Reklama

Reklama

Jacek Gmoch dla Interii: Zarobki piłkarzy są niehumanitarne!

- Mówi się, że za 20 lat człowiek będzie kierowany przez algorytmy, w związku z tym czyha na nas ogromne niebezpieczeństwo. Jak mówią socjologowie i filozofowie, algorytm nie ma duszy, empatii, pierwiastka ludzkiego, czy innych potrzebnych nam rzeczy. Już teraz odbywają się konferencje dotyczące piłkarskich robotów, jak chociażby we francuskim Bordeaux, gdzie znajduje się właśnie specjalistyczny ośrodek badawczy, zajmujący się tego typu modelami - wyjaśnia trener. 

Reklama

- Także Kanadyjczycy już się zajmują opracowaniami naukowymi nad stworzeniem jak najlepszego średniego wzrostu piłkarza. Takie działania będą miały ogromny wpływ na piłkę nożną, pytanie tylko jak wielki i na jak wiele pozwolą przepisy. Uważam, że trzeba się przed tym bronić. Jeżeli stworzy się podobne algorytmy dwóch drużyn, to będzie problem. W tym przecież cała tajemnica i atrakcyjność nie tylko futbolu, ale całego sportu, żeby była różnorodność. Jeżeli wszyscy będą sobie równi to jakie emocje będziemy mieli? - pyta Jacek Gmoch.

Były trener m.in. Panathinaikosu Ateny dodaje:

- Kogo to w ogóle wtedy będzie interesowało? Czy będą jeszcze zakłady bukmacherskie? Czeka nas coś, co będzie przyszłością piłki, ale jak my sobie poradzimy z algorytmami? Jak wielka będzie ich ingerencja w nasze życie? Trzeba będzie kontrolować te algorytmy i sprawić, żeby jakiś nienormalny człowiek nie mógł zawładnąć światem. Nie chcę się mądrzyć, ale myślę o tym, do czego to wszystko zmierza i jaka będzie nasza rzeczywistość - martwi się Jacek Gmoch.

W ostatnim czasie selekcjoner Polski z MŚ 1978 r. przeżył rodzinna tragedię. Pod koniec marca w Warszawie zmarł jego o sześć lat starszy brat Andrzej, były znakomity trener koszykarski, twórca sukcesów m.in. MKS-u i Mazowszanki Pruszków. Dla wielu młodych zawodników koszykówki pierwszy mentor i wzór do naśladowania. Z uwagi na szalejąca pandemię legendarny szkoleniowiec nie mógł wziąć udziału w pogrzebie skremowanego brata.

- Miał choroby niezwiązane z koronawirusem. Odszedł nam bardzo szybko. Jeszcze niedawno z nim rozmawiałem, był w pełni świadomy. Nie mam już nikogo z mojej najbliższej rodziny i to jest smutne. Dałem Polsce wszystko najlepsze, co mogłem i jestem z tego dumny - mówi nam Jacek Gmoch.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje