielcach. Jagiellonia ma kłopoty
Piątkowy wieczór przyniósł sympatykom polskiej piłki nożnej dwa ekstraklasowe starcia - jedno w Płocku i jedno w Kielcach, gdzie Korona podjęła wiceliderów tabeli z Jagiellonii Białystok. W tych drugich zmaganiach padł remis 1:1 i przy obu golach swój udział miał... jeden i ten sam zawodnik, Martin Remacle. Podział punktów oznaczał przy tym, że "Jaga" nie zdołała odnieść zwycięstwa trzeci mecz z rzędu i zrobiła swoisty prezent m.in. Lechowi, z którym walczy o tytuł mistrzowski.

28. kolejka PKO BP Ekstraklasy rozpoczęła się od meczu na Stadionie im. Kazimierza Górskiego, gdzie Wisła Płock podjęła Lechię Gdańsk, wygrywając z ekipą z Trójmiasta 1:0 po naprawdę widowiskowym trafieniu Kyriakosa Savvidisa.
Niedługo potem zaś ligowe emocje przeniosły się do Kielc - tam Korona stanęła przed niełatwym zadaniem zatrzymania wiceliderów tabeli z Jagiellonii Białystok, którzy jednak ostatnio znaleźli się w pewnym kryzysie...
PKO BP Ekstraklasa: Korona Kielce - Jagiellonia Białystok. Przebieg i wynik pierwszej połowy meczu
Pierwszy gwizdek wybrzmiał tu krótko po godz. 20.30 i gospodarze od razu ruszyli do nacisków na podopiecznych Adriana Siemieńca. Brakowało im jednak odpowiedniego wykończenia, więc Sławomir Abramowicz miał pierwotnie raczej dość spokojne wejście w spotkanie - przynajmniej do 4. minuty, kiedy to zderzył się z Wiktorem Długoszem.
Dopiero w 6. minucie "Jaga" przeszła do ofensywy i wówczas Dawid Mazurek został sfaulowany na lewej flance. Podyktowany rzut wolny jednak został zneutralizowany przez Slobodana Rubezicia.
Potem gra zmieniła się przede wszystkim w walkę między obiema "szesnastkami" - brakowało jednak prawdziwych konkretów zarówno ze strony Kielczan, jak i ich oponentów z Podlasia.
Ostatecznie, gdy mijał mniej więcej kwadrans gry, na uderzenie z dystansu zdecydował się Martin Remacle - strzał Belga był mocny, ale zginął w gąszczu oponentów i futbolówka nawet nie zbliżyła się tak naprawdę do bramki.
Pięć minut później niespodziewanie spore zamieszanie w polu karnym drużyny przyjezdnej zrobił obrońca Pau Resta - jego strzał, mimo niezłego przyjęcia, powędrował jednak zdecydowanie ponad poprzeczką.
Ostatecznie wynik został otworzony w 22. minucie - i znowu udział w ataku miału tu Resta, który uderzył mocno po "nawinięciu" dwóch przeciwników i zmusił do interwencji Abramowicza, po czym do siatki futbolówkę z bliska dosłownie wcisnął Remacle, uprzedzając o włos Mariusza Stępińskiego.
Białostoczanie prawdziwą ripostę wyprowadzili w 29. minucie - wówczas to bowiem rzut karny wykorzystał Afimico Pululu. "Jedenastka" została podyktowana zaś po tym, jak - mocno pechowo - futbolówkę ręką zagrał... Remacle. Co ciekawe do wapna pierwotnie podszedł tu Jesus Imaz, ale ostatecznie oddał on strzał koledze.
Rywalizacja wyraźnie się zaostrzyła - żółtą kartkę niebawem otrzymał Taras Romanczuk, choć nie obyło się tu bez kontrowersji. Po odgwizdanym faulu do rzutu wolnego podszedł Dawid Błanik, który dograł idealnie na głowę Rubezicia. Ten trafił do siatki, ale... był na spalonym, więc gol nie został uznany.
Kolejne chwile upłynęły pod znakiem zaciętej walki o piłkę w środkowej strefie murawy - w ofensywie aktywny pozostawał m.in. Pululu, ale nie miał szans na czystą sposobność do zagrożenia bramce Xaviera Dziekońskiego.
Grę Korony z kolei pchał do przodu Błanik, który m.in. próbował po raz kolejny znaleźć długą wrzutką Rubezicia, ale ten nie zdołał oddać odpowiedniego strzału. Niemniej "kocioł" pod bramką "Dumy Podlasia" pojawiał się raz za razem.
W 42. minucie z kolei Jagiellonia wyprowadziła bardzo składną akcję, którą wykończał Kajetan Szmyt - jego strzał, dość kąśliwy, został jednak perfekcyjnie wyłapany przez Dziekońskiego.
Do przerwy rezultat już się nie zmienił - choć tuż przed końcem tej odsłony meczu niezłe uderzenie wykonał jeszcze Stjepan Davidović, a odpowiedział mu w swoisty sposób Imaz. W obu przypadkach jednak golkiperzy stanęli na wysokości zadania.
PKO BP Ekstraklasa: Korona Kielce - Jagiellonia Białystok. Przebieg i wynik drugiej połowy meczu
Zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy Białostoczanie otrzymali szansę na zaatakowanie bramki przeciwników z rzutu wolnego - wrzutka Guilherme Montoi nie przyniosła jednak wymiernego skutku, podobnie jak próba stworzenia zagrożenia ze strony Imaza.
"Jaga" ewidentnie chciała mocniej docisnąć przeciwników w początkach tej części starcia, ale znów brakowało jej skuteczności. W końcu w okolicach 54. minuty "Koroniarze" przerwali ostatecznie oblężenie - najpierw w ofensywie wykazywał się Davidović, a potem Marcel Pięczek, ale najgroźniejsza była w tym przypadku i tak wrzutka na Stępińskiego, którego jednak przy futbolówce uprzedził Abramowicz.
W odpowiedzi w 57. minucie na uderzenie z wnętrza "szesnastki" zdecydował się Mazurek, ale został zablokowany. Chwilę potem zaś z rajdem z lewego skrzydła ruszył Szmyt, ale nie miał jak nawet dograć do któregokolwiek z kolegów.
Gra przenosiła się z jednego pola karnego w drugie - raz w ofensywie próbował swych sił Pululu, innym razem przypominał o sobie Davidović. Wynik jednak ani drgnął - bezcenny czas umykał, a obie ekipy bez dwóch zdań nie były usatysfakcjonowane z trwającego remisu.
W 65. minucie kapitalną szansę miał Błanik, który nie dał złapać się na ofsajdzie i znalazł sobie trochę miejsca pod bramką oponentów do oddania strzału. Zabrakło mu jednak zimnej krwi - skiksował i trafił obok słupka. Gracz Korony mógł w tej sytuacji jedynie złapać się za głowę...
Później znów gra wróciła do trybu "wymiany ciosów" w środku placu gry. Przełomem okazała się akcja z 71. minuty, kiedy Davidović oddał strzał który wpadł w rykoszet - Abramowicz jednak nie dał się zmylić i pewnie złapał futbolówkę.
Po chwili "bombę" z dystansu posłał zaś Romanczuk - i tu Dziekoński popisał się z kolei skutecznym odbiciem, choć bez wątpienia musiał zachować w tym przypadku absolutne maksimum czujności.
To na powrót obudziło gospodarzy - w 73. minucie Konrad Matuszewski zagrał sprytnie do Błanika, ale nie zdołał on opanować skutecznie futbolówki wychodząc w zasadzie na wolne pole. Trzeba jednak oddać, że przeszkadzał mu Andy Pelmard.
Szeregi defensywne obu ekip utrzymywały koniec końców zwarte szyki - tak było chociażby w 78. minucie, kiedy pod bramkę rywali po raz kolejny nie zdołał przedrzeć się Imaz. Po drugiej stronie barykady zaś niedługo potem próbę zdobycia gola wykonał Stępiński, ale również został zneutralizowany.
Ta akcja zaczęła jednak "zaciskanie pętli" wokół bramki Abramowicza - goście mimo wszystko ostatecznie jednak przetrwali cały napór. Potem szarpnąć do przodu próbował Nahuel Leiva, a prawdziwie dobrą okazję miał dopiero w doliczonym czasie gry Norbert Wojtuszek.
Zaraz potem Marcin Cebula strzelał jeszcze z główki, ale bramkarz "Dumy Podlasia" znów stanął na wysokości zadania. Podobną szansę miał Stępiński, ale on z kolei całkiem spudłował. Ostatecznie wynik się nie zmienił - trzeciego gola nie było. Doszło do podziału punktów, który bez dwóch zdań mocniej zabolał Jagiellonię - ta trzeci mecz z rzędu nie zdołała odnieść triumfu, wygrywając do tego tylko raz w ostatnich dziewięciu spotkaniach.
Taki stan rzeczy ucieszył z pewnością bezpośrednią konkurencję Białostoczan w walce o mistrzostwo - a zwłaszcza Lecha, który może się jeszcze mocniej zagnieździć niebawem w fotelu lidera...
PKO BP Ekstraklasa: Kiedy kolejne mecz Korony i Jagiellonii?
W następnej, 29. kolejce Ekstraklasy Korona wybierze się do Zabrza, gdzie zagra z Górnikiem dokładnie 18 kwietnia. Dzień potem Jagiellonia z kolei spróbuje swych sił z Arką Gdynia w Trójmieście.












![Ekstraklasa: Radomiak - Lech Poznań. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MSBY32CJNQO70-C401.webp)