Kamil Grosicki wściekły do czerwoności. Dzień po powołaniu. "Wstyd"
Nazwisko Kamila Grosickiego znalazło się na liście powołań do reprezentacji Polski na marcowe mecze. Dzień po jej ogłoszeniu 37-latek rozegrał niecałe półgodziny w meczu przeciwko Lechii Gdańsk na wyjeździe. Pogoń Szczecin poległa 1:2. Zaraz po ostatnim gwizdku Grosicki nie gryzł się w język. - Tydzień nie mija, a my wracamy do punktu wyjścia - mówił.

Choć Kamil Grosicki ma 37 lat i nie jest w najwyższej formie, to Jan Urban stwierdził, że tak doświadczony zawodnik przyda mu się w arcyważnym meczu z Albanią w półfinale baraży o mistrzostwa świata. W przypadku wygranej "Biało-Czerwoni" o udział w mundialu powalczą z Ukrainą lub Szwecją.
W ostatnim czasie gwiazdor i kapitan Pogoni Szczecin zmagał się z problemami zdrowotnymi. Dlatego też sobotnie spotkanie z Lechią na wyjeździe rozpoczął na ławce rezerwowych. Na murawie pojawił się w 62. minucie, zmieniając Natana Ławę. Wówczas "Portowcy" przegrywali 1:2.
Grosicki powiedział to po porażce z Lechią. Kila ostrych słów
I do końca meczu nie padła już żadna bramka. Grosicki nie odmienił losów spotkania. Pogoń poległa 1:2 na ten moment zajmuje 12. miejsce w tabeli, od strefy spadkowej dzieli ją obecnie pięć punktów. Z pewnością nie jest to wymarzony wynik.
Zaraz po zakończeniu starcia zasłużony kadrowicz przemówił w rozmowie z Canal+Sport w iście żołnierskich słowach. - Niby spotkały się równorzędne zespoły, ale co z tego? Kolejny raz jedziemy na mecz wyjazdowy, nie przywozimy punktów. Przed meczem trener pokazywał nam taką tabelę drużyn, jak grają na wyjazdach. My jesteśmy na przedostatnim miejscu - grzmiał, cytowany przez "Weszło".
Na tym się nie skończyło. - Powiem szczerze, to jest wstyd, że nie potrafimy przywozić punktów do Szczecina. Czasami jak nie potrafisz wygrać, to zrób wszystko, żeby nie przegrać. Masz 1:1, mecz pod kontrolą. Jeden zawodnik przebija się przed całą obronę, dogrywa do pustej bramki. No ciężko, ciężko, naprawdę - uzupełnił.
Przed meczem z Lechią Pogoń pokonała Koronę 2:1 na własnym stadionie. - Wydawało mi się, że po ostatnim meczu z Koroną, w którym wygraliśmy po bramce w 96. minucie, że ten mental, wszystko idzie do góry. Że będziemy szli w górę. Tydzień nie mija, a my wracamy do punktu wyjścia - stwierdził.
Być może podczas pauzy na mecze międzypaństwowe klub ze Szczecina wróci na właściwe tory. - Trzeba zrobić wszystko, żeby bardzo mocno ten okres przepracować, bo wiele rzeczy nie działa na boisku - nie ukrywał.
W tym sezonie Kamil Grosicki rozegrał do tej pory 27 spotkań. Strzelił w nich siedem goli i zanotował pięć asyst.














