Kanonada w Katowicach, pięć goli i po sprawie. Znamy pierwszego spadkowicza
W pierwszym niedzielnym spotkaniu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy GKS Katowice podjął na własnym obiekcie Bruk-Bet Termalikę Nieciecza. Spotkanie było stosunkowo ważne ze względu na układ tabeli, bowiem wygrana gospodarzy mogła dać awans na podium. I tak się stało. Ekipa Rafała Góraka zwyciężyła 5:1 i jest na 3. miejscu w zestawieniu. Goście natomiast stali się pierwszymi spadkowiczami w tym sezonie.

Wyśmienicie zapowiada się końcówka piłkarskiego sezonu 2025/2026 PKO BP Ekstraklasy. Wszystko ze względu na spory ścisk w ligowej tabelki. W końcu w walkę o utrzymanie zamieszane jest niemal połowa klubów. Nie inaczej wygląda sprawa walki o miejsca gwarantujące grę w europejskich pucharów.
Wydaje się, że poza zasięgiem jest już Lech Poznań, który jest bardzo blisko wywalczenia drugiego z rzędu mistrzostwa. Sprawa wicemistrzostwa jest natomiast otwarta. W tym kierunku ważny krok chciał postawić GKS Katowice. Ekipa prowadzona przez Rafała Góraka w niedzielę zmierzyła się z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. W przypadku wygranej TOP4 stało otworem. Druga z ekip natomiast musiała zapunktować, by zachować matematyczne szanse na utrzymanie.
Do otwarcia wyniku mogło dojść już w 2. minucie. Wówczas indywidualnie ruszył Ilja Szkurin. Białorusin przedarł się w pole karne omijając dwóch defensorów, dzięki czemu miał dogodną okazję. Jego strzał obronił jednak Adrian Chovan. GKS nie spuszczał z tonu i dalej napierał na bramkę rywali.
Groźnie było w 18. minucie, gdy z rzutu wolnego dośrodkowanie posłał Bartosz Nowak. Do piłki dopadł Arkadiusz Jędrych, lecz jego strzał zatrzymał się na poprzeczce. Po chwili na wysokości pola karnego aut wyrzucał Mateusz Kowalczyk. Wrzutkę "przeciąć" starał się Arkadiusz Kasperkiewicz, lecz niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki.
Zaledwie cztery minuty później było już 2:0. Do futbolówki po dośrodkowaniu dopadł Szkurin. Jego pierwszy strzał został obroniony, jednak dobitka z ostrego kąta nie pozostawiła już wątpliwości.
Napastnik rozgrywał wybitne spotkanie. W 31. minucie ekipa z Nowej Bukowej wyprowadziła wzorową kontrę. Jeden na jeden szedł wspomniany Białorusin, po czym idealnie wyłożył piłkę do wybiegającego na pozycje Emana Markovicia. Norweg uderzył mocno po ziemi i podwyższył prowadzenie na 3:0.
Termalica starała się wrócić do meczu. I to się udało. W 42. minucie jej piłkarze rozegrali składną akcję. Z pierwszej piłki do Kamila Zapolnika podał Igor Strzałek, a napastnik zachował się jak rasowa "9". Obrócił się z rywalem na plecach i oddał strzał w światło bramki. Dzięki temu tablica wyników wskazywała "tylko" 3:1.
Taki wynik utrzymał się do końca pierwszej połowy.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza spada z Ekstraklasy. To już pewne
Druga część meczu rozpoczęła się bez fajerwerków. Gra toczyła się głównie w środku pola. Do konkretów doszło w 58. minucie. Kolejny raz jakość pokazali zawodnicy gospodarzy. Znów z piłką popracował Ilja Szkurin, który utrzymał posiadanie i podał do Markovicia.
Ten od razu wykorzystał wolną przestrzeń i podał do wybiegającego na pozycję Mateusza Kowalczyka. Pomocnik strzelił po ziemi, po czym mógł cieszyć się z pierwszego gola w tym sezonie Ekstraklasy.
W 65. minucie w roli głównej ponownie był Eman Marković. Skrzydłowy doskonale wykorzystał podanie od Erika Jirki. Najpierw ograł jednego z defensorów, a następnie poradził sobie z golkiperem. Mając przed sobą tak naprawdę pustą bramkę nie pozostało mu nic innego, jak tylko kopnąć przed siebie.
Po tym trafieniu piłkarze obydwu drużyn znacznie spuścili z tonu i grali wolnej. Zdawali się właściwie czekać na ostatni gwizdek. Do bramkowej akcji doszło jeszcze w 89. minucie. Piłkę do siatki wpakował Andrzej Trubeha, lecz po analizie VAR została anulowana. Powodem był ofsajd.
Arbiter Paweł Malec doliczył do podstawowego czasu gry zaledwie 60 sekund. Po tym czasie zakończył spotkanie.
Całe spotkanie zakończyło się zwycięstwem GKS-u 5:1, dzięki czemu awansował on na 3. miejsce w ligowej tabeli. Należy zaznaczyć jednak, że niektóre ekipy, które były plasowane wyżej mają rozegrany jeden mecz mniej. Termalica natomiast straciła już matematyczne szanse na utrzymanie i za trzy tygodnie pożegna się z najwyższą klasą rozgrywkową.
















