Reklama

Reklama

Juskowiak: Lech ma kryzys za sobą

- Wygląda na to, że Lech Poznań ma kryzys za sobą - mówi były reprezentant Polski Andrzej Juskowiak, który w roli odkrycia sezonu Ekstraklasy widzi Nemanję Nikolicia z Legii Warszawa.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Reklama

Czy Lech Poznań kryzys ma już za sobą?

Andrzej Juskowiak: - Wygląda na to, że tak. Przede wszystkim zaczął wygrywać i zdobywać punkty. Być może sobotni remis ze Śląskiem Wrocław (1-1) trochę wybił z rytmu poznański zespół. Jednak trener Jan Urban szybko znalazł odpowiedni środek, aby ten zespół podźwignąć w tej trudnej sytuacji. W dalszym ciągu pozostaje problem zdobywania goli. Kiedy "Kolejorz" strzeli bramkę, to stara się utrzymać skromne prowadzenie za wszelką cenę. Nie ma możliwości, aby zdobyć więcej goli. "Odbija się czkawką" brak typowego napastnika.

Pozyskanie takiego gracza będzie priorytetem w okienku zimowym?

- Dla Lecha nie jest dobrze, że w tym roku kalendarzowym jest tak dużo kolejek ligowych. Na pewno działacze muszą poszukać kogoś, kto będzie strzelał bramki. Jednak to nie będzie łatwe w trakcie sezonu. Trzeba będzie wyłożyć sporą kwotę, aby sprowadzić skutecznego gracza nawet ze słabszej ligi. W ostatnich latach Lech nie miał kłopotów z obsadą tej pozycji. To pierwsze pół roku od długiego czasu, kiedy nie ma zawodnika z przodu, na którym będzie ciążyła odpowiedzialność za zdobywanie goli. To jest największy problem Lecha od początku sezonu. Poza tym brakuje graczy "pazernych" na strzelanie bramek w drugiej linii. Dlatego ten problem się pogłębia.

Trener Urban wpłynął na psychikę piłkarzy?

- Przede wszystkim na to miał największy wpływ. Zatrudnienie takiego trenera było dobrym posunięciem ze strony klubu. Wiadomo było, że trener Urban nie jest zamordystą i nie będzie dokręcał "śruby". Piłkarze Lecha byli już wystarczająco zdołowani i potrzebowali szkoleniowca, który tchnie w nich optymizm i doprowadzi do tego, że zawodnicy będą brali na siebie większe ryzyko. Chodziło o to, aby tych zawodników odbudować psychicznie i tchnąć wiarę w ich umiejętności. To udało się Urbanowi, bo on rozsiewa wokół siebie optymizm. W krótkim okresie czasu przyniosło to skutek. Na dłuższą metę, trzeba jednak szukać odpowiedniego, ofensywnego stylu gry, bo Lech przyzwyczaił swoich kibiców do tego.

Niemal w tym samym czasie trenera zmieniła Legia Warszawa. Stanisław Czerczesow to dobry wybór?

- To się okaże za kilka miesięcy. Legia zrobiła na mnie wrażenie w sobotnim meczu z Lechią w Gdańsku (3-1). To był dosyć agresywny mecz. Do tego zawodnicy stołecznej drużyny dołożyli solidność, na jaką liczą kibice "Wojskowych". Legioniści dysponują sporymi umiejętnościami. Jeżeli do tego dołożą takie zaangażowanie i agresywność, jaką pokazali w Gdańsku, to niewiele zespołów w Polsce będzie w stanie im się przeciwstawić. Być może to zasługa rosyjskiego trenera, choć mało czasu minęło, odkąd objął stery przy Łazienkowskiej.

Wicemistrzowie Polski prezentują się jednak dużo efektowniej w ofensywie.

- Trudno sobie wyobrazić, że zmiana trenera miała taki wpływ na postawę drużyny. Jednak ostatnio mogliśmy podziwiać prostopadłe podania Tomasza Jodłowca, który wcześniej wyjątkowo rzadko pokusił się o ryzykowne podanie do przodu. To było niesamowite. Przeciwnicy w ogóle nie spodziewali się, że w stosunku do tego zawodnika trzeba się inaczej ustawiać, bo nie wiedzieli, że jest w stanie popisać się takimi podaniami. Wielu przecierało oczy ze zdumienia. Byś może rozmowy trenera Czerczesowa z zawodnikami miały na to wpływ. Wygląda na to, że Rosjanin dużo do powiedzenia ma przed meczem, bo na ławce rezerwowych nie jest trenerem, który coś podpowiada. Raczej spokojnie się przechadza, obserwuje i nawet do sędziów nie ma pretensji, jak niektórzy polscy szkoleniowcy.

Piast Gliwice będzie w stanie do końca sezonu walczyć o mistrzostwo Polski?

- Obecna pozycja Piasta nie jest dla mnie zaskoczeniem. Już po kilku kolejkach ligowych mówiłem, że jest to zespół, na który trener ma bardzo duży wpływ. Gra drużyny odzwierciedla zachowanie i wypowiedzi Radoslava Latala. W grze lidera jest jasno określony plan, dokładność, solidność i widać, że jest to wypracowane. Oczywiście może pojawić się problem, jeśli przydarzą się kontuzje. Jednak Czech jest w stanie dobrze ułożyć ten zespół. Niewiele mówi się o tym szkoleniowcu, ale to chyba największe zaskoczenie, że Latal tak dobrze poukładał Piasta w bardzo krótkim okresie czasu. Ilość punktów zdobyta przez gliwicki zespół nie jest przypadkowa, bo przyjemnie ogląda się jego grę.

Czy ktoś jeszcze może się włączyć do walki o tytuł?

- Bardzo trudno w tej chwili prorokować, bo zespoły grają bardzo nierówno. W pewnym momencie Zagłębie Lubin prezentowało najładniejszy futbol w naszej ekstraklasie, będąc jednocześnie skutecznym. Później jednak podopieczni Piotra Stokowca złapali zadyszkę. Jednak to cecha wielu naszych zespołów. Przecież świetnie sezon rozpoczęła Jagiellonia Białystok, ale po odejściu kilku zawodników wyniki diametralnie się zmieniły. Sporo punktów zdobyła Pogoń Szczecin, ale też nie można powiedzieć, że to stabilny zespół, który w dłuższej perspektywie czasu będzie w stanie utrzymać się w czołówce. Najważniejsze jednak, że dla większości zespołów, które aspirują do czołowych lokat, dużym sukcesem będzie awans do pierwszej ósemki.

Kto może aspirować do miana odkrycia tego sezonu?

- Zdecydowanie napastnik Legii Nemanja Nikolić, który regularnie zdobywa bramki. 16 goli w 14 kolejkach robi wrażenie. Już dawno nie mieliśmy tak skutecznego snajpera w ekstraklasie. Widać, że czasami cierpią na tym inni zawodnicy Legii. To było widać w meczu z Lechią. Stołeczny zespół mógł odnieść bardziej okazałe zwycięstwo, ale gracze Legii szukali w polu karnym Nikolicia i zdarzało się, że to nie był najlepszy wybór. Jednak legioniści z uporem maniaka szukają swojego najskuteczniejszego napastnika. Jeżeli dalej tak będzie, to bez problemu zdobędzie tytuł króla strzelców. Należy docenić przede wszystkim jego powtarzalność.

Jest szansa, że wkrótce pojawi się polski następca Nikolicia?

- Oczywiście, że tak. Jestem jednym z jurorów drugiej edycji talent-show "Piłkarski Diament", do którego zgłaszają się zawodnicy występujący w niższych ligach. Nagrodą główną jest profesjonalny kontrakt w Piaście Gliwice i 25 tys. złotych, ale szansę może dostać więcej piłkarzy, niż tylko zwycięzca. Dla tych graczy największym problemem jest przeskok w intensywności treningów. Jeśli wcześniej ćwiczył 2-3 razy w tygodniu, a nagle przychodzi mu trenować 5-6 razy w tygodniu, to nakłada się zmęczenie, a to potęguje problemy. Młody zawodnik łatwiej się do tego dostosuje. Być może któryś z nich zaistnieje w Piaście, choć wyzwanie jest duże, bo to lider ekstraklasy. Jednak Piast jest klubem, w którym najwięcej bramek zdobyli obcokrajowcy, więc dobrze byłoby znaleźć Polaka, który dołoży swoją cegiełkę.

Rozmawiał Marcin Cholewiński

Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Juskowiak | Ekstraklasa | Lech Poznań | Nemanja Nikolić

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje