Reklama

Reklama

Jop jak bokser po ciężkiej walce

- Ze złamaną szczęką, na szczęście bez przemieszczeń, złamanym nosem i zszytą wargą, bardziej przypominam boksera po ciężkiej walce niż piłkarza - powiedział "Dziennikowi Polskiemu" Mariusz Jop.

Obrońca Wisły Kraków podczas meczu z Lechem Poznań doznał takich obrażeń na wskutek starcia z bramkarzem Adamem Piekutowskim. Jop, zaraz po zderzeniu, był w takim szoku, że chciał wstać i dalej grać. Koledzy z drużyny jednak go powstrzymali i na boisko wkroczyli lekarze. Do poniedziałku defensor będzie przebywał w jednym z krakowskich szpitali.

- Szkoda, że Adam nie krzyknął, że wychodzi do piłki, ale nie mam do niego pretensji, każdy stara się robić jak najlepiej. Cieszę się, że koledzy wygrali, mam nadzieję, że odniosą zwycięstwo także w czwartek i zagram jeszcze w tym sezonie w Pucharze UEFA - stwierdził Jop.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje